B
bezpiecznik
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2019
- Odpowiedzi
- 4
Postaram się w dużym skrócie:
Miałem kiedyś sklep, popełniłem sporo błędów, sklep upadł po roku.
Księgowa poleciła mi też na koniec zawiesić działalność, a nie zamykać.
Tak też zrobiłem. Miałem już wtedy olbrzymie długi, więc wyjazd za granicę był nieunikniony.
Oczywiście po wyjeździe przerwałem współpracę z biurem rachunkowym, więc o ile wcześniej o wszystkich formalnościach informowała mnie księgowa, tak teraz nikt mi nie powiedział, że powinienem zlikwidować działalność po dwóch latach zawieszenia (wiem, że teraz jest inaczej, ale mówimy tu o 2014 roku).
Przez cały ten czas, w sumie przez 5 lat byłem za granicą. Wróciłem 2 lata temu do Polski.
Zawaliłem na wielu płaszczyznach, teraz już o tym wiem.
Nie zrobiłem odczytu kasy, leży pare lat zakurzona.
Nie zrobiłem żadnego spisu z natury.
Nie zlikwidowałem działalności.
Powinienem chyba tez oddać za ulgę na kasę fiskalną.
I teraz nie wiem co robić, bo tak naprawdę - nikt ode mnie niczego nie chce. Nie dostałem żadnego listu w tej sprawie, nikt się ze mną nie kontaktował. Skarbówka/ZUS mnie chyba przeoczyli. I wszystko super, gdyby nie to, że w tym roku chcę ruszyć z inną działalnością. Wiem jak to wygląda w zestawieniu z tym co powyżej, ale uczę się na błędach.
Dochodzi jeszcze kwestia przedawnienia. Z tego co wyczytałem jest to 5 lat. Nie do końca jednak rozumiem czy to przedawnienie polega na tym, że nie będę musiał płacić samej grzywny, czy totalnie zeruje mi się konto i nie muszę nawet przedstawiać żadnych dokumentów ani robić odczytu z kasy.
Pytanie też jak oni to liczą. Bo firmę zawiesiłem w lipcu 2014, ale zlikwidować powinienem ją w lipcu 2016, więc 5 lat od tego momentu minęło w lipcu tego roku. Natomiast skoro mowa o lipcu to był to nowy rok podatkowy, więc już sam nie wiem czy to może być już przedawnione czy dopiero od nowego roku.
Zastanawiam się co robić.
Jakie kroki podjąć i w jakiej kolejności?
Miałem kiedyś sklep, popełniłem sporo błędów, sklep upadł po roku.
Księgowa poleciła mi też na koniec zawiesić działalność, a nie zamykać.
Tak też zrobiłem. Miałem już wtedy olbrzymie długi, więc wyjazd za granicę był nieunikniony.
Oczywiście po wyjeździe przerwałem współpracę z biurem rachunkowym, więc o ile wcześniej o wszystkich formalnościach informowała mnie księgowa, tak teraz nikt mi nie powiedział, że powinienem zlikwidować działalność po dwóch latach zawieszenia (wiem, że teraz jest inaczej, ale mówimy tu o 2014 roku).
Przez cały ten czas, w sumie przez 5 lat byłem za granicą. Wróciłem 2 lata temu do Polski.
Zawaliłem na wielu płaszczyznach, teraz już o tym wiem.
Nie zrobiłem odczytu kasy, leży pare lat zakurzona.
Nie zrobiłem żadnego spisu z natury.
Nie zlikwidowałem działalności.
Powinienem chyba tez oddać za ulgę na kasę fiskalną.
I teraz nie wiem co robić, bo tak naprawdę - nikt ode mnie niczego nie chce. Nie dostałem żadnego listu w tej sprawie, nikt się ze mną nie kontaktował. Skarbówka/ZUS mnie chyba przeoczyli. I wszystko super, gdyby nie to, że w tym roku chcę ruszyć z inną działalnością. Wiem jak to wygląda w zestawieniu z tym co powyżej, ale uczę się na błędach.
Dochodzi jeszcze kwestia przedawnienia. Z tego co wyczytałem jest to 5 lat. Nie do końca jednak rozumiem czy to przedawnienie polega na tym, że nie będę musiał płacić samej grzywny, czy totalnie zeruje mi się konto i nie muszę nawet przedstawiać żadnych dokumentów ani robić odczytu z kasy.
Pytanie też jak oni to liczą. Bo firmę zawiesiłem w lipcu 2014, ale zlikwidować powinienem ją w lipcu 2016, więc 5 lat od tego momentu minęło w lipcu tego roku. Natomiast skoro mowa o lipcu to był to nowy rok podatkowy, więc już sam nie wiem czy to może być już przedawnione czy dopiero od nowego roku.
Zastanawiam się co robić.
Jakie kroki podjąć i w jakiej kolejności?