"musisz zadzwonic i zapytac sie czy mozesz przeslac swoje oferte mailem."
Ależ telefon to także środek komunikacji elektronicznej więc musisz wpierw uzyskać zgodę. Co gorsza, taka telefoniczna zgoda jest nic nie warta, bo zgodnie z ustawą to ty musisz zabezpieczyć dowody, więc musiałbyś nagrywać tę rozmowę.
Cała konwersacja powinna zatem wyglądać tak:
- Słucham, urząd!
- Dzień dobry, nie mogę powiedzieć z jakiej firmy dzwonię ponieważ zabrania tego ustawa. Jednocześnie informuję, że rozmowa będzie nagrywana do celów dowodowych. Jeśli nie wyrażacie Państwo zgody na jej nagrywanie proszę o zakończenie połączenia.
I jesli twardziel(ka) z urzędu nie odłoży słuchawki po takim wstępie to wtedy dopiero (oczywiście po rozpoczęciu nagrywania!):
- Chciałbym uzyskać zgodę na przedstawienie oferty naszej firmy. Do momentu uzyskania zgody nie mogę powiedzieć czego ona dotyczy gdyż była by to, zabroniona w ustawie, "promocja produktów firmy".
"Czyli można najpierw wysłać maila z pytaniem czy można wysłać ofertę i jeśli otrzyma się zgodę to wówczas wysłać ofertę?"
Jeśli kurczowo trzymać się ustawy to też nie bardzo, bo pytanie o zgodę to "promowanie firmy" a wiadomość jest "niezamówiona" i użytkownik "nie wyraził zgody na jej otrzymanie" (bo dopiero o nią prosisz). Nawet jak nie napiszesz nic o sobie ani o produktach, to i tak ten kontakt "prowadzi do uzyskania korzyści" więc podpada pod "informacje handlowe".
Podsumowując, jak zwykle wylano dziecko z kąpielą. Nic nie wolno a ludzie kręcą i kombinują aby móc funkcjonować w tej paranoi.