Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
forg napisał:
Idźcie na całość - eksmisja na bruk. Co sobie będziecie żałować.
Czyli wiążemy dzieci - by nie mogły tupać ani biegać.
A co z udowodnieniem - jak masz na to pomysł? Wystarczy tylko zeznanie?

Wcale się nie nabijam, tylko oczami wyobraźni widzę ruch osób poszkodowanych sąsiadami, którym przeszkadza wszystko, co tylko słychać przez cienkie ściany i sufity w budynkach wielorodzinnych.

forg chyba się nie rozumiemy . Dlaczego ja mam takim ludziom współczuć skoro oni mają mnie tam gdzie mają kulturę czyli w swoich czterech literach . My też mamy dziecko ale nasze dziecko nie mogło biegać po domu za to często wychodziliśmy z córeczką na dwór a w zimę trudno musieliśmy jej inaczej zająć czas. Są różne gry ,książeczki itp. Dla chcącego nie ma nic trudnego i wiesz napisze to wprost ja najchętniej bym wprowadził zakaz mieszkania w domach wielorodzinnych chamom bez kultury ! Takie jest moje zdanie. Uważam ,że jeśli ktoś nie potrafi żyć w społeczeństwie sam powinien się wyprowadzić . Ja uciekać na pewno nie zamierzam , za dużo czasu i pieniędzy włożyliśmy w nasze mieszkanie. Zaczynamy walczyć z chamstwem i koniec ! Jak się komuś nie podoba niech się nie przyłącza i tyle w tym temacie.
 
Ostatnia edycja:
Ja na tym blogu wyczytałem, że najgorsze jest to, że nie mogliście w lato palić grilla na tarasie bo sąsiadka trzepała wycieraczki ;)
Proponuję przejść się do dzielnicowego - opisać problem, niech odwiedzi sąsiadów i przeprowadzi z nimi rozmowę.
Niestety, nie zmusisz rodziców którzy tego nie chcą do organizowania czasu dzieciom tak, żeby nie latały pod domu luzem jak taczanka po stepie. I jeśli na takich trafisz, to problemu nie da się rozwiązać inaczej jak tylko wyprowadzką, o czym traktuje ten wątek - warto się zapoznać z wpisami ludzi którzy bezskutecznie walczyli o swój spokój, zdrowie, itd.
Mnie ciekawi czy sprawa @animac trafi do sądu i jak się skończy.

Poza tym: ten wątek ma ponad 133tys odsłon. Twój blog nie zbierze tyle przez następnych 50 niedziel. Palmowych.
 
Ostatnia edycja:
Forg.... nikt nie mowi o wiazaniu dzieci itp. Ale o normalne mieszkanie w swoim domu. Popieprzone jest prawo ktorego i tak nie ma a takie bydlo bo inaczej tego nazwac nie mozna mieszkajaca nad nami ma to w czterech literach. Ale tak <struna*> masz racje chyba mieszkamy w tym miescie gdzie nikt nam nie pomoze. Co do adwokata to zaplacilam tez nie mala sumke i co powiedziala ze pozostaje droga cywilna. A wracajacac jescze do forg-a o dowodach to nagrywam wszystko po to aby jak patrol do mnie zawita udowodnic,tak doradzil mi dzielnicowy.
 
Moze sprawa animac i jej walka o swoj spokoj czego jej bardzo zycze dam nam powera ze warto i ze sie da.
 
wielka.woda napisał:
Ja na tym blogu wyczytałem, że najgorsze jest to, że nie mogliście w lato palić grilla na tarasie bo sąsiadka trzepała wycieraczki ;)
Proponuję przejść się do dzielnicowego - opisać problem, niech odwiedzi sąsiadów i przeprowadzi z nimi rozmowę.
Niestety, nie zmusisz rodziców którzy tego nie chcą do organizowania czasu dzieciom tak, żeby nie latały pod domu luzem jak taczanka po stepie. I jeśli na takich trafisz, to problemu nie da się rozwiązać inaczej jak tylko wyprowadzką, o czym traktuje ten wątek - warto się zapoznać z wpisami ludzi którzy bezskutecznie walczyli o swój spokój, zdrowie, itd.
Mnie ciekawi czy sprawa @animac trafi do sądu i jak się skończy.

Poza tym: ten wątek ma ponad 133tys odsłon. Twój blog nie zbierze tyle przez następnych 50 niedziel. Palmowych.

Wielka woda wydaje mi się ,że nie do końca potrafisz czytać ze zrozumieniem . Cyt. Chore wręcz. Ale wytrzymywaliśmy to wszystko do chwili kiedy sąsiadka zaczęła stąpać po podłodze jak słoń !!!! Bez przesady , proszę mi wierzyć . Następnie do niej dołączyło ich już 1,5 roczne dziecko o ludzie !!!! Wtedy to już piekło na Ziemi. Wieczne stukanie ,galop dziecka jakby rodzice puścili dziecko samopas i niech robi co chce aby oni mieli spokój a inni sąsiedzi ? widać gdzie ich mają tam gdzie mają kulturę ,niestety .Matka nawet z dzieckiem potrafiła w domu w piłkę grać ! " czy to twoim zdaniem największy problem trzepania wycieraczki ?Przecież tam jest jasno napisane że to jakoś wytrzymywaliśmy a najgorszy problem tkwi w stukaniu , pukaniu itp. gdyż u nas w domu wysiedzieć się nie da.
nowa 1981 - my też nagrywamy ! Oprócz świadków mamy też nagrania z obrazem i dźwiękiem , nawet przy włączonym tv jest tak głośno ,że nie da się obejrzeć filmu. Co więcej jak na razie zbieramy jak najwięcej dowodów później zobaczymy co z tym zrobimy ale być może nawet z tych art. 144 kodeksu cywilnego skorzystamy. jak wygramy to sąsiedzi będą nam zwracali koszty , więc nie ma problemu.
 
Jankes 12 ......czy patrole wzywacie? Bo ja niestety nie:( zbieram tez dowody w formie nagran a co swiadkow to tez mam, ale jak pani adwokat doradzila mi ze lepiej miec sasiada , ale z ale kto mnie poprze jak ja mieszkam ponad rok a oni 30?????
 
Trzeba wzywać policję, jeśli akurat po ich przyjeździe jest cicho, odtworzyć nagrania "aktualne".
Ja teraz zanim wezwę policję najpierw nagrywam, żeby ze mnie nikt wariatki nie robił.

Na początek polecam udać się do dzielnicowego z problemem.
 
Do dzielnicowego pójdziemy w ostateczności. parę razy przed ewentualną sprawą chyba go wezwiemy .
nowa1981- żaden sąsiad nie usłyszy tego samego co Ty , no chyba ,że przyjdzie do Ciebie do mieszkania. Przecież oni Tobie nad głową "wariują " a nie innym sąsiadom. Moim zdaniem zeznania innych sąsiadów można by podważyć .
 
Jankes12 napisał:
Do dzielnicowego pójdziemy w ostateczności. parę razy przed ewentualną sprawą chyba go wezwiemy .

Moim zdaniem trochę dziwne podejście. Przecież interwencje są podstawą.
Ja najpierw poszłam do dzielnicowego i dopiero potem wzywałam patrole, bo tak doradził dzielnicowy właśnie.
 
Animac masz racje nam tez tak dzielnicowy dotadzil, po rozmowie z sasiadami w grudniu otrzymalam wezwanie na komende ze sasiedzi stwierdzili ze jestem niewyrozumiala dla paru podskokow i wogole ......kpina tlumaczylam mu ze to nie jest pare podskokow tylko codzienna psychiczna gehenna. Powiedzial ze postara sie porozmawiac z nimi o wyciszeniu i wogole ale jakos do dzisiaj echo. A ja juz nie daje rady i tylko wizyta u psychiatry.
 
Idź idź zawsze w sądzie możesz przedstawić dokumenty do jakiego stanu doprowadzili Cię sąsiedzi ... Przykre to jest ale prawdziwe
I sama też sie wybiorę bo spać nie mogę myślę tylko o tym i ryczę po kątach z bezsilnosci :(
Tak bardzo życze Tobie aby choćTwoja sprawa z nas wszystkich doszła do pomyślnego dla Ciebie konsusu. Trzymam kciuki.......:)
 
Ostatnia edycja:
Jankes12 napisał:
Do dzielnicowego pójdziemy w ostateczności.
Wysłaliśmy już do właściciela lokalu wezwanie z art.222&2 kc oraz powołaliśmy się na ten art. w razie " startowania " do sądu . przywołaliśmy również art. 144 kc

Teraz do dzielnicowego. Uprzejmości i liściki już wymieniliście.
 
Jankes12 napisał:
sąsiadka zaczęła stąpać po podłodze jak słoń !!!!

Wybacz, ale mimo tego, że uważam, że nie wolno przeginać w żadna stronę Ty kojarzysz mi się z kimś, kto oczekuje grobowej ciszy. I bije pianę. A tymczasem to nie jest takie czarno-białe. Możesz wytłumaczyć co znaczy to, co napisałeś? Sąsiadka nagle zaczęła ważyć tonę??
 
Z tego co czytam tutaj, to co niektórzy słusznie powinni udać się do psychiatry i raczej wziąć coś na ukojenie nerwów. Jeżeli ktoś mieszka w budynku wielorodzinnym to musi godzić się z faktem, że jest tam WIELE rodzin.
Czepianie się wszystkiego na okrągło jest dla mnie chore. Wkurzanie się, bo karmiąca matka w nocy chodzi po domu? że coś jej upadnie? Znam sytuację podobnie zgryźliwej osoby, która wzywała pilną interwencję Policji o 3 w nocy dotyczącą zakłócania ciszy nocnej przez sąsiadów. Ku zdziwieniu interweniujących funkcjonariuszy wszędzie było cicho, a zgłaszający powiedział, że sąsiad znowu jak każdej nocy spuścił wodę w kiblu i tak mu ten hałas przeszkadza i nie daje spać. Przecież on mu powtarza wielokrotnie, że ma czekać ze spłukaniem do rana jak nikt nie będzie już spał...
Tak samo wyglądają Wasze problemy tutaj. Ktoś źle nogę postawi i już histeria. "Moje dziecko się bawi grzecznie i nikomu nie przeszkadza" ale to tylko wasze odczucie, bo sąsiedzi na dole byli bardziej zrównoważeni psychicznie. Gdybyście trafili na takich ludzi jak Wy to też by było źle, bo dziecko głośno idzie.
 
Ja też jestem pokrzywdzony. Co weekend i coraz częściej w tygodniu słyszę dziwne odgłosy zabawy dzieci. Po tym jak o 6 rano w niedzielę mała zaczęła jeździć taboretem po płytkach wyszedłem i powiedziałem, że taborek nie służy do zabawy i jeżdżenia po cały mieszkaniu!

Ale upuszczanie zabawek na podłogę (chyba z jakiegoś pudła bo słychać wiele uderzeń i odgłos rozsypania), odbijanie jakiejś piłki od ściany czy podłogi przez ~godzinę, bieganie, godzinne ryki za rodzicami (zostawiają małą u babci -monotonny ryk bez interwencji kogoś - żona się zastanawiał czy czasem jej nie zostawili samej!). A potem jeszcze np. przygotowywanie posiłków mikserem o 21 w sobotę. Koszmar. Moja żona ma nerwową pracę i zero spokoju w wekend przez takiego sąsiada. Szukamy mieszkania i przez takie doświadczenia tylko ostatnie piętra wchodzą w grę!!! A jestem osobą z tych mało konfliktowych, ale na każdego psychikę można zmęczyć. Mówi, że wcześniej w tym mieszkaniu wychowało się 4 chłopaków i nigdy nie było takich akcji...

Wyciszanie mieszkania? Jak jest to hałas udarowy (uderzenie w żelbetonową podłogę pokrytą płytkami) to nic tego nie wytłumi. Słyszę przez te płytki dosłownie każdy krok, odgłos czy nawet rozmowę.
 
Ostatnia edycja:
krzych_un napisał:
A potem jeszcze np. przygotowywanie posiłków mikserem o 21 w sobotę.

I jak to skomentować?? Jednemu źle, że sąsiadka chodzi (jak słoń - bo przecież powinna fruwać), innemu źle, że ktoś sobie przygotowuje posiłek.

Mam propozycję dla mieszkających w domach wielorodzinnych - może zawalczcie o ustawowy nakaz odcinania prądu, wody i innych mediów (internet, telewizja kablowa) w godzinach ... na przykład 21-7. Wtedy macie większe szanse na to, ze nikt wody nie spuści, kąpieli sobie nie zrobi, radia nie włączy, z nudów może nawet spać pójdzie? A - i nakaz pętania dzieci. Całą dobę.
 
forg napisał:
A - i nakaz pętania dzieci. Całą dobę.
Słusznie. Przede wszystkim po to, aby nie dopuszczały się straszliwego grzechu samogwałtu :)
 
forg - nie. Ale spróbuj sobie to wyobrazić. Niedziela 6 rano jeżdżenie taboretem po płytkach (to naprawdę mocno słychać), potem płacz dziecka, bieganie, odbijanie przez godzinę piłeczki po ścianie (jednostajne odgłos kapiącej wody były wykorzystywane jako tortury - to coś podobnego), potem odkurzanie ze strzelaniem obowiązkowo po grzejnikach (nie wiem czy z nerwów czy co), wróci syn to może być przy okazji godzinna kłótnia, że jest za pobłażliwa, że coś tam (doskonale wszystko można zrozumieć). Potem jeszcze mała popłacze za rodzicami z godzinę i na koniec jeszcze miksowanie jak idziesz spać (to naprawdę słychać jakby mikser był obok, jak żona miksuje w kuchni za ścianą to jest ciszej). Wypoczniesz w taką niedzielę? Bo ja nie. Myślę, że to wiele przez te płytki w całym mieszkaniu, a nie wykładzinę/parkiet/panele/dywany. Jakby ktoś kupował mieszkanie warto sprawdzić co ma sąsiad piętro wyżej na podłodze..... Tak rada.

Kiedyś mieszkanie było puste (miałem sąsiada obok i pod nami) była naprawdę cisza, mieszkałem kiedyś w innym mieszkaniu przez rok, dziecko było obok zero odgłosów.
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra