Wypadek

  • Autor wątku Autor wątku cichu
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

cichu

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2009
Odpowiedzi
2
Chciałbym was poprosić o pomoc. W nocy 21 czerwca tego roku wydarzył się wypadek. Byliśmy no ognisku i pożyczyłem znajomemu skuter, nie wiedziałem że był On w stanie nie trzeźwym :-( miał się przejechać kawałek i nie wyjeżdżać na drogę:mad: lecz nie posłuchał i pojechał droga publiczną. Niestety rozbił skuter o wartości 4000tyś. :rolleyes:

Skuter był serwisowany co odpowiednią liczbę kilometrów. Był ubezpieczony, zarejestrowany. Posiadałem wszystkie dokumenty które pozwalają na prowadzenie tego pojazdu. Sprawca tego wypadku rozwalił płot i zamiast pomóc go mi nieść (bo niedało się go wogóle prowadzić) zwiał z miejsca zdarzenia:confused: (Był pod wpływem alkocholu czego później się dowiedziałem)

Zadzwoniłem po rodziców bo sam nie mam skończone 18 lat i po policje do tego zdarzenia....Policjanci z całego przebiegu wypadku zrobili jakąś tam notkę...spisali moje dane osobiste. I powiedzieli żeby się dogadać z tym chłopakiem który spowodował ten wypadek albo sprawa zakończy się w sądzie. Kolejnego dnia chłopak (ma 19 lat ) przyjechał ze znajomym i zobowiązał się na piśmie pokryć wszelkie koszty naprawy tego skutera i pokryć naprawę tego płotu... dostał kopie tego dokumentu. Po południu przyjechał z ojcem jeszcze raz...
 
Jego ojciec chciał go zrobić tak tylko żeby jeździł. Moi rodzice się nie zgodzili bo ten skuter był w idealnym stanie przechodził wszystkie kontrole w serwisie. Ten skuter nie miał jeszcze nawet roku. Ojciec chłopaka który to zrobił zawiózł ten skuter tam do serwisu gdzie go kupiłem. Dzisiaj się dowiedziałem że naprawa tego skutera wyniesie koło 250O zł i i tak nie będzie on w idealnym stanie i może nie jeździć tak jak powinien. W tym serwisie mechanik powiedział że najlepiej gdyby ten skuter wzięli i oni kupili nowego....bo ten może sprawiać niebezpieczeństwo na drodze...:rolleyes: Ten chłopak jest w trakcie robienia prawo jazdy.

Chciałbym wiedzieć jakie konsekwencje by były gdyby ta sprawa trafiła do sądu. i ile by potrwało około jej rozwiązanie.

Jeszcze Brat tego kolesia co zrobił wypadek dzwonił nie dawno i powiedział że oni mogą dać 1100zł. Ale to nie wystarczy na pokrycie wszystkich szkód. A jeżeli się nie zgodzimy to możemy wnosić sprawę do sądu...powiedział że był u prawnika i jest możliwość ominięcia tej umowy co spisał że pokryje wszystkie koszty naprawy. że ten chłopak niby został zastraszony czy coś w tym stylu :-x Świadkowie są, że podpisywał bez przymusu no ale jego kolega który z nim przyjechał może zeznać inaczej. ;/

W razie pytań gdybym coś ominął to proszę pytać.
 
Powrót
Góra