S
simplex_j
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2012
- Odpowiedzi
- 5
Witam,
Mam pytanie. Wczoraj było odczytanie mojego wyroku w sprawie zakupu kradzionego samochodu.
Zakupiliśmy samochód jak się później tj. po 6 latach okazało był kradziony. Przed zakupem zrobiliśmy wszystko co było możliwe tj. sprawdziliśmy samochód na stacji diagnostycznej i na komisariacie policji. Ponieważ samochód był sprowadzony zagranicy za pomocą znajomych sprawdziliśmy autentyczność dokumentów oraz czy w/w samochód nie ma żadnych zastawów. Wszystko było OK w związku z powyższym kupiliśmy go. Samochód był w atrakcyjnej cenie gdyż był uszkodzony, przeszedł przez rejestracje oraz w autoryzowanym salonie dostał nową książkę serwisową. Na domiar tego umowa spisana była w obecności świadków tj. kolegi policjanta, któremu również nie wydawała się żeby było coś podejrzanego. Po 6 latach samochód został sprzedany innej osobie, która również sprawdziła powyższy pojazd na stacji diagnostycznej oraz najbliższym komisariacie policji. Po tych czynnościach samochód został ponownie zarejestrowany i użytkowany przez nowego właściciela. użytkując go przez przypadek dowiedział się ze jest on kradziony (dorabiał zgubiony klucz). No i zaczęło się piekło. Sprawa trwała 3 lata po czym odsłuchaliśmy niedawno wyrok. ze nie zrobiliśmy wystarczająco dużo i że jesteśmy winni. Sąd oprócz wartości samochodu doliczył jeszcze koszty napraw, wymiany opon itp. sąd stwierdził ze nie zrobiliśmy wszystkiego ponieważ nie rozkodowaliśmy kodu vin, który jak zeznał pracownik autoryzowanego salonu można rozkodować na wniosek policji czy sądu. Przy zakupie nic nie budziło wątpliwości. Osoba która odkupiła od nas w/w samochód również tego nie zrobiła ale sąd zrzucił winę na nas.
Proszę mi powiedzieć jak wygląda apelacja, ile to może potrwać, jaka jest szansa ze sad zmieni wyrok????
Myślę ze przy zakupie tego auta zrobiliśmy znacznie wiece niż przeciętny przysłowiowy KOWALSKI???
PROSZĘ O POMOC
Mam pytanie. Wczoraj było odczytanie mojego wyroku w sprawie zakupu kradzionego samochodu.
Zakupiliśmy samochód jak się później tj. po 6 latach okazało był kradziony. Przed zakupem zrobiliśmy wszystko co było możliwe tj. sprawdziliśmy samochód na stacji diagnostycznej i na komisariacie policji. Ponieważ samochód był sprowadzony zagranicy za pomocą znajomych sprawdziliśmy autentyczność dokumentów oraz czy w/w samochód nie ma żadnych zastawów. Wszystko było OK w związku z powyższym kupiliśmy go. Samochód był w atrakcyjnej cenie gdyż był uszkodzony, przeszedł przez rejestracje oraz w autoryzowanym salonie dostał nową książkę serwisową. Na domiar tego umowa spisana była w obecności świadków tj. kolegi policjanta, któremu również nie wydawała się żeby było coś podejrzanego. Po 6 latach samochód został sprzedany innej osobie, która również sprawdziła powyższy pojazd na stacji diagnostycznej oraz najbliższym komisariacie policji. Po tych czynnościach samochód został ponownie zarejestrowany i użytkowany przez nowego właściciela. użytkując go przez przypadek dowiedział się ze jest on kradziony (dorabiał zgubiony klucz). No i zaczęło się piekło. Sprawa trwała 3 lata po czym odsłuchaliśmy niedawno wyrok. ze nie zrobiliśmy wystarczająco dużo i że jesteśmy winni. Sąd oprócz wartości samochodu doliczył jeszcze koszty napraw, wymiany opon itp. sąd stwierdził ze nie zrobiliśmy wszystkiego ponieważ nie rozkodowaliśmy kodu vin, który jak zeznał pracownik autoryzowanego salonu można rozkodować na wniosek policji czy sądu. Przy zakupie nic nie budziło wątpliwości. Osoba która odkupiła od nas w/w samochód również tego nie zrobiła ale sąd zrzucił winę na nas.
Proszę mi powiedzieć jak wygląda apelacja, ile to może potrwać, jaka jest szansa ze sad zmieni wyrok????
Myślę ze przy zakupie tego auta zrobiliśmy znacznie wiece niż przeciętny przysłowiowy KOWALSKI???
PROSZĘ O POMOC