Zagospodarowanie terenu wspólnoty

  • Autor wątku Autor wątku Piotr0406
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Piotr0406

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2011
Odpowiedzi
5
Jak dogadać się z współwłaścicielami terenu wspólnoty,którzy uważają się za pewniaków ponieważ jak twierdzą byli pierwsi i nie mają zamiaru współpracować we wspólnym zagospodarowaniu terenu.
Zbierają się jako trzy rodziny i rządzą większością terenu.Posiadają trzy garaże ,wiatę wypoczynkową ,klomb z kwiatami, sznurki na pranie w różnych kierunkach świata,miejsce postojowe czyli jak pisałem na wstępie i nie mają zamiaru zgodzić się na reorganizację podwórka.Są butni i zarozumiali ,trzymają się w kupie.Reszta tylko gada i denerwuje zachowanie wielkiej trójki ale nie garną się do działania.
Czy drogą administracyjną lub prawną można to zmienić?
 
Zależy do kogo należy działka czyli teren .
 
Właścicielem jest miasto jak to zwykle bywa a my dzierżawimy go po obrysie.
 
To sprawdz po pierwsze u zarzadcy danej działki czy teren jest objęty jakąś umową dzierżawy . Zapewne nie jest skoro ekspansja wspólnoty postępuje w taskim tempie .
Krok drugi szybko złóż wniosek o wydzierżawienie terenu . Gmina odpowie i narzuci jakąś śmieszną kwote.Gmina może również wysłać pracowników do przeprowadzenia inspeckcji. Wtedy twoim kochanym sąsiadom za zagospodarowanie działki bvez umowy narzuci bardzo wysokie opłaty .A Ty bedziesz już miała zaklepany ( objety umową ) fragment który Cię interesuje.
Powodzenia
 
Chyba mnie nie zrozumiałeś.Teren jest już dzierżawiony od miasta przez naszą wspólnotę ale dopiero od tego roku a "oni" rozpanoszyli się przed tym faktem i ponad 5 lat temu zanim ja się tam wprowadziłem.Argumentacja moja,że takich lokatorów jak ja np.zmotoryzowanych ,będzie przybywać tylko obrusza i zacietrzewia ponieważ nie chcą się "posunąć na ławeczce".Brak logicznej stopy porozumienia.
 
Nie napisałeś wcześniej że jest dzierżawiony . Zapewne zapis umowy dzierżawy jest taki iż podział gruntu jest proporcjonalny do udziałów w częściach wspólnych budynku.
jeżeli nie chcesz iść na wojnę radzę pogodzić się z faktami .
Albo walczysz albo przystajesz i zgadzasz się z tym co jest .
 
Tak właśnie oto mi chodziło.Jednak tak jak myślałem.Ale ani wojna ani pogodzenie raczej nie wchodzą w grę,chociaż to pierwsze jest mi bliższe.
 
Ja mam zbliżony problem. Mogę oddać konkretnych lokatorów zgodnie z Kodeksem Cywilnym. Ludzie myślą że jeśli jest cos Gminne tzn że jest tego kto pierwszy lub bardziej odważny. Najgorsze jest nie istenieje równowaga w sensie moralnym , wszystko co sprawiedliwe trzeba wywalczyć dosłownie pięściami i słowem.
Z tego powodu niestety ma się liczniejsze grono wrogów , ale przynamniej poczucie sprawiedliwości.
 
Bardzo dziękuję za zainteresowanie się moim problemem oraz podzielenie się twoim doświadczeniem.
 
Powrót
Góra