Zadłużenie

  • Autor wątku Autor wątku selene
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

selene

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2007
Odpowiedzi
3
Witam,

mój problem wygląda tak, ponad 3 lata temu zrobiłam sobie zadłużenie w telefonii komórkowej, telefonia sprzedała mój dług Kancelarii Prawniczej, przez niemal 2,5 roku była cisza z ich strony i odezwali sie teraz.

Zdaje sobie sprawę, że Kancelaria na pewno nie może anulować mi całego długu, ale czy jest szansa, aby mogli mi anulować chodź część (odsetki oraz koszty procesu)??

Pozdrawiam.
 
A dlaczego mieliby to zrobić?
 
Gdyż moja sytuacja materialna jest na tyle ciężka, ze nie jestem w stanie aż tyle spłacić, jestem bezrobotna studentką.. :(

czy są na to jakieś szanse :roll:
 
Mogą oczywiście zrobić co im się spodoba, np. anulować cały dług - ale jest to bardzo mało prawdopodobne.
 
Jeśli chcesz znać prawdę, to Ci odpowiem.

Twój dług został nabyty jako inwestycja, czyli z myślą o tym, ze przyniesie zysk. Trudno powiedzieć za jaką cenę w stosunku do nominału, a zatem nie da się oszacować stopy zwrotu.

Ale sądząc po tym, że czekali z egzekucją ponad 2,5 roku, prawdopodobne jest że w bilans zysku wliczone są również odsetki (oprocentowanie jakiego nie da się uzyskać na żadnej lokacie). Jeśli taki był plan, to szanse na to, że inwestor z niego zrezygnuje bez istotnej przyczyny są wg mnie znikome.
Zdaję sobie sprawę, że z Twojego punktu widzenia taka przyczyna istnieje, tylko czy druga strona zechce go podzielić?

Zaś co do kosztów procesu, to jeśli się już odbył i zostały one poniesione, druga strona nie będzie w stanie ich odzyskać. A zatem czy będzie chciała ponieść je za Ciebie?

Cóż, wnioski raczej mało krzepiące, ale smutna prawda jest taka, że umów należy dotrzymywać, a długi spłacać. Więc potraktuj to jak kosztowne korepetycje i nie popełniaj w przyszłości takich błędów.
 
[cytat="Kaziutek"]Cóż, wnioski raczej mało krzepiące, ale smutna prawda jest taka, że umów należy dotrzymywać, a długi spłacać. Więc potraktuj to jak kosztowne korepetycje i nie popełniaj w przyszłości takich błędów.[/cytat]

Dokladnie! Jesli nawet nie jestes w stanie uregulowac swoich naleznosci, to zawsze istnieja jakies inne rozwiazania np. kedyt bankowy.
Fakt, ze jestes bezrobotna studentka i kredytu nikt Ci nie da, to pozostaje pomoc rodzicow.

Istnieje jeszcze taka rada aby skutecznie poszukac sobie pracy lub uruchomic wlasna dzialalnosc.

Moglas tez zwrocic sie do operatora sieci telefonnii komorkowej gdzie mialas telefon o rozlozenie dlugu na raty.

Natomiast nic i nikt Ciebie nie zwalnia z regulowania wlasnych rachunkow.
 
Tylko szkoda, że czekając te 2,5 roku, nie odpisali mi na żaden list :what:

podejrzewam, że było to celowe, ze względu na odsetki, jakie mi naliczyli..

Napisałam kolejny list z kolejną prośba, mam nadzieję, że zmęczą ich moje listy heh i umorzą mi odsetki i koszty procesu :) a zadłużenie jakie miałam na samym wstępie spłacę w ratach :)
 
Wiadomo czyją matką jest nadzieja ..., ale z drugiej strony "wiara czyni cuda".
Więc kto wie?
Powodzenia w każdym razie. :)
 
[cytat="selene"]Tylko szkoda, że czekając te 2,5 roku, nie odpisali mi na żaden list :what:
[/cytat]

A potrafisz to udowodnic, ze pisalas do nich listy w tej sprawie? Potrafisz udowodnic ich tresc?

Bo jesli nawet to nikt nie da Ci gwarancji, ze to cos da. Co najwyzej udowodnisz, ze brak odpowiedzi na Twoja korespondencje skutkowal naliczeniem odsetek za ten okres w taki sposob aby wyrzadzic Ci wymierne szkody. Ale to i tak malo prawdopodobne. Zwlaszcza, ze to moglo miec miejsce po wyroku sadowym, w ktorym uznano Twoja wine.

Zamiast szukac sposobu na ominiecie zaplacenia rachunku radze uzgodnic z nimi warunki splaty zadluzenia. Albo wziac kredyt i splacic je z kredytu.
Musisz zdawac sobie sprawe, ze dalsza zwloka dziala na Twoja niekorzysc, bo raz - ze odsetki karne nadal Ci rosna, dwa - komornik moze zlicytowac Twoj majatek, a trzy - musisz sie liczyc z tym, ze w skrajnym przypadku mozesz pojsc do wiezienia.

Twoja decyzja... .
 
[cytat="softnet"] a trzy - musisz sie liczyc z tym, ze w skrajnym przypadku mozesz pojsc do wiezienia.

[/cytat]
Chyba się odrobinę zagalopowałeś.
 
I tak i nie :)

Choc przyznaje, ze w tym przypadku jest to wysoce malo prawdodpodbne. Piszac powyzsze zalozylem, ze nie wszystkie istotne informacje zostaly przez autorke postu napisane.

Ale niech bedzie na Twoje, ze sie zagalopowalem, bo reszta to moje nieuprawnione domysly :)
 
W takim razie nie pytam, co Twoim zdaniem zostało ukryte? :)
 
Powrót
Góra