Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
A

ania1977

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2009
Odpowiedzi
4
moja sąsiadka od pewnego czasu przychodzi upominać nas, że za głośno bawimy się z dzieckiem. Napisała skargę do spóldzielni, przysłała policję, a dzisiaj doszło do tego,że zagroziła mi sankcjami z art. 51 kodeksu wykroczeń (grzywna i areszt za zakłócanie spokoju publicznego). Mój syn ma 5 lat, bawi się jak każde dziecko w jego wieku, czasem biega, czasem udaje pogotowie, czasem krzyknie coś z drugiego pokoju, a o 21 już śpi i wszystko to robi po 15 bo wcześniej jest w przedszkolu. Sąsiadka twierdzi, że to wszystko przeszkadza jej i jej córce na cyt. "trudnych studiach medycznych" się uczyć. Co począć z kimś takim?
 
Nie napisała Pani, jak na to wezwanie zareagowała policja. Na Pani miejscu napisałbym skargę do spółdzielni, że jest Pani nękana w domu przez sąsiadkę, która bez powodu, ustawicznie niepokoi Panią, nachodzi w mieszkaniu i nasyła policję. Proszę nadmienić, że korzysta Pani z rodziną z mieszkania w sposób normalny i zgodny z jego przeznaczeniem. Podobna skarge napisłabym do dzielnicowego z prośba o interwencję.
 
Niestety ja jestem w sytuacji tej sąsiadki i proszę mi uwierzyć że robienie placu zabaw w mieszkaniu naprawdę może dać w kość sąsiadom z dołu. Wprowadziliśmy się 2 miesiące temu i dosłownie codziennie mamy taki sajgon że żona wieczorami z nerwów aż płacze, a ja mam ochotę chwycić za widły i się przejść na górę.

Skoro dziecko lubi sobie pobiegać czy poskakać to można spróbować kupić mu kapcie na miękkiej podeszwie i położyć grubą wykładzinę w pokoju. Zawsze to trochę stłumi hałas przenikający do sąsiadów, a być może stanie się on bardziej przez nich akceptowalny i problem zniknie.
 
Ponieważ nie czuje się dostatecznie doinformowany, aby zająć pozycję arbitra - zresztą nie wiem nawet, czy strony tego oczekują. Dam więc tylko radę. Albo wyprowadzicie się do jednorodzinnych domków, albo we własnym interesie postaracie wykazać dobrą wolę i pójdziecie na pewne ustępstwa wobec siebie. Szkoda krótkiego życia i nerwów na waśnie. Spotkajcie się (bez wideł i emocji), przy kawie, "połóżcie" problem na stole i porozmawiajcie o nim i coś ustalcie. Miękkie kapcie to dobra pierwsza propozycja. Proponuję jutro o 19:00 u Pani z dzoeckiem. Pozdrawiam i życzę owocnych obrad i zgoooooooooooooooody!
 
dziękuję za odpowiedzi i postaram się dać dodatkowe informacje. Młody bawi się normalnie i chodzi w bamboszach. Pozostali sąsiedzi twierdzą, że słychać normalne odgłosy życia domowego - nikomu to nie przeszkadza z wyjątkiem tej jednej Pani. Policjant stwierdził: "wobec takiej sytuacji nic tu po mnie". Dodam jeszcze, że pani sąsiadka słyszy nawet, jak chodzimy po mieszkaniu - to są jej słowa.
NaPohybel - Tobie powiem, że sąsiadka mieszka nade mną, a małe dziecko jest od tego, żeby się bawić - i słowo bawić nie oznacza, ani placu zabaw ani sajgonu.
 
Tego już nie rozumiem. To Sąsiedzi mieszkający pod Panią powinni się skarżyć. Jesli tak nie jest, aktualna wczorajasza jest z 23:02. Pozdrawiam
 
No normalne, ze dzieci skaczą, hałasują itd.
Kazać dziecku chodzić w miękkich kapciach...fajne tylko np. dla maluszka nie koniecznie zdrowe....zreszta niktore maluszki nie tolerują kapci w ogole.
Moje dziecko bardzo czesto udaje np. psa:), placze przy kapieli, wrzeszczy jak ktoś coś zabroni, śmieje się na cały głos, stuka, puka, spiewa, tanczy. I to jest normalne.
Gdyby ktoś przyszedł na skargę to bym go po prostu odesłała do obowiązujących przepisów dotyczących ciszy nocnej.
Jedni słuchają muzyki na cały głos, inni grają na fortepianie, a dzieci po prostu sie bawią.
Jak to robią w godzinach 6-22 mają do tego pełne prawo.
 
NaPohybel napisał:
.... a ja mam ochotę chwycić za widły i się przejść na górę.

A moze by tak sprobować wrócić tam skąd się przyszło...
Pan też sobie moze wytłumić pokoj, obłożyć czymś. Sąsiedzi wcale nie musza tego robić, mogą nie lubić wyladzin, dywanów.
 
ania1977 napisał:
a małe dziecko jest od tego, żeby się bawić - i słowo bawić nie oznacza, ani placu zabaw ani sajgonu.

doklanie, jestem tego samego zdania.
 
werty10 napisał:
A moze by tak sprobować wrócić tam skąd się przyszło...

Darujmy sobie ten sarkazm. Od urodzenia jestem mieszczuchem. A widły miały podkreślić moje rozgoryczenie z powodu bezradności na sytuację

werty10 napisał:
Pan też sobie moze wytłumić pokoj, obłożyć czymś.

Taki mądry to ja też już byłem. Sprowadziłem dwóch budowlańców (nie facetów spod budki z piwem tylko fachowców) i oboje mówili że na takie dźwięki wyciszanie od mojej strony nic nie pomoże bo wyciszać należy od strony powstawania dźwięku czyli od podłogi sąsiada, a nie od strony sufitu gdy dudnienie jest już przeniesione na strop i ściany.
 
werty10 napisał:
No normalne, ze dzieci skaczą, hałasują itd.
Kazać dziecku chodzić w miękkich kapciach...fajne tylko np. dla maluszka nie koniecznie zdrowe....zreszta niktore maluszki nie tolerują kapci w ogole.

Tylko że w moim przypadku nie chodzi o "maluszka" tylko o dzieci 5 i 11 lat które w weekendy już od 7:30 zaczynają grać plastikową piłką i skakać z łóżka na podłogę (to chyba ich ulubiona zabawa), a milkną dopiero o 21:30

werty10 tobie życzę takich samych sąsiadów jak mam. Pewnie nad sobą masz rodzinkę z odchowanymi dziećmi więc masz spokój.

Może bardziej uściślę: w moim przypadku nie chodzi o to że przeszkadza mi spadający na podłogę widelec czy inne odgłosy normalnego użytkowania mieszkania. Chodzi o to że łomot który wywołują dzieci z góry jest tak donośny że w moim mieszkaniu nie da się wysiedzieć. Wybaczcie porównanie ale mam wrażenie że nade mną znajduje się stadnina koni.
 
ania1977 napisał:
moja sąsiadka od pewnego czasu przychodzi upominać nas, że za głośno bawimy się z dzieckiem. Napisała skargę do spóldzielni, przysłała policję, a dzisiaj doszło do tego,że zagroziła mi sankcjami z art. 51 kodeksu wykroczeń (grzywna i areszt za zakłócanie spokoju publicznego). Mój syn ma 5 lat, bawi się jak każde dziecko w jego wieku, czasem biega, czasem udaje pogotowie, czasem krzyknie coś z drugiego pokoju, a o 21 już śpi i wszystko to robi po 15 bo wcześniej jest w przedszkolu. Sąsiadka twierdzi, że to wszystko przeszkadza jej i jej córce na cyt. "trudnych studiach medycznych" się uczyć. Co począć z kimś takim?

Miałem wiele lat temu podobną sytuację, z tym że sąsiadce z dołu przeszkadzało moje zachowanie i żony, jeszcze nie mieliśmy dziecka. Napisała pismo do spółdzielni, że głośno przemieszczamy się po mieszkaniu itp. Do tego napisała, że prowadzę w mieszkaniu firmę ponieważ widziała jak niosę z samochodu skrzynkę narzędziową (sic!). O piśmie dowiedziałem się dopiero od Pani ze spółdzielni która zadzwoniła, że za godzinę przyjdzie przeprowadzić wizję lokalna :-). W spółdzielni odbyła się konfrontacja, na której pani sąsiadka została poinformowana, że dalsze bezpodstawne oskarżenia oraz nękanie nas zostanie zgłoszone przez naszego prawnika do sądu. Jeszcze doradziliśmy jej zakup domu na wsi. Mieszkając w bloku trzeba się z pewnymi rzeczami pogodzić i już
 
NaPohybel napisał:
Tylko że w moim przypadku nie chodzi o "maluszka" tylko o dzieci 5 i 11 lat które w weekendy już od 7:30 zaczynają grać plastikową piłką i skakać z łóżka na podłogę (to chyba ich ulubiona zabawa), a milkną dopiero o 21:30

werty10 tobie życzę takich samych sąsiadów jak mam. Pewnie nad sobą masz rodzinkę z odchowanymi dziećmi więc masz spokój.

Może bardziej uściślę: w moim przypadku nie chodzi o to że przeszkadza mi spadający na podłogę widelec czy inne odgłosy normalnego użytkowania mieszkania. Chodzi o to że łomot który wywołują dzieci z góry jest tak donośny że w moim mieszkaniu nie da się wysiedzieć. Wybaczcie porównanie ale mam wrażenie że nade mną znajduje się stadnina koni.

rozumiem, ze Ci to przeszadza, ale dzieci to dzieci
każdy wiek ma swoje prawa i nie ma sposobu na żywe dziecko
to sie wydaje, ze mozna powiedzieć dziecku bądz cicho, ale tak naprawdę, to starczy na gora 10 minut, a po 10 minutach dziecko zacznie szaleć ze zdwojoną siłą

zaczynaja o 7:30, a milkna o 21:30 to hałasują w godzinach kiedy mogą

ostatnio bylam w pewnym urzędzie, byla mala kolejka i czwórka dzieci
dzieci, ktore raz ciszej, a raz głośnej, oczywiscie ze 2 razy zwrocilam swojemu dziecku uwagę aby nie stukalo itd, ale gdybym chciala tą uwagę zwracać za każdym razem kiedy "zrobi coś głośniej" to bym mówiła prawie non stop
i to wcale nie znaczy, ze dziecko sie nie słucha, tylko dziecko po prostu pod wplywem zabawy zachowuje sie naturalnie, wklada w zabawe całe swoje "ja" i nie mysli o tym, tak jak dorosli, ze za głośno

co można zrobić? można zafundować sobie swoje dziecko:)
albo kupić zatyczki do uszu
 
NaPohybel napisał:
Taki mądry to ja też już byłem. Sprowadziłem dwóch budowlańców (nie facetów spod budki z piwem tylko fachowców) i oboje mówili że na takie dźwięki wyciszanie od mojej strony nic nie pomoże bo wyciszać należy od strony powstawania dźwięku czyli od podłogi sąsiada, a nie od strony sufitu gdy dudnienie jest już przeniesione na strop i ściany.

ok, ale nie możesz zmusić sąsiada aby sobie modernizował mieszkanie
mozesz mu to zasugerować moze proponując pokrycie kosztów lub części kosztów, moze sie zgodzi
 
Rozumiem że nie da się non stop pilnować dziecka i nie zdąży się zareagować jeśli z hukiem przeleci z jednego pokoju do drugiego. Ale jeśli dzieci przez 2 godziny non stop walą w podłogę a rodzice na to nie reagują to coś tu jest nie tak. Mieszkając w bloku trzeba pamiętać że za ścianą są ludzie którzy mają prawo do spokoju we własnym domu.

Pozwolę sobie podsumować moją wypowiedź zdaniem: żyj i pozwól żyć.
 
werty10 napisał:
zaczynaja o 7:30, a milkna o 21:30 to hałasują w godzinach kiedy mogą
przez cały tydzień wstaję o 6:30 więc chociaż w weekend chciałbym pospać trochę dłużej. I chyba nie jestem w tym jakimś wyjątkiem. Odkąd się przeprowadziłem nie udało mi się pospać nawet do 8:00

werty10 napisał:
albo kupić zatyczki do uszu
wczoraj kupiłem trzeci zestaw zatyczek. Mam już gumowe, piankowe i woskowe. Hałas jest taki że żadne do końca nie pomagają. Problem w tym że tłumią one wysokie dźwięki które akurat docierają do mojego mieszkania w bardzo małym natężeniu więc nie są dla mnie aż tak uciążliwe
 
dzięki wam wszystkim za posty; Cedwah - Tobie szczególnie za fachową poradę :) - napiszę, jak się sprawa rozwija, bo determinacja mojej sąsiadki jest straszliwa (prawie tak samo jak mój okropny wg niej sposób wychowywania dziecka).
werty10 - pozdrwawim Ciebie i malucha - i oby więcej ludzi z tak normalnym podejściem
NaPohybel - Tobie pozostaje tylko współczuć, bo jak widać Twoi sąsiedzi są wyjątkowo "nieukładni". Może latem będzie lepiej, częściej wszyscy będą się bawić na dworze
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

NaPohybel-wiem co czujesz bo mam identyczną sytuację w swoim własnym mieszkaniu w które włożyliśmy bardzo dużo ciężko zarobionych pieniędzy. Do mieszkania obecnie nie chce mi się wracać i w nim przebywać.Mam sąsiadkę na górze pokroju tutejszej ani1977, której dewizą jest "to tylko dzieci-muszą biegać". Tyle, że te konie, bo dziećmi ich nie nazwę, w wieku 2 i 7 lat zaczynają galop nad moją głową o 7.00 a kończą po północy! tłumaczenie sąsiadki: "dzieci mają ferie" - tyle, że my z mężem ferii nie mamy i do takiej idiotki to nie dociera. Ania1977 - do biegania służy boisko! mam nadzieję, że twojej Sąsiadce uda się nauczyć cię kultury. Co do wyprowadzki do domku to wyprowadź się ty i tobie podobni bo najwyraźniej nie znacie zasad współżycia sąsiedzkiego w blokach. Życzę ci "mamuśko" żebyś trafiła kiedyś na sąsiada gorszego niż sama jesteś, a twoje dzieci za takie "bezstresowe" wychowanie odpłacą ci i tak w przyszłości!:!:
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

aha, a to że od 6.00 do 22.00 można zakłócać innym spokój powie ci tylko i wyłącznie ktoś niedouczony, albo leń, któremu nie będzie chciało się przyjechać na interwencję. Art. 51 kw.
Kto:
-krzykiem,
-hałasem,
-alarmem
-lub innym wybrykiem
zakłóca spokój, porządek publiczny,spoczynek nocny
albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
NaPohybel-powołaj się na ten artykuł:!:trzeba wymagać od policjanta przyjęcia zgłoszenia. Spisuj sobie daty i godziny zakłócania spokoju. A ten policjant co przyszedł do ani1977 - nieudolny i niekompetentny. Mam nadzieję NaPohybel że wygrasz z chamstwem:smile:
Zero tolerancji dla łamania przepisów i zasad:!:
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

temida52 napisał:
aha, a to że od 6.00 do 22.00 można zakłócać innym spokój powie ci tylko i wyłącznie ktoś niedouczony, albo leń, któremu nie będzie chciało się przyjechać na interwencję. Art. 51 kw.
Kto:
-krzykiem,
-hałasem,
-alarmem
-lub innym wybrykiem
zakłóca spokój, porządek publiczny,spoczynek nocny
albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
NaPohybel-powołaj się na ten artykuł:!:trzeba wymagać od policjanta przyjęcia zgłoszenia. Spisuj sobie daty i godziny zakłócania spokoju. A ten policjant co przyszedł do ani1977 - nieudolny i niekompetentny. Mam nadzieję NaPohybel że wygrasz z chamstwem:smile:
Zero tolerancji dla łamania przepisów i zasad:!:

wydaje mi się, że nie można zastosować tutaj tego przepisu ponieważ nie można dzieciom ani nawet ich rodzicom udowodnić, że działają umyślnie. Jeśli sądy chciały by stosować ten przepis tak jak proponujesz to w każdym bloku można by każdemu założyć sprawę o np. spuszczanie wody w toalecie, lanie wody do wanny itp itd,
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra