W
wada
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2008
- Odpowiedzi
- 1
Przedwczoraj został mi zabrany samochód przez straż miejską - ale zacznę od początku.
Zmarł mój tata prawie półtora roku temu (78lat) i pozostawił samochód Fiat 125p, było to jego oczko w głowie, pucował piglował itp...
i pomimo że auto miało 24 lata wyglądało nieźle. Wyglądało tak jak na tych ostatnich przypadkowych zdjęciach
http://www.wada.pl/fiat/1.jpg
http://www.wada.pl/fiat/2.jpg
http://www.wada.pl/fiat/3.jpg
Jak widać na zdjęciach, na ulicy osiedlowej w cichej i spokojnej dzielnicy, auto zawsze stało czyste i prawie gotowe do drogi (zresztą kilka rundek po dzielnicy nieraz robiłem aby co nieco silnik popracował).
Niestety w marcu odwiedziła mnie straż miejska, że jest to złom i mam go usunąć, a jak nie to oni mi go zabiorą i odstawią na parking miejski. Nie dostałem niczego od nich na piśmie.
Zacząłem załatwiać wszelkie formalności, a taki spadek to trochę problemów jest, załatwiałem przepisanie na siebie, jak też ubezpieczenie OC i NW, na razie załatwiłem na siebie tylko ubezpieczenie które akurat zaczęło obowiązywać w dniu zabrania, i to z maksymalną zniżka za bezwypadkową jazdę itp, ponad 60%.
Między czasie zacząłem pielęgnować te auto jak zrobiło się wreszcie ciepło, zdemontowałem pałąki na dachu, oczyściłem gdzieniegdzie ślady rdzy, i podmalowałem minią, kupiłem nowy akumulator, i nową pompę paliwa (dławił się silnik przy dodaniu gazu) niestety zdemontowałem ją kilka dni temu i nie zdążyłem założyć, i takie różne przygotowania do przeglądu technicznego, jak do tej pory auto zawsze przechodziło wszelkie przeglądy bez żadnych problemów, a ojciec przed śmiercią nawet wymienił sporo części w zawieszeniu, bo coś tam stukało.
No i niestety 10 VI 2008 to dla mnie smutna data - przyjechali strażnicy Miejscy i zabrali mi pamiątkowy samochód.
Nie pomogły żadne próby wyjaśnień, pokazywałem że właśnie załatwiam to i owo, ale oni niczego nie chcieli oglądać, jedynie rozkazywali abym natychmiast odsunął się od pojazdu, trzymając ręce na skórzanych kaburach przy pasku.
Cóż mam poczynić ?
Jak mam go odebrać - bo nie stać mnie na jakieś astronomiczne opłaty - jestem bezrobotny?
Czy w ogóle mieli jakieś prawo tak podjechać pod dom i zabrać czyjąś własność?
Niebyła to kradzież ?
Jako bezrobotny, mam problemy z załatwianiem czegokolwiek, bo gdzie się człowiek ruszy to kasa, kasa i znów kasa - przez to, to wszystko mocno mi się ślimaczy.
Co dziwne to w mojej okolicy stoi sporo prawdziwych wraków samochodów, i nikt się ich nie czepia - czyżby mój za ładnie wyglądał, czy złośliwość sąsiadów, a takich tu nie brakuje ?
Bardzo proszę o wszelką pomoc.
Zmarł mój tata prawie półtora roku temu (78lat) i pozostawił samochód Fiat 125p, było to jego oczko w głowie, pucował piglował itp...
i pomimo że auto miało 24 lata wyglądało nieźle. Wyglądało tak jak na tych ostatnich przypadkowych zdjęciach
http://www.wada.pl/fiat/1.jpg
http://www.wada.pl/fiat/2.jpg
http://www.wada.pl/fiat/3.jpg
Jak widać na zdjęciach, na ulicy osiedlowej w cichej i spokojnej dzielnicy, auto zawsze stało czyste i prawie gotowe do drogi (zresztą kilka rundek po dzielnicy nieraz robiłem aby co nieco silnik popracował).
Niestety w marcu odwiedziła mnie straż miejska, że jest to złom i mam go usunąć, a jak nie to oni mi go zabiorą i odstawią na parking miejski. Nie dostałem niczego od nich na piśmie.
Zacząłem załatwiać wszelkie formalności, a taki spadek to trochę problemów jest, załatwiałem przepisanie na siebie, jak też ubezpieczenie OC i NW, na razie załatwiłem na siebie tylko ubezpieczenie które akurat zaczęło obowiązywać w dniu zabrania, i to z maksymalną zniżka za bezwypadkową jazdę itp, ponad 60%.
Między czasie zacząłem pielęgnować te auto jak zrobiło się wreszcie ciepło, zdemontowałem pałąki na dachu, oczyściłem gdzieniegdzie ślady rdzy, i podmalowałem minią, kupiłem nowy akumulator, i nową pompę paliwa (dławił się silnik przy dodaniu gazu) niestety zdemontowałem ją kilka dni temu i nie zdążyłem założyć, i takie różne przygotowania do przeglądu technicznego, jak do tej pory auto zawsze przechodziło wszelkie przeglądy bez żadnych problemów, a ojciec przed śmiercią nawet wymienił sporo części w zawieszeniu, bo coś tam stukało.
No i niestety 10 VI 2008 to dla mnie smutna data - przyjechali strażnicy Miejscy i zabrali mi pamiątkowy samochód.
Nie pomogły żadne próby wyjaśnień, pokazywałem że właśnie załatwiam to i owo, ale oni niczego nie chcieli oglądać, jedynie rozkazywali abym natychmiast odsunął się od pojazdu, trzymając ręce na skórzanych kaburach przy pasku.
Cóż mam poczynić ?
Jak mam go odebrać - bo nie stać mnie na jakieś astronomiczne opłaty - jestem bezrobotny?
Czy w ogóle mieli jakieś prawo tak podjechać pod dom i zabrać czyjąś własność?
Niebyła to kradzież ?
Jako bezrobotny, mam problemy z załatwianiem czegokolwiek, bo gdzie się człowiek ruszy to kasa, kasa i znów kasa - przez to, to wszystko mocno mi się ślimaczy.
Co dziwne to w mojej okolicy stoi sporo prawdziwych wraków samochodów, i nikt się ich nie czepia - czyżby mój za ładnie wyglądał, czy złośliwość sąsiadów, a takich tu nie brakuje ?
Bardzo proszę o wszelką pomoc.