A
amaru666
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2009
- Odpowiedzi
- 11
Dobry wieczór,
dzisiaj przytrafiła mi się sytuacja, w która nadal nie mogę uwierzyć. Mama wysłała mnie po jakąś nalewkę na święta, a że ceny i rodzaje różne, zrobiłem mały rajd po najbliższych sklepach, a żeby było szybciej, to robiłem zdjęcia cen (zawsze tak robię). Jeden sklep, drugi, wszedłem do Biedronki i poszedłem na alkohole. Tam zrobiłem zdjęcie cen Irish Creamów i schowałem telefon, jeszcze minutkę popatrzyłem czy nie ma czegoś ciekawego i podszedł do mnie pracownik pytając, czy właśnie robiłem zdjęcie. Powiedziałem że tak, że to szybciej niż notować gdzieś. I tu zaczyna się absurd.
Poinformował mnie o zakazie fotografowania i powiedział, żebym skasował zdjęcie. Uśmiechnąłem sie, powiedziałem "OK" i wróciłem do przeglądania towaru nie robiąc wiecej zdjęć, a on coraz głośniej dopominał sie o skasowanie zdjecia. Powiedziałem, że nie ma takiego prawa i skierowałem się do wyjścia, jednak on zatorował mi drogę domagając się skasowania tego już zrobionego. Poinformowałem go, że jego żądania są bezprawne i próbowałem opuścić w spokoju teren sklepu, jednak owy pracownik zaczął mnie szarpać i mówić, że nie pozwoli mi wyjść ze sklepu dopóki go nie skasuję. Idąc do wyjścia skasowałem zdjęcie i poinformowałem go o tym, jednak on nadal mnie szarpał domagając się pokazania mu mojego telefonu i zdjeć na nim. Dopiero przy wyjściu z domu handlowego odszedł po interwencji ochroniarza, a ja ze zszarganymi nerwami jak najszybciej opuściłem budynek.
Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Iść do kierownika (chyba że on nim jest)? Napisać do BOK z żądaniem przeprosin, zadośćuczynienia i zwolnienia tego szaleńca? Iść do sądu?
dzisiaj przytrafiła mi się sytuacja, w która nadal nie mogę uwierzyć. Mama wysłała mnie po jakąś nalewkę na święta, a że ceny i rodzaje różne, zrobiłem mały rajd po najbliższych sklepach, a żeby było szybciej, to robiłem zdjęcia cen (zawsze tak robię). Jeden sklep, drugi, wszedłem do Biedronki i poszedłem na alkohole. Tam zrobiłem zdjęcie cen Irish Creamów i schowałem telefon, jeszcze minutkę popatrzyłem czy nie ma czegoś ciekawego i podszedł do mnie pracownik pytając, czy właśnie robiłem zdjęcie. Powiedziałem że tak, że to szybciej niż notować gdzieś. I tu zaczyna się absurd.
Poinformował mnie o zakazie fotografowania i powiedział, żebym skasował zdjęcie. Uśmiechnąłem sie, powiedziałem "OK" i wróciłem do przeglądania towaru nie robiąc wiecej zdjęć, a on coraz głośniej dopominał sie o skasowanie zdjecia. Powiedziałem, że nie ma takiego prawa i skierowałem się do wyjścia, jednak on zatorował mi drogę domagając się skasowania tego już zrobionego. Poinformowałem go, że jego żądania są bezprawne i próbowałem opuścić w spokoju teren sklepu, jednak owy pracownik zaczął mnie szarpać i mówić, że nie pozwoli mi wyjść ze sklepu dopóki go nie skasuję. Idąc do wyjścia skasowałem zdjęcie i poinformowałem go o tym, jednak on nadal mnie szarpał domagając się pokazania mu mojego telefonu i zdjeć na nim. Dopiero przy wyjściu z domu handlowego odszedł po interwencji ochroniarza, a ja ze zszarganymi nerwami jak najszybciej opuściłem budynek.
Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Iść do kierownika (chyba że on nim jest)? Napisać do BOK z żądaniem przeprosin, zadośćuczynienia i zwolnienia tego szaleńca? Iść do sądu?