L
limak13
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2021
- Odpowiedzi
- 11
Witam,
Jako, że mam niesamowite "szczęście" do dziwnych sytuacji na drodze, chciałem zapytać czy jest sens zgłosić pewną rzecz drogówce. Pozwolę sobie opisać sytuację, która dziś miała miejsce.
Zjechałem z ronda i od tego momentu jechałem za pewnym samochodem osobowym. Samochód jechał dziwnie. Przy ograniczeniach do 70 i 90 km/h jechał około 45-50 km/h mimo dobrych warunków. W pewnym miejscu była przerywana, zbliżyłem się do środka jezdni, żeby zobaczyć czy mogę wyprzedzać (niestety z przeciwka jechały inne samochody) i ten kierowca też zjechał do środka, tak jakby chciał zasłonić widok. Generalnie co tylko zbliżałem się do środka jezdni on robił to samo. Oczywiście, nie popełnił tym żadnego wykroczenia, ale miałem wrażenie, że robi to złośliwie.
Wjechaliśmy do zabudowanego. W pewnym nieprzeznaczonym do tego miejscu przez jezdnię przebiegał pieszy. Samochód przede mną nieznacznie przyspieszył i zaczął świecić długimi światłami, tak jakby chciał tego pieszego nastraszyć. Dziwne, prawda? Bo raczej zdrową reakcją jest hamować w takim przypadku.
Kawałek dalej jest długa prosta - jakiś 1 km (jak nie więcej) prostej drogi z przerywaną linią. Jest to dalej obszar zabudowany, ale na tym odcinku podniesiono ograniczenie do 70 km/h. Z przeciwka nic nie jechało. Postanowiłem wyprzedzić ten pojazd. W momencie rozpoczęcia manewru jego prędkość wynosiła 63 km/h wg mojego licznika. Chciałem płynnie i bez szaleństw go wyprzedzić. W momencie gdy zacząłem go wyprzedzać, on zaczął przyspieszać. Gdy byłem obok niego zaczął na mnie trąbić. Zrezygnować z manewru i wrócić na pas nie chciałem - musiałbym zwolnić (kto wie czy wyprzedzany też by nie zaczął hamować), a zanim zacząłem wyprzedzać jechało mi na zderzaku inne auto, które po tym jak zacząłem wyprzedzać też przyspieszyło, jakby szykował się na wyprzedzanie po mnie. Przyspieszyłem, w momencie powrotu na pas miałem na liczniku 95 km/h. Nie zajechałem drogi, zachowałem odległość, a mimo to wyprzedzony zaczął świecić długimi światłami. Po tym wszystkim stopniowo wytraciłem prędkość do 70 km/h i w lusterku widziałem, że wyprzedzonemu tak się śpieszyło, że od razu po tym jak go wyprzedziłem zahamował i już po jakichś 200-300m został daleko z tyłu...
Z mojej strony nie było żadnych prowokacji - nie jechałem na zderzaku, nie trąbiłem, nie świeciłem długimi, nie kopnąłem w hamulec po całej tej akcji... Całość mam nagraną na kamerze z przodu pojazdu (łącznie z prędkością). Widać rejestrację, słychać klakson, widać miganie światłami.
I teraz tak, jeśli się nie mylę, to ten kierowca popełnił trzy wykroczenia:
1. przyspieszał, gdy był wyprzedzany,
2. użył klaksonu bez powodu w zabudowanym,
3. użył świateł drogowych w celu do tego nieprzeznaczonym.
Czy można tu podciągnąć coś jeszcze? Stworzenie zagrożenia albo cokolwiek innego? Jaka kara za takie cyrki grozi?
I czy jeśli dostarczę nagranie z tej sytuacji, na którym widać, że przez chwilę jadę 95 km/h na ograniczeniu do 70 km/h, to dostanę mandat? Jakby nie patrzeć to było to sprowokowane przez wyprzedzanego.
Jestem bardzo ciekawy jak drogówka mogłaby to zinterpretować i czy jest w ogóle sens z tym iść. Żeby było śmieszniej, pasażerka widziała podczas wyprzedzania, że prowadził mężczyzna w średnim wieku, a nie jakiś młody. Jak dla mnie to przydałaby się mu konsultacja psychiatryczna... Nie wiem o co mu chodziło, czy szukał jakiejś zaczepki, czy chciał sprowokować jakąś sytuację i ją nagrać, ale było to bardzo dziwne. Tym bardziej, że po wszystkim znacznie zwolnił, więc ta sytuacja nie była przypadkowa.
Będę wdzięczny za odpowiedzi
Jako, że mam niesamowite "szczęście" do dziwnych sytuacji na drodze, chciałem zapytać czy jest sens zgłosić pewną rzecz drogówce. Pozwolę sobie opisać sytuację, która dziś miała miejsce.
Zjechałem z ronda i od tego momentu jechałem za pewnym samochodem osobowym. Samochód jechał dziwnie. Przy ograniczeniach do 70 i 90 km/h jechał około 45-50 km/h mimo dobrych warunków. W pewnym miejscu była przerywana, zbliżyłem się do środka jezdni, żeby zobaczyć czy mogę wyprzedzać (niestety z przeciwka jechały inne samochody) i ten kierowca też zjechał do środka, tak jakby chciał zasłonić widok. Generalnie co tylko zbliżałem się do środka jezdni on robił to samo. Oczywiście, nie popełnił tym żadnego wykroczenia, ale miałem wrażenie, że robi to złośliwie.
Wjechaliśmy do zabudowanego. W pewnym nieprzeznaczonym do tego miejscu przez jezdnię przebiegał pieszy. Samochód przede mną nieznacznie przyspieszył i zaczął świecić długimi światłami, tak jakby chciał tego pieszego nastraszyć. Dziwne, prawda? Bo raczej zdrową reakcją jest hamować w takim przypadku.
Kawałek dalej jest długa prosta - jakiś 1 km (jak nie więcej) prostej drogi z przerywaną linią. Jest to dalej obszar zabudowany, ale na tym odcinku podniesiono ograniczenie do 70 km/h. Z przeciwka nic nie jechało. Postanowiłem wyprzedzić ten pojazd. W momencie rozpoczęcia manewru jego prędkość wynosiła 63 km/h wg mojego licznika. Chciałem płynnie i bez szaleństw go wyprzedzić. W momencie gdy zacząłem go wyprzedzać, on zaczął przyspieszać. Gdy byłem obok niego zaczął na mnie trąbić. Zrezygnować z manewru i wrócić na pas nie chciałem - musiałbym zwolnić (kto wie czy wyprzedzany też by nie zaczął hamować), a zanim zacząłem wyprzedzać jechało mi na zderzaku inne auto, które po tym jak zacząłem wyprzedzać też przyspieszyło, jakby szykował się na wyprzedzanie po mnie. Przyspieszyłem, w momencie powrotu na pas miałem na liczniku 95 km/h. Nie zajechałem drogi, zachowałem odległość, a mimo to wyprzedzony zaczął świecić długimi światłami. Po tym wszystkim stopniowo wytraciłem prędkość do 70 km/h i w lusterku widziałem, że wyprzedzonemu tak się śpieszyło, że od razu po tym jak go wyprzedziłem zahamował i już po jakichś 200-300m został daleko z tyłu...
Z mojej strony nie było żadnych prowokacji - nie jechałem na zderzaku, nie trąbiłem, nie świeciłem długimi, nie kopnąłem w hamulec po całej tej akcji... Całość mam nagraną na kamerze z przodu pojazdu (łącznie z prędkością). Widać rejestrację, słychać klakson, widać miganie światłami.
I teraz tak, jeśli się nie mylę, to ten kierowca popełnił trzy wykroczenia:
1. przyspieszał, gdy był wyprzedzany,
2. użył klaksonu bez powodu w zabudowanym,
3. użył świateł drogowych w celu do tego nieprzeznaczonym.
Czy można tu podciągnąć coś jeszcze? Stworzenie zagrożenia albo cokolwiek innego? Jaka kara za takie cyrki grozi?
I czy jeśli dostarczę nagranie z tej sytuacji, na którym widać, że przez chwilę jadę 95 km/h na ograniczeniu do 70 km/h, to dostanę mandat? Jakby nie patrzeć to było to sprowokowane przez wyprzedzanego.
Jestem bardzo ciekawy jak drogówka mogłaby to zinterpretować i czy jest w ogóle sens z tym iść. Żeby było śmieszniej, pasażerka widziała podczas wyprzedzania, że prowadził mężczyzna w średnim wieku, a nie jakiś młody. Jak dla mnie to przydałaby się mu konsultacja psychiatryczna... Nie wiem o co mu chodziło, czy szukał jakiejś zaczepki, czy chciał sprowokować jakąś sytuację i ją nagrać, ale było to bardzo dziwne. Tym bardziej, że po wszystkim znacznie zwolnił, więc ta sytuacja nie była przypadkowa.
Będę wdzięczny za odpowiedzi