Wyrok sądu, nakaz zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku agath86
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

agath86

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2014
Odpowiedzi
27
Dzień dobry, w 2005 roku podpisałam umowę o kształcenie na poziomie średnim (studium policealne, dwuletnie, płatne - szkołą to spółka z o.o.). Nie podjęłam jednak nauki, gdyż wyjechałam za granicę. Mając na uwadze regulamin, uznałam, że niepojawienie się w szkole jak i brak uregulowania płatności poskutkuje wykreśleniem mnie z listy słuchaczy.

Tak się nie stało. Otrzymałam pismo o naliczeniu czesnego. Ostatni kontakt ze szkołą miał miejsce w listopadzie 2005 roku. W 2007 wpłynęło jakieś pismo od firmy windykacyjnej listem zwykłym.



W 2014 roku odezwała się do mnie już inna firma windykacyjna, która dług odkupiła (szkoła już nie funkcjonuje, została wykupiona przez inną spółkę itd)z roszczeniem na poziomie 1350 zł. W odpowiedzi na pismo udałam się po poradę prawną - tam aplikant, jak mniemam, posiłkując się kodeksem prawa cywilnego (?) poinformował mnie, że dług został przedawniony. Dziś wpłynął do mnie wyrok sądu z nakazem zapłaty w ciągu 14 dni, bądź możliwością odwołania. Czy mam możliwość powołać się na przedawnienie? Jakie kroki poczynić?
 
agath86 napisał:
Dziś wpłynął do mnie wyrok sądu z nakazem zapłaty w ciągu 14 dni, bądź możliwością odwołania. Czy mam możliwość powołać się na przedawnienie? Jakie kroki poczynić?
Wnieś sprzeciw i zarzuć że roszczenie jest nienależne i bezzasadne - brak czynnej legitymacji powoda (bo uważam że na 90% tak jest) gdyż tylko się im wydaje że dług kupili.

Zarzut przedawnienia zostawiasz na później, na otwarcie rozprawy. Niewykluczone że będą coś bredzić o 10-letnim terminie przedawnienia (może nawet powoływać na wyrok SN, wydany dla innych okoliczności ale to ulubiona ściema KGPN), ale sprawa jest jasna: termin przedawnienia to 3 lata.
 
Brak legitymacji może być wystarczający? W 2005 roku pisałam o rozłożenie na raty czesnego zaległego, więc chyba uznałam dług/zobowiązanie?
 
agath86 napisał:
Wnieś sprzeciw i zarzuć że roszczenie jest nienależne i bezzasadne - brak czynnej legitymacji powoda (bo uważam że na 90% tak jest) gdyż tylko się im wydaje że dług kupili.

pisz sprzeciw jak amelia2013 wskazała,
 
Rozumiem, ale czy to ma jakąś podstawę? Umowa zawarta ze szkołą wymagała przy rezygnacji pisemnej, mimo że podpisując ją - pani przygotowująca papiery zapewniała mnie (naiwną), że wystarczy nie pojawić się na zajęciach. Legitymacji nie otrzymałam, to fakt. Obecna w murach szkoły także nie byłam nigdy. Niemniej jeśli powołam się na bezzasadność roszczenia, jak w dalszej perspektywie może potoczyć się ta sprawa? Jakie są wyjścia? Proszę zrozumieć mój brak wiedzy w tym temacie.
 
amelia2013 napisał:
gdyż tylko się im wydaje że dług kupili.

czy zatem w przypadku braku legitymacji, ten dług nie powinien istnieć? A jak się ma do tego umowa ze szkołą?
 
agath86 napisał:
czy zatem w przypadku braku legitymacji,

to zbada sąd który przed nosem będzie przeglądał "badał, oglądał ze wszystkich stron" dokumenty złożone przez powoda,

agath86 napisał:
ten dług nie powinien istnieć?

dług nie znika, tylko nie można go wyegzekwować jeżeli pozew zostanie oddalony ze względu na podniesienie zarzutu przedawnienia roszczenia,
 
Dobra, doczytałam czym jest "brak legitymacji czynnej powoda" (nie tym, o czym pomyślałam na wstępie :) ). Czyli mam rozumieć, ze KGPN nie ma podstaw do ściągania ze mnei takich pieniędzy? Szkoła nie mogła sprzedać długu?
Po drugie: jeśli napiszę o bezzasadności roszczenia (ktoś podpowie jak to pismo ugryźć?) to jaki będzie następny krok sądu?
po trzecie: Czy jeśli uzna że było zasadne, wówczas mam możliwość powołać się na przedawnienie czy droga zamknięta?
 
Brak legitymacji czynnej oznacza że w którymś momencie nie da się udowodnić przejścia wierzytelności i wysokości roszczenia. Można się również czepiać braku na przykład pierwotnej umowy - jeżeli takowy fakt nastąpi. Wtedy nie uda się udowodnić w ogóle zawarcia jej przez Ciebie umowy (legitymacji biernej inaczej). Wówczas brak legitymacji czynnej nie ma już znaczenia. Poza tym masz to przedawnienie w odwodzie. Ale to już na rozprawie.
 
digiton napisał:
Można się również czepiać braku na przykład pierwotnej umowy - jeżeli takowy fakt nastąpi.
co to znaczy?

[/QUOTE] Wtedy nie uda się udowodnić w ogóle zawarcia jej przez Ciebie umowy (legitymacji biernej inaczej). Wówczas brak legitymacji czynnej nie ma już znaczenia. [/QUOTE]
Poza tym masz to przedawnienie w odwodzie. [/QUOTE] jaśniej poproszę, bo nie rozumiem tego stwierdzenia.
 
To znaczy że przy zakupie wierzytelności kupujący mógł nie zadbać o to aby otrzymać Twoją umowę w pakiecie. Kupił tylko "zapisy księgowe", "listę wierzytelności" czy jak to tam w umowie cesji nazwano. A źródłowe dokumenty leżą sobie w jakichś archiwach, bądź zostały zniszczone. Ale piszę "mógł" bo wcale tak nie musiało być. Ale... jeśli w sądzie nie przedstawi pierwotnej umowy, ani żadnego innego wiarygodnego dokumentu że pierwotne zobowiązanie istniało to... nie udowodni istnienia długu. W następstwie tego dalsze wątpliwości nie mają właściwie już znaczenia, chociaż z ostrożności procesowej należy je podnieść.
Chociaż - i muszę przyznać że dalej zbieram szczękę z podłogi - pewien sąd kazał - w świetle braku podpisanej umowy - stronie pozwanej udowodnić fakt nie zawierania przez nią pożyczki. Ciekaw jestem orzeczenia i dalszego ciągu w apelacji. Ale to inna sprawa.
 
Ostatnia edycja:
Wszystko zostało powiedziane na temat:

agath86 napisał:
Dziś wpłynął do mnie wyrok sądu z nakazem zapłaty w ciągu 14 dni, bądź możliwością odwołania.

reasumując, w sprzeciwie piszesz iż zobowiązanie nie należne, brak legitymacji czynnej powoda a z ostrożności procesowej podnosisz zarzut przedawnienia.
 
digiton napisał:
Chociaż - i muszę przyznać że dalej zbieram szczękę z podłogi - pewien sąd kazał - w świetle braku podpisanej umowy - stronie pozwanej udowodnić fakt nie zawierania przez nią pożyczki. Ciekaw jestem orzeczenia i dalszego ciągu w apelacji.

sędzia oszalał czy nałykał się czegoś:!::!::!::!:
 
Zatem wraz z nakazem zapłaty - otrzymałam kserokopie wszystkich dokumentów zawartych ze szkołą. Takie same mam u siebie.
 
robinson21 napisał:
Wszystko zostało powiedziane na temat:



reasumując, w sprzeciwie piszesz iż zobowiązanie nie należne, brak legitymacji czynnej powoda a z ostrożności procesowej podnosisz zarzut przedawnienia.

Czyli mimo że jak już wspomniałam, wraz z nakazem zapłaty otrzymałam wszystkie papiery, które podpisywałam w 2005 roku, mogę napisać sprzeciw o nienależnym zobowiązaniu, braku legitymacji czynnej powoda a z ostrożności procesowej podnosisz zarzut przedawnienia?
 
A kiedy następuje przedawnienie - mam na myśli od kiedy liczony jest czas - od daty wystąpienia konieczności zapłaty (w tym wypadku I raty czesnego) - czy od daty przypadającej na zapłatę ostatniej raty (w tym przypadku zakończenia szkoły, choć ściślej zapłaty ostatniej raty?)
 
robinson21 napisał:
dług nie znika, tylko nie można go wyegzekwować jeżeli pozew zostanie oddalony ze względu na podniesienie zarzutu przedawnienia roszczenia,
Znika, znika - powództwo oddalone. Dług nie znika, jeśli dług jedynie przeszedł w zobowiązanie naturalne
digiton napisał:
Chociaż - i muszę przyznać że dalej zbieram szczękę z podłogi - pewien sąd kazał - w świetle braku podpisanej umowy - stronie pozwanej udowodnić fakt nie zawierania przez nią pożyczki. Ciekaw jestem orzeczenia i dalszego ciągu w apelacji. Ale to inna sprawa.
To pozwany niech poda przykład, iż powiedziałby że sędzia jest pedofilem. I na tej samej zasadzie sędzia niech udowodni, że pedofilem nie jest :D Może da mu to co nieco do myślenia
agath86 napisał:
a z ostrożności procesowej podnosisz zarzut przedawnienia?
Zarzut przedawnienia dopiero na rozprawie! Czytaj co napisałam
agath86 napisał:
Zatem wraz z nakazem zapłaty - otrzymałam kserokopie wszystkich dokumentów zawartych ze szkołą. Takie same mam u siebie.
Należy wnieść o przedstawienie oryginałów. Nagminnym jest, że windykacje poświadczają za zgodność z oryginałem, a oryginałami nie dysponują - co czyni takie poświadczenie sprzeczne z prawem
 
Ostatnia edycja:
Czyli już nic nie wiem
 
I pytanie które nie daje mi spokoju a wydaję się być tu ważne.
Umowa ze szkołą została podpisana na 2 lata (4 semestry). Szkoła nigdy nie przedstawiła mi dokumentu, jakoby skreślili mnie z listy - a regulamin zakładał, ze w przypadku spóźnienia w opłatach większego niż 30 dni - słuchacz zostaje wykreślony. Jednocześnie kwota zadłużenia wskazana w nakazie zapłaty wydaje się być (w zasadzie jest) zbyt niska żeby mówić o naliczeniu całego czesnego. W dokumentach z Sądu wskazano jednak na okres (marzec 2006-marzec 2007) wyliczając zadłużenie na kwotę łączną 670 zł,- nei ma to nijak pokrycia w kwocie czesnego. Nie zgadza się w związku z tym tez kwota ogólnego zadłużenia (1460 zł). W listopadzie 2005 roku otrzymałam bowiem planogram spłaty (wówczas dług wynosił 500 zł + wszystkie kolejne opłaty za czesne) na kwotę 905 zł. Dla mnie ta kwota jest a)wzięta z kosmosu b)bezzasadnie naliczona(powinni mnie na podstawie umowy wykreślić z listy)
Proszę o informację czy na druku SP mogę zarzuć że roszczenie jest nienależne i bezzasadne - brak czynnej legitymacji powoda oraz ostrożności procesowej podnieść zarzut przedawnienia? I czy wpisywać to w punkt 7 (zarzuty i wnioski), tlko co wpisać w uzasadnieniu?
 
Powrót
Góra