zachowek - jak się o niego upomnieć?

  • Autor wątku Autor wątku nowy121212
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

nowy121212

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2017
Odpowiedzi
24
Szanowni Państwo, mam pytanko, nie wiem jak ugryźć temat. Byłem w punkcie prawnym, ale każdy prawnik mówi inaczej. Sytuacja wygląda tak, ze jest 3 rodzeństwa chce zachowek po mamie od jednego z dzieci, bo dostał wszystko w testamencie. Nie mamy kontaktu, chcę napisać pismo, czy stosowne jest wysłanie wezwania do zapłaty, czy należy "zejść" z tonu i napisać taką prośbę raczej do kontaktu w dojściu do porozumienia w tej sprawie, opisać mniej więcej w liście o co chodzi i tyle? Prawniczka mówi, ze "WEZWANIE DO ZAPŁATY ZACHOWKU" brzmi nie dobrze i nie należy z takim pismem występować, raczej łagodnie i z prośbą. Czy ktoś ma dświadczenie w tych sprawach? Podobno to nie jest do niczego zobowiązujące i najprawdopodobniej i tam sprawa pojdzie do sądu. Czy rodzeństwo może napisać razem taki list czy lepiej oddzielnie?
 
Czy sprawa spadkowa w sądzie sie już odbyła, czy jest tylko testament? Bo od tego należałoby zacząc. Jeśli nie ma kontaktu ani porozumienia to pozostaje sąd, ale "zejść" z tonu jest zawsze zalecane.
 
I jeszcze jedno: czy od dnia wysłania takiego listu liczą się odsetki od kwoty zachowku? Czy tylko od dnia wniesienia pozwu do sądu?
 
pionek1407 napisał:
Czy sprawa spadkowa w sądzie sie już odbyła, czy jest tylko testament? Bo od tego należałoby zacząc. Jeśli nie ma kontaktu ani porozumienia to pozostaje sąd, ale "zejść" z tonu jest zawsze zalecane.
Sprawa o stwierdzenie nabycia spadku była, nie byłam na tej sprawie, bo nie mogłam. Czyli jest prawomocne postanowienie sądu o nabyciu spadku jednego z rodzeństwa. Rozumiem, że nie jest wskazane pisać takiego pisma przedsądowego, tylko od razu do sądu iść z pozwem? Czytałam, że warto spróbować się porozumieć polubownie, a jak nie będzie chęci rozmowy z drugiej strony to wtedy do sądu. Czy w taki przypadku jak mam iść do sądu to pozostali osobno składają pozwy?
 
Ostatnia edycja:
Powinnaś znać, chociaż przybliżona wartość spadku, to wtedy jest szybciej i taniej szukać przed sądowej ugody. Pozew o wezwanie do zapłaty każdy składa osobno, nie jesteś uzależniona od innych i nie każdy musi żądać zachowku, mimo posiadania takiego prawa. Sąd ustala wtedy faktyczną wartość spadku i wysokość zachowku. Obowiązuje w tym przypadku 5-letni okres przedawnienia.
 
nowy121212 napisał:
Rozumiem, że nie jest wskazane pisać takiego pisma przedsądowego
Przeciwnie. Warto podjąć próbę polubownego załatwienia.
Jeśli w wezwaniu określisz konkretną kwotę oraz wyznaczysz konkretny termin zapłaty to od tej daty będą należały się odsetki.
Jeśli nie będzie takiego wezwania to odsetki należą się dopiero od daty doręczenia pozwu pozwanemu
 
mokul napisał:
Przeciwnie. Warto podjąć próbę polubownego załatwienia.
Jeśli w wezwaniu określisz konkretną kwotę oraz wyznaczysz konkretny termin zapłaty to od tej daty będą należały się odsetki.
Jeśli nie będzie takiego wezwania to odsetki należą się dopiero od daty doręczenia pozwu pozwanemu
Czy takim polubownym rozwiązaniem jest pismo tytułowane "WEZWANIE DO ZAPŁATY ZACHOWKU I ŻĄDANIE PRZEDSTAWIENIA WYKAZU MAJĄTKU SPADKOWEGO" Czy opisać to jako "PROŚBAO ZAPŁATĘ", pisać o tym, że biegnie termin naliczania odsetek czy tego nie pisać? co w przypadku, gdy potem sprawa pójdzie do sądu a moja przybliżona kwota zmieni się diametralnie? Nie mam możliwości przecież teraz określić dokładnie ile, bo nie mam prawa tego sprawdzić, przecież formalnie wszystko jest własnością teraz jednego spadkobiercy.
Jeżeli składam tylko sam ja i np. dojdzie do ustalania masy spadkowej, powołania rzeczoznawców, a potem pozostali złożą pozwy, to będą mieli gotowe dane a ja za to zapłace?
Bardzo proszę o odpowiedz.
 
pionek1407 napisał:
Powinnaś znać, chociaż przybliżona wartość spadku, to wtedy jest szybciej i taniej szukać przed sądowej ugody. Pozew o wezwanie do zapłaty każdy składa osobno, nie jesteś uzależniona od innych i nie każdy musi żądać zachowku, mimo posiadania takiego prawa. Sąd ustala wtedy faktyczną wartość spadku i wysokość zachowku. Obowiązuje w tym przypadku 5-letni okres przedawnienia.
Mniej więcej obliczone mam, jednak nie mam do końca pewności czy aby na pewno jest to dobra kwota. Co do ustalania wartości spadku to wiem, ze sąd może żądać zaliczek na rzeczoznawcę lub inne koszta, jak ja je opłacę to pozostali będą mieli gotowe? Czy faktycznie te koszta są tylko moje?
 
nowy121212 napisał:
Czy faktycznie te koszta są tylko moje
Zaliczkę płaci wnoszący o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego.
Ale w pozwie wnosisz też o zasądzenie kosztów. Wtedy jeśli wygrasz koszty te zostaną ci zwrócone.
 
Nowy121212 matka sie pyta co z ciebie wyroslo? "chce zachowek po mamie od jednego z dzieci, bo dostał wszystko w testamencie" Nie mamy kontaktu, i dalej "czy od dnia wysłania takiego listu liczą się odsetki od kwoty zachowku? Czy takim polubownym rozwiązaniem jest pismo tytułowane "WEZWANIE DO ZAPŁATY ZACHOWKU I ŻĄDANIE PRZEDSTAWIENIA WYKAZU MAJĄTKU SPADKOWEGO, że nie jest wskazane pisać takiego pisma przedsądowego, tylko od razu do sądu iść z pozwem? Mniej więcej obliczone mam, jednak nie mam do końca pewności czy aby na pewno jest to dobra kwota." a potem pozostali złożą pozwy, to będą mieli gotowe dane a ja za to zapłace?" WIDAC ze jestes nieprzejednana idziesz na oślep byle do celu. To twoje rodzenstwo!
Zachowek to nie jest prawo zawieszone w próżni. Dotyczy najczęściej siostry, czy brata, wcale nie koniecznie bogatego, a spadek testamentowy nie przysparza akurat czystej gotówki. Co ważne jak pisałem wcześniej, ugoda jest korzystna dla obu stron nawet bez dokładnej wyceny, chyba że zależy ci na wyciągnięciu od spadkobiercy najszybciej, najwyższej sumy i do tego przysądzić mu koszta sądowe. Stać go na to? Jesteś pewna, że idzie mu tak dobrze? Może ta osoba zapłacić taki zachowek albo i dwa ? Po prostu, bo sąd tak orzekł? Albo tylko chcesz tzw. sprawiedliwości, bo on dostał więcej? Nie interesuje cię intencja matki, bo ty tylko liczysz? To policz, ile zachowku chciałabyś ty płacić, będąc w sytuacji spadkobiercy? Chciałabyś mieć ten spadek i płacić teraz zachowki? Zastanów się, zanim wejdziesz na drogę sądową. Lepiej jest obniżyć oczekiwania i wymagania, zapoznać się z faktyczną sytuacją finansową w sposób wszechstronny, spróbować korzystać z majątku, a nie dzielić rodzeństwo. Trzeba rozmawiać z prawnikiem i nie na forum, ale wspólnie wszyscy dzieci, a on wyjaśni wam zależności, bo zdarza się, że właśnie zachowek niweczy cały sens testamentu, niszczy chęć matki by pomoc jednemu z was, niszczy wartość spadku, dzieli rodzeństwo, a obdarowany popada w rzeczywiste kłopoty finansowe, zanim zrozumie, co chciała matka, a co zgotowało mu rodzeństwo. Masz prawo do zachowku, ale nie zapominaj, że nie jest to wartość, która matka zabezpieczyła dla ciebie. To część, która przysługuje ci w myśl ustawy, ale nie wypłaca jej sąd ani państwo, wypłacić musi ja spadkobierca.
 
pionek1407 napisał:
Nowy121212 matka sie pyta co z ciebie wyroslo? "chce zachowek po mamie od jednego z dzieci, bo dostał wszystko w testamencie" Nie mamy kontaktu, i dalej "czy od dnia wysłania takiego listu liczą się odsetki od kwoty zachowku? Czy takim polubownym rozwiązaniem jest pismo tytułowane "WEZWANIE DO ZAPŁATY ZACHOWKU I ŻĄDANIE PRZEDSTAWIENIA WYKAZU MAJĄTKU SPADKOWEGO, że nie jest wskazane pisać takiego pisma przedsądowego, tylko od razu do sądu iść z pozwem? Mniej więcej obliczone mam, jednak nie mam do końca pewności czy aby na pewno jest to dobra kwota." a potem pozostali złożą pozwy, to będą mieli gotowe dane a ja za to zapłace?" WIDAC ze jestes nieprzejednana idziesz na oślep byle do celu. To twoje rodzenstwo!
Zachowek to nie jest prawo zawieszone w próżni. Dotyczy najczęściej siostry, czy brata, wcale nie koniecznie bogatego, a spadek testamentowy nie przysparza akurat czystej gotówki. Co ważne jak pisałem wcześniej, ugoda jest korzystna dla obu stron nawet bez dokładnej wyceny, chyba że zależy ci na wyciągnięciu od spadkobiercy najszybciej, najwyższej sumy i do tego przysądzić mu koszta sądowe. Stać go na to? Jesteś pewna, że idzie mu tak dobrze? Może ta osoba zapłacić taki zachowek albo i dwa ? Po prostu, bo sąd tak orzekł? Albo tylko chcesz tzw. sprawiedliwości, bo on dostał więcej? Nie interesuje cię intencja matki, bo ty tylko liczysz? To policz, ile zachowku chciałabyś ty płacić, będąc w sytuacji spadkobiercy? Chciałabyś mieć ten spadek i płacić teraz zachowki? Zastanów się, zanim wejdziesz na drogę sądową. Lepiej jest obniżyć oczekiwania i wymagania, zapoznać się z faktyczną sytuacją finansową w sposób wszechstronny, spróbować korzystać z majątku, a nie dzielić rodzeństwo. Trzeba rozmawiać z prawnikiem i nie na forum, ale wspólnie wszyscy dzieci, a on wyjaśni wam zależności, bo zdarza się, że właśnie zachowek niweczy cały sens testamentu, niszczy chęć matki by pomoc jednemu z was, niszczy wartość spadku, dzieli rodzeństwo, a obdarowany popada w rzeczywiste kłopoty finansowe, zanim zrozumie, co chciała matka, a co zgotowało mu rodzeństwo. Masz prawo do zachowku, ale nie zapominaj, że nie jest to wartość, która matka zabezpieczyła dla ciebie. To część, która przysługuje ci w myśl ustawy, ale nie wypłaca jej sąd ani państwo, wypłacić musi ja spadkobierca.
Dziękuję za tak obszerny komentarz, ale chciałabym zaznaczyć, że zachowek to moje ustawowe prawo jako dziecka spadkodawcy. Nie jest to kwestia „chciwości” ani próby zaszkodzenia komukolwiek. Mam prawo ubiegać się o pełną kwotę zachowku, która mi przysługuje, i to w ramach prawa cywilnego, niezależnie od sytuacji finansowej drugiej strony czy opinii osób trzecich.
Piszę na forum, aby dopytać i dowiedzieć się, jak w praktyce wygląda dochodzenie zachowku. Nie chodzi mi o ocenianie moich intencji ani o rzekomą chciwość – nikt nie zna pełnych szczegółów mojej sytuacji. Chcę po prostu lepiej poznać swoje prawa i możliwości w tym zakresie. Być może moje pytania były nieco chaotyczne, ale intencja była jedna: zrozumieć procedurę zachowku w praktyce. Rozumiem, że istnieją pewne dobre praktyki życia społecznego i staram się je uwzględniać w swoich działaniach.

Skoro zachowek jest ustawowym prawem, które chroni uprawnionych spadkobierców, trudno zrozumieć, dlaczego miałby być społecznie „zły” lub „nieładnie o nim myśleć”, bo tak wynika z tego komantarza.
Nie bardzo rozumiem też, dlaczego miałbym ubiegać się o mniej niż mi przysługuje ustawowo – prawo daje mi określony udział i chcę je po prostu realizować. Spadkodawca wiedział, że istnieje zachowek, więc nie jest to żadna niespodzianka, ani nie uważam, że miałbym teraz stanowić tak wielkie obciążenie dla spadkobiercy. Co oznacza pytanie gdybym to ja był spadkobiercą to co bym chciał? Chciałbym zachować wszystko, jak każdy, jednak gdyby osoby uprawnione się zgłosiły po zachowek zgodnie z ich prawem, to bym im ten zachowek wypłacił, dla mnie jest to oczywiste.
Czy w takim razie, gdybym to ja był spadkobiercą i bym nie chciał płacić żadnego zachowku nikomu czyli przykładowo rodzeństwu, a oni by wystąpili z takim żądaniem, to rozumiem, że powinienem robić wszystko by do tego nie doszło - czyli wszystko moje i wtedy jest to okej? Znaczy to nie jest chciwość żadna?

Jednocześnie uważam, że pisanie o intencjach matki, sytuacji finansowej spadkobiercy czy innych tego typu kwestiach jak relacje rodzinne nie powinno być przedmiotem dociekań ani oceny czy również gdybania. Moje pytania dotyczą wyłącznie procedury dochodzenia zachowku, oraz różnych "sytuacji" czy kosztów wynikających po drodze, a nie oceniania mnie jako osoby co chce zniszczyć wszystkich dookoła.
Skoro ktoś decyduje się na taki krok, to coś za tym idzie, nie zawsze są to tak płytkie przesłanki jak wspomniana "sprawiedliwość, bo on dostał więej".

Widzę, ze tu pytania na forum są nie mile widziane, z góry mnie oceniono, za pytania, bo były "chciwe" - dziękuję za to.
 
pionek1407 napisał:
Nie interesuje cię intencja matki, bo ty tylko liczysz? (...) Trzeba rozmawiać z prawnikiem i nie na forum, ale wspólnie wszyscy dzieci, a on wyjaśni wam zależności, bo zdarza się, że właśnie zachowek niweczy cały sens testamentu, niszczy chęć matki by pomoc jednemu z was, niszczy wartość spadku, dzieli rodzeństwo, a obdarowany popada w rzeczywiste kłopoty finansowe, zanim zrozumie, co chciała matka, a co zgotowało mu rodzeństwo.
Pamiętać jednak trzeba, że w testamencie istniała możliwość wydziedziczenia tj. pozbawienia określonych osób prawa do zachowku. Bywają też sytuacje gdzie właśnie rozrządzenie testamentowe nie jest 'sprawiedliwe' i nie odzwierciedla realnego wsparcia jakie spadkodawca otrzymywał od różnych osób w przeciągu całego życia. Nieznana jest sytuacja rodzinna autorki wątku.
nowy121212 napisał:
Widzę, ze tu pytania na forum są nie mile widziane, z góry mnie oceniono, za pytania, bo były "chciwe" - dziękuję za to.
Tak nie jest. Generalnie warto a nawet wskazane jest zacząć od propozycji ugodowej. Tak można zatytuować pismo a w nim zaproponować spotkanie i omówienie kwoty. Jeżeli to nie pomoże to należy spróbować samemu ustalić wartość spadku na dzień jego otwarcia i z tej sumy wyjść przesyłając wezwanie do zapłaty zachowku. Ostatecznie sprawa sądowa. W określeniu cen nieruchomości może pomóc biuro nieruchomości, rejestr cen nieruchomości albo ostatecznie rzecoznawca majątkowy. Każdy z uprawnionych sam reguluje swój zachowek ze zobowiązanym, są to roszczenia od siebie niezależne. Jeden z uprawnionych może pójść drogą ugodową (umowa o zapłatę zachowku), inny sądową a jeszcze innych w ogóle swojego roszczenia nie dochodzić. Każdy z uprawnionych decyduje za siebie odnośnie własnego uprawnienia.
 
Powrót
Góra