Zadłużenie za mieszkanie rodzica

  • Autor wątku Autor wątku adamkrol381
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

adamkrol381

Witam piszę do Państwa z następującym problemem,

Moja mama jest dłużnikiem ze względu na brak opłacania czynszu, mniej więcej po śmierci ojca raczej nie radzi sobie życiowo i przestała dbać o opłaty. Kiedy byłem jeszcze niepełnoletni (15 lat) odbyła się rozprawa w sądzie w 2009 roku decydująca o eksmisji. Wynikiem rozprawy jest przyznanie lokum socjalnego, jednak do czasu otrzymania go zamieszkujemy nadal w obecnym mieszkaniu, co oczywiście oznacza nadal opłacanie czynszu, jednak moja mama nie starała się o jego opłacanie, zawsze mając problem ze znalezieniem zatrudnienia. Oprócz tego nakazano jej zapłatę długu (lata 2006-2009)

Po rozprawie jej podejście nie zmieniło się, uznawała że dług jest zbyt duży więc "i tak już go nie spłaci" W między czasie miała wizytę panów z biura windykacyjnego, umówiła się na wpłacanie pewnej kwoty, robiła to przez jakiś czas, później z powodu utraty pracy przestała. Po kilku latach komornik zapukał do drzwi, wtedy byłem starszy i zrozumiałem że muszę zainteresować się tą sprawą, ponieważ obawiałem się, że dosięgnie mnie odpowiedzialność za zadłużenie. Pomogłem mojej mamie napisać pismo o tym, iż jest ona niewypłacalna, nie posiada majątku, dochodów, świadczeń - postępowanie komornicze zostało umorzone.

W ogóle o całej sprawie nigdy nie byłem do końca informowany, sprawa w sądzie odbyła się gdy byłem niepełnoletni więc przed sądem stawała tylko moja matka, ja nie znałem kwoty zadłużenia, ona wyrzucała listy z nakazami zapłaty, w sumie to obłęd, w zasadzie to ona zawsze mówiła że to jej sprawa i jej długi, przekonując mnie że mam skupić się na studiach i zostać w domu na jej utrzymaniu. Zaczynam rozumieć jak bardzo nierealne było jej postępowanie w sprawie mieszkaniowej.

Jednak w zeszłym tygodniu przyszło pismo z nakazem zapłaty za zadłużenie, do mnie, starszego brata i do matki. Zasięgnąłem informacji w biurze porad obywatelskich i dowiedziałem się, że według przepisów wraz z ukończeniem 18 roku życia staję się również odpowiedzialny za nie regulowanie opłat mieszkaniowych. W jednym dniu dowiedziałem się, że ciąży na mnie dług w wysokości 20 tysięcy. Dług jest solidarny ponieważ dotyczy jednego czynszu za mieszkanie gdzie zamieszkiwały trzy prawnie dorosłe osoby, więc wyliczono odpowiednie kwoty od momentu ukończenia 18 lat przez mojego brata, a potem ukończenia tego wieku przeze mnie.

Mieszkanie jest komunalne i jest własnością miasta, mama jest głównym najemcą a ja mieszkam tu nadal, po ukończeniu lieceum kontynuuję naukę, z kolei mój brat jest starszy i wyprowadził się pół roku temu, jednak póki mieszkał i nie kontynuował nauki a pracował, nie przykładał się zarówno do opłacania czynszu.

Aby odnaleźć się w nowej sytuacji i z bardzo przykrą informacją postarałem się o porady prawne w biurze porad obywatelskich oraz u prawnika w MOPS, jednak zgodni oni są że przepisy są przepisami, aczkolwiek nie wykluczają możliwości że można mi pomóc (umorzenie, przeniesienie długu, zobowiązanie prez mamę, nieskie raty na długi okres) jednak oni nie mają wiedzy o tym, nie mogą mi pomóc bo wykracza to poza usługę darmowej porady prawnej.

dodam jeszcze, że od razu poszedłem do Administracji budynków komunalnych by rozeznać się w sytuacji, póki co ich biuro windykacyjne oczekuje abym przyprowadził matkę, abyśmy mogli porozmieć się wszyscy co do spłat zadłużenia i tego ja obawiam się najbardziej z mojego punktu widzenia, ponieważ w obecnej sytuacji studiuję dziennie i nie mam stałego źródła dochodu a tym samym samodzielności finansowej, jedynie dostaję stypendium socjalne, jednak jest to świadczenie wypłacane nie przez cały rok kalendarzowy, oraz specyfika moich studiów jest taka że pochłania to kwotę stypendium, nie wykazuję też aktywności zawodowej ponieważ nie mam zawodu wyuczonego. podsumowując nie jestem wypłacalny wtenczas.

Ponieważ jestem młodą osobą i poznaję prawo, nie mam pojęcia jak mogę odnaleźć się w tej sytuacji, wiem na pewno że nie mogę teraz porzucić studiów w połowie by iść do jakiejkolwiek pracy i spłacać 20 tysięcy, pewien porządek został zaburzony i nie powinno było dojść do sytuacji krzywdzącej. Piszę do Państwa z pytaniem, czy w mojej sytuacji jest sposób by mi pomóc, czy jest możliwe umorzenie mojego udziału w zadłużeniu, lub czy mama może przyjąć odpowiedzialność za moje zadłużenie (ponieważ po ostatnich nowościach uznała że zrobi cokolwiek aby natychmiast mnie odciążyć, bo zdała sobie sprawę z tego że spowodowała problem dziecku, więc razem z bratem starszym postanawiają spłacać zadłużenie w możliwe realnej kwocie) bądź zobowiązać się do opłacania zadłużenia również w moim imieniu. W zasadzie pytam czy jest jakiekolwiek prawne rozwiązanie aby mi pomóc w tej szczególne trudnej sytuacji - czego mogę się spodziewać, o co mogę się ubiegać, a więc jakie rozwiązanie możemy przedstawić w biurze windykacyjnym.

Dziękuję za ew. odpowiedzi i odpowiem w razie pytań o jakieś szczegóły sprawy.




chciałbym jeszcze dopytać, czy obejmuje tę sprawę przedawnienie, jeżeli dług mój naliczany jest od momentu kończenia przeze mnie 18 roku życia - w roku 2012 ?
 
Ostatnia edycja:
Formalnie jesteś dłużnikiem solidarnym. Oczywiście w kodeksie cywilnym istnieje instytucja przejęcia długu. Poczytaj sobie art 519 kc i dalsze.
 
zapoznałem się z tymi artykułami kc i jest to już jakieś możliwe rozwiązanie.

A czy jest opcja przedawnienia w tej sprawie? Jeden prawnik powiedział mi że mogę o to wystąpić tylko przed sądem, ale nie opłaca mi się to bo dotyczyć będzie 3 lata przedawnienia i po przekalkulowaniu z kosztami sądowymi podobno wyjdzie na prawie tę samą kwotę. Wspomniał on również o tym, że możliwe jest umorzenie mi tego zadłużenia, ale on dokładnie nie wie. Z kolei druga pani prawnik powiedziała mi że nie ma takiej opcji i przedawnienie tylko 10 lat...
 
Jeżeli jest nakaz zapłaty to 10 lat. Po 3 latach przedawniają się tylko odsetki od tego zadłużenia o ile wniesiesz powództwo opozycyjne. Ale to zmniejszy problem tylko trochę.
Po pierwsze to powinieneś poszukać pracy i pomyśleć o własnym mieszkaniu bo zadłużenie stale wzrasta.
 
OK, ale poszukanie pracy, mieszkania itd. to już będą moje decyzje, bo to oczywiste że mam świadomość rosnącego zadłużenia, raczej interesuje mnie to jakie są możliwości prawne w tej sprawie abym mógł możliwie wybronić się - czy mogę wnieść o umorzenie mi zadłużenia/odsetek i na jakiej podstawie to jest możliwe; lub czy warto wnieść o przedawnienie by zadłużenie zmniejszyć w momencie gdy dług nalicza mi od 4 lat, a po obliczeniu z kwoty 18.900 około 6 tys. to odstetki. Dodam jeszcze, że w nakazie zapłaty napisano "zaległości z tytułu odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu. Oraz, nakaz zapłaty na moje nazwisko otrzymałem po raz pierwszym w zeszłym tygodniu.
 
Ostatnia edycja:
W nakazie jest prawidłowo. Jeżeli nakaz jest sprzed tygodnia to żadnych odsetek nie ugrasz (w sądzie) bo zapewne żadne przedawnienie nie nastąpiło.
Jedynym sposobem jest jakiś wniosek do urzędu miasta o częściowe umorzenie/odpracowanie itd.
 
Gmina ma obowiązek zapewnić Wam mieszkanie socjalne a jak nie to ona płaci właścicielowi mieszkania
art. 417 k.c.
Kto wysłał ten nakaz zapłaty Sąd ?

Jeśli lokator ma nadal tytuł prawny do mieszkania -termin przedawnienia roszczeń czynszowych wynosi 3 lata -oznacza to, że jeśli np. lokator nie uiszczał opłat czynszowych od 1.06.2008 r. bądź opłacał je w niepełnej wysokości, a właściciel występuje z żądaniem zapłaty w dniu 2.01.2015 r., przedawnieniu ulega dług powstały w okresie od 1.06.2008 r. do 01.01.2012 r.
Jeśli lokator utracił tytuł prawny do mieszkania - termin przedawnienia roszczeń właściciela o odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu wynosi 3 lata, tak jak w przypadku roszczeń czynszowych.
https://adwokat-wroclaw.biz.pl/przedawnienie-roszczen-gminy-zaplate-zaleglego-czynszu/

Więc jak Ci się to nie opłaca?
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra