Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
gorzkajakmokka napisał:
A co lepsze, nawet kobieta z opieki społecznej powiedziała, że Ci ludzie powinni kupić sobie domek wolnostojący jak im to tak przeszkadza bo dziecko to dziecko i kropka.

A pani z opieki społecznej to jakieś guru prawne?? Jeśli chodzi o przepisy prawa to pani z opieki społecznej się myli. Przekaż jej to.

gorzkajakmokka napisał:
Nowa- Nie rozumiem dlaczego mam obracać moje życie i mieszkanie do góry nogami? Bo mam dziecko które normalnie funkcjonuje?

Bo masz dziecko. I to dziecko normalnemu człowiekowi "wywraca" życie do góry nogami. Bo na tym to polega - że od urodzenia się dziecka życie rodziców zmienia się diametralnie. I to jest najpiękniejsze, co może spotkać wrażliwego, odpowiedzialnego człowieka w życiu. A że potrafi być uciążliwe? Cóż - nie trzeba mieć dzieci.
A skoro Ty uważasz, że po urodzeniu dziecka ma być tak samo jak przed jego urodzeniem to ... chyba przemilczę wnioski.
 
forg- wywraca życie do góry nogami bo Ci ludzie są PRZEWRAŻLIWIENI i skupieni na sobie do tego stopnia, że nie rozumieją, że na górze ktoś TEŻ ŻYJE i musi NORMALNIE FUNKCJONOWAĆ. I rozumiem jak ktoś napisał, że przeszkadza mu dziecko, które skacze z wersalki, tupoty jak stada koni czy inne tego typu podobne. Ale nie będę wywracała swojego życia do góry nogami TYLKO dlatego że moje dziecko CHODZI po domu tak jak zapewne ty na co dzień, lub czasami przebiegnie czy spanie mu zabawka- i pechowo nie na dywan. Jeżeli faktycznie z wiekiem zrobi się UCIĄŻLIWY i będzie zachowywał się ponad normę to możliwe, że wtedy pomyślę o jakiś rozwiązaniach. Jednak póki co nie widzę potrzeby.
 
Z opowieści "gorzkajakmokka" nie da się raczej wywnioskować, żeby u niej w domu dział się z dzieckiem jakiś "dramat". Napisała, że czasem dziecko przebiegnie, czasem mu coś upadnie - czasem. My w tym wątku skarżymy się raczej na ciągły, uporczywy hałas. Tak jak i ja pisałem tu kilka lat o wielogodzinnym bieganiu z kąta mieszkania w kąt, stukaniu, jeżdżeniu zabawkami itd, itp, zaczynającym się rano, i trwającym aż dzieci zasną - przy biernej postawie ich rodziców. Dziś sam mam obecnie bardzo żywego trzylatka, który bawi się na dużym dywanie, ale też przebiegnie, też czasem mu coś upadnie, itd. Tego nie da się ustrzec. We dwójkę pilnujemy, żeby młody nie szalał,i uważamy że robimy więcej niż trzeba w tej materii. Gdyby do nas teraz przyszła sąsiadka z pretensjami, że jej za głośno, pewnie nie zainteresowałbym się tematem. Notabene - sąsiadka z dołu twierdzi że nic nie słyszy ze strony naszego dziecka.
 
@wielka.woda i jak chcesz to rozróżnić prawnie? Konkretnie zdefiniuj czym będzie przebiegnięcie dziecka po zabawkę w budynku wielorodzinnym ze stropami drewnianymi wypełnianymi słomą, a czym będzie skakanie z wersalki w budynku jednorodzinnym na parterze?

Bo jak dla mnie, to to pierwsze to zakłócanie spokoju, a to drugie, to nic zabronionego. Trzeba po prostu zrozumieć jakiego rodzaju działania mogą być słyszane przez sąsiadów i się od nich powstrzymać, a dziecku ich zabronić.

A całe to gadanie, "da sie, nie da sie" da sie to, da sie tamto... Przepis jest to go stosować, a nie wymówek szukacie.
 
Przepis w stosunku do dzieci jest martwy, bo rozwijanie się dziecka nie jest wybrykiem i nie podpadnie pod żaden przepis - nawet jeśli dzieci szaleją. Mi, jako "ofierze" hałasujących dwójki dzieci nie przeszkadza dziś, że do sąsiadów przyjdą dzieci i słyszę jak czasem któreś przebiegnie czy coś upadnie - bo to jest czasem. Mnie na skraj doprowadził małpi gaj jaki miałem poprzednio i to wina ich rodziców że na to dzieciom pozwalali. Do pewnego wieku dziecku możesz zabraniać czego sobie tylko wujenka raczy winszować - odniesiesz sukces jak osiągniesz cokolwiek. Dwa piętra nade mną mieszka rodzina z dwójką chłopców w wieku szkolnym i słychać ich doskonale - mają rodziców którym jest wszystko jedno, a przecież takie dzieci już da się zatrzymać.
Małe dziecko można ograniczyć, tłumaczyć, uczyć empatii, pilnować, zajmować czymś innym niż biegi, skoki, rzucanie, itd.
Moja sąsiadka się na hałas nie skarży.
Na miejscu @gorzkajakmokka zainteresowałbym dzielnicowego tematem nękania przez sąsiadkę.
 
Ja również mam problem z dzieciakami sąsiadów nade mną. A właściwie nie z dziećmi tylko nie reagującymi rodzicami. Każdy, kto ma ten problem wie, o co chodzi, więc rozpisywać się nie będę o odgłosach.
U nas problem trwa jakieś 3 lata, pierwszy raz sąsiadom uwagę zwracałam jesienią 2011. Miesiące mijały, my zwracaliśmy uwagę a oni dalej nic nie zrobili. Sprawę dzielnicowemu zgłosiliśmy przed wakacjami 2013. Jego wizyta u nich nie przyniosła rezultatu. Na przełomie września i października wezwaliśmy patrol na interwencję, nie podziałało. Ostatnie święta - kolacja wigilijna z łomotem, dwa kolejne świąteczne dni to samo..
W ten weekend sięgnęło wszystko zenitu. W sobotę od rana jazda, po 18 zadzwoniłam po patrol, przyjechali. Sąsiedzi chyba go zauważyli, bo jak makiem zasiał... Funkcjonariusze nie stwierdzili hałasu ale udali się na rozmowę do góry. I nic. Wczoraj znowu, od rana do wieczora. Udało mi się komórką nagrać rzucanie przedmiotami o podłogę, słychać dobrze jak coś spada turla się i za chwilę to samo, i od nowa. Mam kilka takich filmików z całego dnia. Niestety dudnienia nie słychać. Pożyczyłam dzisiaj kamerę od koleżanki, coś tam się nagrało, muszę poczekać, aż ona mi to obrobi.
Dziś od rana jazda jak co dzień, po 16 dzwoniłam na komendę, akurat był dzielnicowy na dyżurze, przyjechał bardzo szybko. Złożony zostanie wniosek do sądu, zostaniemy z mężem wezwani na dniach na przesłuchanie.
Mam pytanie, jak to będzie wyglądało? Przesłuchanie to wiem, ale przewód sądowy?
 
@animac w temacie już chyba wszystko powiedziano. Jest przepis, który tego zabrania. Nie ma możliwości jego wyegzekwowania.
 
Ale u @animac sprawy potoczyły się inaczej. Policja reagowała, będzie wniosek do sądu. Jestem ciekaw dalszego ciągu.
 
Ja również jestem ciekawa. Najbardziej ciekawi mnie jak będzie wyglądać sprawa w sądzie, w jakim charakterze pokrzywdzonej, czy może mam składać wniosek o ustanowienie mnie oskarżycielem posiłkowym? No i co z nagraniami? Przerabiać z mp4 na inny czy zostawić w oryginale?
Na pewno się nie wycofam :)
Wczorajsze uświadomienie sąsiadów o tym, ze sprawa pójdzie do sądu chyba podziałała, bo mam względny spokój :) Czasem któryś dzieciak przebiegnie, ale to w żaden sposób nie jest uciążliwe :)
 
animac prosimy o relacje z każdego etapu postępowania -jeśli to możliwe ? ;)
 
Relacje oczywiście będą :)

Chciałam jeszcze coś dopisać, ponieważ czytałam w tym temacie wpisy typu "pewnie nie masz dzieci".
Mam syna ze zdiagnozowanym ADHD, doskonale wiem jakie trudności może sprawić nadpobudliwe dziecko. Nie wyobrażam sobie pozwolić mojemu synowi na wszystkie objawy, nie wyobrażam sobie aby latał w pokoju w kółko, aby skakał czy robił bydło. Mnie samej to przeszkadza, zawsze szukałam alternatywy. Skoro ja byłam w stanie okiełznać dziecko z ADHD to u sąsiadów czworo dorosłych jest w stanie okiełznać dwójkę dzieci. Trzeba chcieć. Dzieci trzeba zmęczyć umysłowo, naparzanie na podłodze, jak widać po tym wątku, nie męczy dzieci nawet przez kilkanaście godzin.
 
animac , trzymam kciuki i życzę Tobie i Twojej rodzinie pozytywnego , dla Was oczywiście, zakończenia sprawy :ok:
 
wracam do tematu niestety po poradę...
mieszkam sobie jak mieszkałam, poza tym, że liczba moich muszkieterów zwiększyła się do 5 :-) a ubył psiak. Najmłodszy ma pół roku. Ale ni o to chodzi. sąsiadka z dołu!! ma prawie 3 letnią pociechę. drugą, bo starsza panienka ma bodajże 13 lat. i od pewnego czasu jest horror. młoda(czytaj młodsza) potrafi wydać z siebie taką ilość decybeli, że słychać ją w całym bloku. godzina 23, 24 - młoda po solidnym jeb***ciu drzwiami wyskakuje na klatkę na której urządza wrzaski. mamuśka w końcu zwija ją do domu, a tu zaczyna się kolejny etap.
plus babcia, która potrafi mamuśkę pół nocy od idiotek wyzywać. nie mam już siły. twierdzi że "ma niegrzeczne dzieci" i tyle. a ja nie daję rady, bo chociaż moje dziecko śpi całą noc, jej potrafi wyć całą noc. nie tylko ja mam takie odczucia (współczuję sąsiadce spod nich). co zrobić, żeby kobieta ogarnęła w końcu swoje dzikie dzieciaki?:-x
 
differend napisał:
co zrobić, żeby kobieta ogarnęła w końcu swoje dzikie dzieciaki?

rozmówić się z sąsiadką spod nich i porozmawiać z dzielnicowym, jeśli będzie próbował
was zbyć, złożyć zawiadomienie z art. 51kw na komisariacie (tam również nie dajcie się
zbyć!!!)

to że ktoś ma niegrzeczne dzieci nie uprawnia go do takiego zachowania
 
Witajcie :)

W mojej sprawie zostało złożone zawiadomienie z art. 51 KW. Jutro mamy z mężem rozmowę z komisarzem, który sprawę "dostał".
Chyba pisałam o nagrywaniu zabaw, otóż nagrania wykonane moją komórką, przeniesione komputera i odtworzone w TV słychać idealnie. Oczywiście nagrania nie przekazują wibracji. Mam ich kilkanaście, jutro zostaną w oryginalnym stanie dostarczone jako dowód.
Dla chętnych, wczorajsze, jedno z wielu (proszę obejrzeć w całości, to tylko 3 minutki):

Dzieci sąsiadów

Trzeba pogłośnić, w słuchawkach słychać bardzo dobrze.

Wczoraj po tym nagraniu poprosiłam policję o interwencję, odtworzyłam to nagranie funkcjonariuszom.
Teraz przed wezwaniem policji zawsze będę nagrywać, żeby nie patrzeli na mnie jak na nawiedzoną, bo akurat jak przyjadą to będzie cisza i sąsiedzi będą opowiadać, że ja ich nękam policją nie mając podstaw.
 
animac napisał:
W
Dla chętnych, wczorajsze, jedno z wielu (proszę obejrzeć w całości, to tylko 3 minutki):

Obejrzałem żyrandol. Sęk w tym, że co to nagranie ma udowodnić?? Że hałasy dzieją się piętro wyżej? Ok - jeśli nad Wami jest tylko jedno piętro to może. Ale jak jest więcej? Już ktoś udzielał rady - dobrze jest wyjść z mieszkania i podejść pod drzwi tego mieszkania, gdzie odbywają się hałasy - z włączoną cały czas kamerą.
 
W moim pionie nade mną są tylko dwa piętra, tylko nade mną mieszkają dzieci.
 
Ufff.. współczuję.

P.S.
W moim pionie ,2 piętra nad moim jest podobnie. 2-ch chłopaków , wiek ok. 4-5 lat. Jak ich najdzie wena, to potrafią tak przez cały dzień z przerwami 2 godzinnymi.
Dzieli mnie jedna kondygnacja od nich, ale jak się naparzają, to ja słyszę te odgłosy jakby to było bezpośrednio nade mną. Może trochę wytłumione przez mieszkanie nade mną.
Nie reaguję... taka mała "satysfakcja" za 5 lat udręki jakie zafundowały mi "milusińskie " z piętra wyżej. Niech teraz oni (mam na mysli rodziców) trochę pocierpią i zobaczą jak jest "fajnie" mieszkać w takim łomocie :razz:
Mozliwe, że nareszcie zrozumieli, bo od jakiegoś czasu jest spokojniej , powiedzmy o jakieś 50 %.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra