Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
To zamień się z nimi mieszkaniami i wtedy Ty będziesz na górze. Najlepiej zamień się z tymi na ostatnim piętrze, ale wtedy wrony będą drapać o dach całe dnie i noce?
 
Tak naprawdę to kluczem jest tu ten przepis: "Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych."
Jesli więc dzieci będą hałasować w domu starców, to jedna sprawa. A jeśli na placu zabaw - zupełnie inna. Blok jest zaś gdzies pośrodku...
 
zdsw napisał:
ale wtedy wrony będą drapać o dach całe dnie i noce?
Oj, potrafią drapać... Wiedzą o tym dobrze ci, co mieszkali kiedyś w lokalach przerobionych z pralni na górnych piętrach wieżowców :D
PS. Jeden mój - daleki - znajomy rozłożył na dachu siatki i zabijał wrony. Ale został skazany za dręczenie zwierząt, wyrok BEZ zawieszenia.
 
Zastanawiam się dlaczego z uporem maniaka siedzicie i rozstrząsacie to w zakresie prawa wykroczeń, gdzie za żadne wykroczenie ukarać dziecka nie można. Poszlibyście do prawa cywilnego i jak @uzasadnienie pisze - rozwiązalibyście problem.
 
Syphar , ja nie uderzam do dzielnicowego, nie wzywam policji ... rozważam właśnie drogę cywilną .... choć czekam z zainteresowaniem na wynik sprawy animac .
 
Wybacz - po prostu zauważyłem, że większość postów tutaj nie ma nic wspólnego z prawem, za to dużo wspólnego z bezsensownym podziałem na dzieci mogą/dzieci nie mogą. Emocje wylewają się wiadrami, a nie wynika z tego kompletnie nic, bo dzieci nie mogą, ale polskie prawo nie pozwala im odpowiadać. Koniec i kropka. A z tak prostej kwestii, gdzie taka odpowiedź padła już dawno, mamy temat na 83 strony.
 
animac napisał:
Mam zamiar również udać się do psychiatry, bo jestem na skraju załamania nerwowego. Mam stany lękowe, problemy ze snem, łomotanie serca i takie tam. To mi doradził lekarz internista.
Maszyna ruszyła.
animac napisał:
Poszłam do psychiatry, diagnoza: nerwica i farmakoterapia.
I to wszystko przez...sąsiadów? Przez dzieci?! Bez przesady. Nie znam Cię (i nie chcę poznawać), ale śmiało mogę stwierdzić, że coś z Tobą jest nie tak.
Stany lękowe? Łomotanie serca? A może masz wrodzoną wadę serca i nawet o tym nie wiesz?! Nie jestem lekarzem, ale znam osobę, która miała przez jakiś czas stany lękowe z powodu gwałtu. Ty masz stany lękowe przez sąsiadów?! Bez komentarza.


Do tego:
animac napisał:
Przeszkadza mi bieganie tam i z powrotem przez całe mieszkanie
Nie chcesz chyba powiedzieć mi, że dziecko ma tyle siły, że CAAAAŁY dzień biega...
animac napisał:
przeszkadzają mi wyścigi różnego rodzaju jeździdełek
Chyba na prawdę na głowę upadłaś. Albo nie miałaś dobrego dzieciństwa. Jeździdełka to samochodziki, które były, są i będą niezależnie od tego czy Ci się to podoba czy nie. Może inaczej - na dworze minus 20 stopni. Gdzie dzieci mogą pobawić się tymi jeździkami jak nie w ciepłym mieszkaniu? Czy Ty na prawdę czytasz to co piszesz?!
animac napisał:
Przeszkadza mi granie w piłkę nad głową,
Też te dzieci grają CAAAAŁY dzień? Również w to wątpię.

Takie pytanie - wychodzisz w ogóle z mieszkania czy siedzisz z dyktafonem w telefonie (który nic oczywiście w linku nie nagrał)?!

Ludzie, ogarnijcie się! Nigdy nie byliście dziećmi? A może niektórzy rodzice nie potrafią sobie dać samemu rady - nie pomyśleliście o tym? "Ja chce mieć spokój i kropka". A może dziecko jest nadpobudliwe? Może dziecko ma ADHD? Nie, ja muszę przecież mieć spokój i nic innego mnie nie interesuje.

Ja pracuję na trzy zmiany. Po nocce wracam do domu i słyszę dzieci. Wiesz co robię? Wkładam stopery i sprawa załatwiona. Jesteśmy ludźmi, bądźmy bardziej tolerancyjni. Tym bardziej chodzi o dzieci. Gdzie się mają bawić? Nie każdy ma czas wychodzić z dziećmi na podwórko, do aquaparków czy placów zabaw gdzie można pojeździć jeździkami. Nie każdego na to stać.
Moi rodzice mieli całe życie spokój. Obecnie wprowadziła się rodzina z małymi dziećmi. Ani przez myśl im nie przeszło by dzwonić na Policję. Wiesz dlaczego? Sami wychowali mnie, moją siostrę i brata. Sami wiedzą, że nad trójką dzieciaków nie da się czasami zapanować. Nie potrafisz tego zrozumieć. Nie wiem czy masz dzieci czy nie, jednak śmiało mogę powiedzieć, że Twoje dzieci są wychowywane w zbyt rygorystyczny sposób i po prostu się Ciebie boją. Pewnie za głośny krzyk stosujesz kary. Nie pisz proszę jakie.

Syphar napisał:
większość postów tutaj nie ma nic wspólnego z prawem, za to dużo wspólnego z bezsensownym podziałem na dzieci mogą/dzieci nie mogą
:ok::ok::ok:

Moja jedyna interwencja była tutaj -> http://forumprawne.org/prawo-rodzin...d-dzieckiem-brak-odpowiedzialnosci-matki.html
Zerknijcie sobie. Zapomniałem napisać jaki był finał. W dniu zgłoszenia do RPD wszystko ruszyło. Od razu otrzymałem telefon, była Straż Miejska, był dzielnicowy. Matka po burzliwej rozmowie z przedstawicielką MOPSU i z dzielnicowym zapisała dziecko do przedszkola. Wie, że to ja, sam jej zwracałem uwagę. Nigdy jednak nie zwróciłem uwagi na fakt zabawy dziecka w domu...
 
thomas_k7 napisał:
śmiało mogę stwierdzić, że coś z Tobą jest nie tak.

Dziękuję.

thomas_k7 napisał:
Stany lękowe? Łomotanie serca? A może masz wrodzoną wadę serca i nawet o tym nie wiesz?! Nie jestem lekarzem, ale znam osobę, która miała przez jakiś czas stany lękowe z powodu gwałtu. Ty masz stany lękowe przez sąsiadów?! Bez komentarza.

Tak, przez ciągły hałas. Fizycznie jestem zdrowa.

thomas_k7 napisał:
Może inaczej - na dworze minus 20 stopni. Gdzie dzieci mogą pobawić się tymi jeździkami jak nie w ciepłym mieszkaniu?

Tak się składa, że dzieciaki mieszkające nade mną nie wychodzą praktycznie w ogóle na dwór, niezależnie od pogody.

thomas_k7 napisał:
Chyba na prawdę na głowę upadłaś.

Po raz kolejny dziękuję.

thomas_k7 napisał:
A może dziecko jest nadpobudliwe? Może dziecko ma ADHD?

Gdybyś uważniej przeczytał moje posty znalazłbyś informację o tym, że sama mam dziecko z ADHD, zdiagnozowanym. Doskonale wiem, jak trudno jest opanować taki żywioł. Zapewniam Cię, że nie jest to niemożliwe. Ja swojemu synowi nie pozwalałam na zabawy, które miałyby wpływ na sąsiadów z dołu.

thomas_k7 napisał:
Gdzie się mają bawić?

To ja zapytam, gdzie się moje dziecko ma uczyć? Gdzie moje dziecko ma zasypiać, skoro nawet po 22 dzieciaki łomoczą o podłogę? Hałasy z góry przeszkadzają mnie, przeszkadzają mojemu dziecku i przeszkadzają mojemu mężowi w normalnym funkcjonowaniu.

thomas_k7 napisał:
Nie każdy ma czas wychodzić z dziećmi na podwórko, do aquaparków czy placów zabaw gdzie można pojeździć jeździkami. Nie każdego na to stać.

Nade mną mieszkają cztery osoby dorosłe z dwójką dzieci, NIKT z nimi nie wychodzi. Nawet latem czas głównie spędzają w domu.

Boisko szkolne mamy w odległości 20 metrów od naszego domu, wokół domu duży teren zielony, plac zabaw jakieś 300 metrów. To akurat nie kosztuje.

thomas_k7 napisał:
Takie pytanie - wychodzisz w ogóle z mieszkania

W moim domu mieszkam, po prostu.

thomas_k7 napisał:
Nie wiem czy masz dzieci czy nie, jednak śmiało mogę powiedzieć, że Twoje dzieci są wychowywane w zbyt rygorystyczny sposób i po prostu się Ciebie boją. Pewnie za głośny krzyk stosujesz kary. Nie pisz proszę jakie.

I to jaką jestem matką, wywnioskowałeś po wpisach na forum :?: Brawo. I to ja na głowę niby upadłam.
 
Nadal zapatrzona jesteś w czubek swojego nosa. Tylko ja i nic innego się nie liczy. Ja muszę mieć spokój i kropka. Moje dzieci muszą mieć spokój i kropka. Takie podejście do sprawy powoduje jedynie, że właśnie jesteś postrzegana tak, a nie inaczej.

Skoro fizycznie jesteś zdrowa, łomotanie serca to choroba psychiczna czy jak?!

Czyli już wiesz, że dzieci z góry w ogóle nie wychodzą na dwór. Skąd to wiesz?! Czyżbyś sama przesiadywała całymi dniami w domu i tylko oczekiwała na jakiś głośniejszy sygnał z góry? Może któreś dziecko na coś choruje? Może jest na coś uczulone? Skąd Ty to możesz wiedzieć dlaczego te dzieci nie wychodzą na podwórko?!?!?!

Skoro masz dziecko z ADHD i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, po raz kolejny napiszę Ci - nikt nie jest taki sam jak TY, nikt nie będzie wychowywał dziecka tak jak TY. Nadal patrzysz tylko ze swojej perspektywy. Jeżeli TY potrafisz, inni też powinni?!

Na prawdę nie wierzę w to co czytam. Ludzie już do reszty powariowali. Weź kredyt, zbuduj dom, wyprowadź się. Takie są uroki mieszkania w bloku i nic na to nie poradzisz. A jeżeli komuś przeszkadza zabawa dziecka, sorry - na prawdę "upadł na głowę.
 
thomas_k7 , pozostaje ci życzyć, żebyś przekonał się na własnej skórze , głośnych , wojujących cały dzień i nawet w części nocy cudownych, wspaniałych , przeuroczych milusińskich z rodzicami , którzy ich zupełnie nie będą ogarniać i do tego mających wszystkich i ciebie jako sąsiada , głęboko w d.... .
 
thomas_k7 napisał:
Czyli już wiesz, że dzieci z góry w ogóle nie wychodzą na dwór. Skąd to wiesz?! Czyżbyś sama przesiadywała całymi dniami w domu i tylko oczekiwała na jakiś głośniejszy sygnał z góry? Może któreś dziecko na coś choruje? Może jest na coś uczulone? Skąd Ty to możesz wiedzieć dlaczego te dzieci nie wychodzą na podwórko?!?!?!

Zajrzałam w link, który tu wkleiłeś. Skąd Ty wiedziałeś, że dziecko sąsiadki jest samo w domu po tyle godzin? Czyżbyś siedział całymi dniami w domu i tylko oczekiwał na jakiś głośniejszy sygnał z dołu? Aaa, dyktafon miałeś przecież na ziemi :)

W tym momencie kończę z Tobą dyskusję.
 
Matka tego dziecka pracuje w Tesco od 6:00 do 14:00. Ja z nocki wracam 6:15 i śpię do około 14:00. Codziennie. Nie sposób więc nie słyszeć płaczu dziecka przez kilka godzin. Szukasz linii obrony, ale niestety Twój argument okazuje się chybiony. Poza tym to dwie odrębne sprawy. Dziecko pozostawione na kilka godzin z płaczem? Nie przeszkadzał mi płacz, martwiłem się o dziecko. Gaz? Gniazdka elektryczne? Bez przesady, ale piszesz bzdury. Kończ - prawda boli.
 
Z tego co mi wiadomo do 22:00 można robić w domu co się chce;) Po 22: 00 jak policja przyjedzie to też tylko pouczy:)
 
thomas_k7 napisał:
I to wszystko przez...sąsiadów? Przez dzieci?! Bez przesady. Nie znam Cię (i nie chcę poznawać), ale śmiało mogę stwierdzić, że coś z Tobą jest nie tak.
Stany lękowe? Łomotanie serca? A może masz wrodzoną wadę serca i nawet o tym nie wiesz?! Nie jestem lekarzem, ale znam osobę, która miała przez jakiś czas stany lękowe z powodu gwałtu. Ty masz stany lękowe przez sąsiadów?! Bez komentarza

Skoro fizycznie jesteś zdrowa, łomotanie serca to choroba psychiczna czy jak?!

Panie praktyk, skup się: nerwica nie jest chorobą psychiczną, tylko zaburzeniem, które ma wiele przyczyn. Jedną z tych przyczyn jest stres. Hałas jest przyczyną tego stresu. Jeśli trwa to odpowiednio długo, pojawiają się objawy nerwicy/nerwicy lękowej. Łomotanie serca, ucisk w klatce piersiowej, gula w gardle, niemożność zaśnięcia, przestaje się jeść. To są te łagodniejsze objawy somatyczne. Poza tym jest się fizycznie zdrowym. Nie trzeba zostać zgwałconym żeby mieć stany lękowe. Poniał ?

thomas_k7 napisał:
Nie chcesz chyba powiedzieć mi, że dziecko ma tyle siły, że CAAAAŁY dzień biega...

Nie biega cały dzień, robi przerwy na jeżdżenie jeździkami.

thomas_k7 napisał:
Chyba na prawdę na głowę upadłaś. Albo nie miałaś dobrego dzieciństwa. Jeździdełka to samochodziki, które były, są i będą niezależnie od tego czy Ci się to podoba czy nie. Może inaczej - na dworze minus 20 stopni. Gdzie dzieci mogą pobawić się tymi jeździkami jak nie w ciepłym mieszkaniu? Czy Ty na prawdę czytasz to co piszesz?!

Jak jest minus 20 stopni to niech dziecko bawi samochodzikami/jeździkami tak samo jak jest plus 20 stopni. W domu, to oczywiste. Ale niech sobie nimi jeździ po dywanie np.

Trzeba upaść na głowę żeby tego nie rozumieć. Dobrze że jest @czesiaczesia. Znajdziecie w tym wątku jedność poglądów.
 
Ostatnia edycja:
Moim zdaniem wielka.woda ma troche racji. Takie ciągłę uporczywe bieganie dzieci nad głową może z czasem przerodzić się w nerwicę. Nie próbował pan jakichś zatyczek do uszu tłumiących te hałasy? Zanim dzieci podrosną Pan spocznie już na Powązkach:(
 
Jak dzieci spią...to pan podgłośni muzyczkę na full raz i dwa aż się brzdące przebudzą ...to może poskutkować! Albo kijem od szczotki w sufit Pan postukaj o świcie:)
 
Moim zdaniem największy problem z hałasem spowodowany jest obecną modą na gołe podłogi.Kiedyś w każdym mieszkaniu były dywany i chodniki które tłumiły odgłosy kroków i zabawy dzieci ,dziś niestety jest moda na gołe panele co bardzo potęguje dzwięki, Niestety nie można nakazać młodym rodzicom by ich dzieci bawiły się na dywanie ,którego nie ma.Dlatego najprościej poszukać sobie nowego mieszkania gdzie za sąsiada nad głową ma się starszych ludzi.wtedy nawet jak u nich szaleją wnuki nikomu to nie przeszkadza.bo na podłodze leżą dywany.
 
wielka.woda napisał:
nerwica nie jest chorobą psychiczną,

Nie? Odsyłam do Wikipedii.

Zaburzenia nerwicowe mają różne podłoże, ale przede wszystkim jest ono psychiczne.
A to o czym Ty piszesz - są to objawy.

wielka.woda napisał:
Nie trzeba zostać zgwałconym żeby mieć stany lękowe.

Stany lękowe spowodowane gwałtem są nieporównywalne do tych o których piszesz.
Raczej kiepskie porównanie.

czesiaczesia napisał:
Jak dzieci spią...to pan podgłośni muzyczkę na full raz i dwa aż się brzdące przebudzą ...to może poskutkować! Albo kijem od szczotki w sufit Pan postukaj o świcie


Genialne! Długo nad tym myślałaś?

czesiaczesia napisał:
Jak dzieci spią...to pan podgłośni muzyczkę na full raz i dwa aż się brzdące przebudzą ...to może poskutkować!

Oczywiście się z Tobą zgodzę...na pewno poskutkuje - PŁACZEM i to nie cichym.
Nie uważasz, że zostanie uzyskany efekt odwrotny? Zamiast ciszy będzie płacz.

zetkagrunding1 napisał:
Dlatego najprościej poszukać sobie nowego mieszkania gdzie za sąsiada nad głową ma się starszych ludzi.wtedy nawet jak u nich szaleją wnuki nikomu to nie przeszkadza.bo na podłodze leżą dywany.

Poszukać sobie można...ale co dalej? Pomyślałaś o tym?


Nie rozumiem w czym macie problem...
Dziecko jest tylko dzieckiem i pewnych rzeczy nie jest w stanie zrozumieć - "bądź cichutko, bo pani na dole chce mieć ciszę ".
A jak ktoś przeprowadza remont w mieszkaniu to, co wtedy? Wzywacie policję między godziną 6:00 a 22:00? Uważam że uporczywe zbijanie tynku oraz wiercenie dziur w ścianie jest bardziej dotkliwe od bawiącego się dziecka - jeżeli chodzi o hałas.
U mnie w bloku za ścianą mieszka troje takich brzdąców - a ściany są tak cieniutkie, że wszystko się niesie.
Cała trójka jest w wieku przedszkolnym...jak zaczną te swoje wygłupy oraz dorwą wszelkiego rodzaju grające zabawki oraz jeździdełka, to jest naprawdę głośno.
Zaś, z drugiej strony jest dziecko, które "namiętnie" uczy się grać na flecie :D
A na przeciwko mam dwóch młodych sąsiadów, którzy skoro świt włączają muzykę i gra ona dość głośno przez cały dzień.

I wiecie co? Nigdy mi nie przeszło przez myśl, żeby się z tego tytułu awanturować czy też wykłócać.

Ludzie trochę wyrozumiałości! Być może Wam kiedyś też będzie potrzebna!
 
Ostatnia edycja:
To trochę niewłaściwe miejsce do dyskusji o nerwicach. Ale skoro twierdzisz że jest inaczej to odsyłam do psychiatry lub innych źródeł w necie. Ze znanych mi informacji obecnie przyjmuje się, że różnica między chorobą a zburzeniem (emocjonalnym, bo takim jest nerwica) jest taka, że osoba cierpiąca na zaburzenie zdaje sobie sprawę ze swojego stanu, i że jej objawy somatyczne są nieprawdziwe. Nieprawdziwe, a więc np. ucisk w klatce piersiowej jak przy zawale to nie jest zawał - tylko somatyczny objaw nerwicy.

Tak, napisałem o objawach, ale napisałem też o przyczynach. Przewlekły stres związany z życiem w hałasie jest przyczyną występowania nerwic/nerwic lękowych.

Ja wiem, że gwałt to szczególna tragedia. Czasem zastanawiam się jak można je różnicować. Np. określić że jeden jest brutalny, a drugi nie.
Zapewniam Cię jednak, że w przypadku zaburzeń lękowych odczuwany bez względu na przyczyny jego powstania lęk bywa tak silny, że osoba zdrowa nie jest w stanie tego lęku pojąć, ogarnąć. Nie było więc to kiepskie porównanie.

Dziecko jest tylko dzieckiem ale też doskonale rozumie co to znaczy kiedy mu powiesz np. "nie jeźdź samochodem po podłodze bo na dole śpi mały dzidziuś". Mój 3latek to rozumie i jeździ ile chce na dywanie.

Oczywiście że remont jest bardziej hałaśliwy - ale wiercenie i stukanie trwa jakiś czas - malowania, tynkowania, szpachlowania, itd, już nie słychać.

My wiemy, że Ty nie rozumiesz, w czym my mamy problem. Za to my rozumiemy, że Tobie nie przeszkadzają rozkoszne szkraby za ścianą u sąsiada które szaleją (prawie się wzruszyłem). Mi takie same u mojego sąsiada za ścianą również mogą sobie szaleć. Co innego za to jak szaleją nad głową.

Ja popieram Cię w kwestii wyrozumiałości. Z jej powodu np. nie słucham głośno muzyki (od tego mam słuchawki) mimo że mam na czym. Takiej wyrozumiałości oczekuję od swoich sąsiadów.
 
wielka.woda napisał:
Dziecko jest tylko dzieckiem ale też doskonale rozumie co to znaczy kiedy mu powiesz np. "nie jeźdź samochodem po podłodze bo na dole śpi mały dzidziuś". Mój 3latek to rozumie i jeździ ile chce na dywanie.
To jest właśnie błąd Twój jak i wielu innych ludzi, którzy patrzą tylko na czubek swojego nosa.
Twoje dziecko rozumie, inne może nie rozumieć - jest to dla Ciebie jasne i logiczne?!
Dobrze mówisz, dziecko jest tylko dzieckiem - nie każde dziecko jest takie same.
Nie każdy ma w mieszkaniu dywan :-/
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra