Jak tylko mogę się domyślać , że sąsiedzi z góry chodzą albo bez pantofli, albo w pantofalch (obuwiu) na płaskich podeszwach. Czyli automatycznie chodzą "z pięty".
Ja np. chodzę w pantoflach na lekkim podwyższeniu, więc przy chodzeniu nie ma tego charakterystycznego dudnienia.
Wiem , i to nie tylko ja, jak bardzo uciążliwe są takie dudniące odgłosy.
Osobiście wolę szczekającego psa sąsiadów, przelatującego Boeinga tuz nad dachami naszego osiedla lub przejeżdżający pociąg

W porównaniu z dźwiękami wytwarzanymi np.przez dzieci z góry, to .. muzyka
A może ta lokatorka mieszkająca przed Wami, nie przejmowała się tym co "sąsiedzi powiedzą" o niej, tylko poprostu zwracała uwagę sąsiadom z góry (i innym) na ich głośne zachowanie (ciężki chód, trzaskanie drzwiami, a może i inne rzeczy). Może domagała się spokoju , więc ją ...."podsumowali" jako tą "uciążliwą".
Ja pewnie tez mam taką opinie u studenciaków z dołu, z którymi walczyłam o ciszę (ale nocną) prawie 4 lata. I jak narazie jest OK, ale tylko dzięki naszemu dzielnicowemu, któremu jestem niezmiernie wdzięczna za pomoc.
Nie przejmuj się tym co mówią Twoje znajome. Ważne jest Twoje dobre samopoczucie i komfort we własnym mieszkaniu. Moi znajomi też patrzyli na mnie co najmniej dziwnie, gdy mówiłam o swoich problemach z sąsiadami.
Jak ktoś nie poczuje na własnej skórze , to nie zrozumie.
Jaka rada? Ciężko radzić, to fakt.
Może spróbuj sąsiadom (sąsiadce) delikatnie (narazie) powiedzieć cos o akustyce, że fatalna w bloku , że wszystko słychać. I przy okazji powiedzieć o tym co Ci przeszkadza.
Cholerka, łatwo się pisze, wiem.
A czy Twój partner nie mógłby Ci pomóc ? Może razem byście pogadali z sąsiadami.