YouTube - piosenki z koncertu "legalne", inne fragmenty już nie?

  • Autor wątku Autor wątku Wassup997
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

Wassup997

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
12
Zaznaczyłem w tytule, że chodzi o YouTube, aby osoby, które nie zetknęły się z problemem operowania prawami autorskimi w tym konkretnie serwisie nie musiały brnąć przez wątek. :)

Posiadam na dysku film DVD z koncertu pewnej kapeli rockowej i przed pięciu laty wrzuciłem kilka jego fragmentów na YT - każdy z filmów zawierał osobną piosenkę od jej rozpoczęcia do zakończenia.

YouTube, na wniosek wydawnictwa będącego właścicielem nagrania, zablokował te filmy w kilku krajach, m.in. w Meksyku i Stanach Zjednoczonych, skąd czerpie relatywnie największe zyski z własnej publikacji.

I okej, i ja jestem w stanie to zrozumieć. Jednak jedną z części tego koncertu było tzw. "band introduction", czyli przedstawienie wszystkich muzyków na scenie wraz z pozwoleniem im na krótki pokaz indywidualnych umiejętności.

Wśród nagrań, zawierających - powtarzam - całe piosenki, umieściłem krótką wokalizę, wykonywaną przez frontmana przy okazji tej introdukcji. Jest to kilka słów kompletnie cudzej, niezwiązanej z zespołem (i wydawnictwem) piosenki. Kilka słów "zawytych" w dość "freestyle'owy" sposób, bez trzymania się żadnej melodii mogącej być przedmiotem praw autorskich.

I o ile regularne utwory są dostępne w większej części kuli ziemskiej, o tyle to 30-sekundowe wycie wokalisty zablokowano... na całym świecie. Na wniosek wydawnictwa, do którego należy koncert.

Mogę zrobić z tym cokolwiek?
 
Wassup997 napisał:
... Posiadam na dysku film DVD z koncertu pewnej kapeli rockowej ...
Nie masz żadnego prawa do rozpowszechniania nagrania z koncertu, naruszasz prawa producenta.
 
Wassup997 napisał:
Mogę zrobić z tym cokolwiek?
Usunąć to wszystko i modlić się, by właściciel/dysponent praw autorskich nie zechciał ścigać cię karnie i cywilnie, bo może cię to drogo kosztować.
 
Powrót
Góra