ZAIKS, ZPAV a osoby niezrzeszone.

  • Autor wątku Autor wątku 0gr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
0

0gr

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2015
Odpowiedzi
8
Cześć. Mam pytanie odnośnie działalności instytucji typu ZAIKS, ZPAV i tym podobnych zajmujących się branżą muzyczną.

Jak wiadomo, aby wykorzystywać do celów nie-prywatnych dany utwór muzyczny, trzeba mieć zgodę właściciela praw autorskich.

W/w instytucje zrzeszają autorów aby w ich imieniu walczyć o prawa itp.

A co jeśli dany autor nie jest członkiem danej instytucji? Gdzieś czytałem kiedyś że mimo wszystko Zaiks również ma prawo egzekwować moje obowiązki wobec tych osób. Tylko co jak to ludzie z dalekich krajów karaibskich lub afrykańskich?

Sprawa wygląda tak że gram czasami jako DJ na małych tanecznych imprezach z tzw tańców socjalnych. W moim przypadku 99% utworów jakie gram, nie widnieje w katalogu Zaiks. To zwykle niszowa muzyka z dalekich krajów dlatego mam wątpliwości czy wykupienie licencji DJskiej z zaiksu i zgłaszanie im potem listy granych utworów jest konieczne i ma sens.

Pomijając kwestie skąd mam dany utwór (nośnik) to czy Zaiks w wypadku nagłej kontroli może karać mnie pod względem praw? Może go w ogóle obchodzić czy mam pozwolenie od autora na granie jego utworu skoro ten autor nie należy do Zaiks i tym podobnych instytucji?

Wiadomo że jeszcze dochodzą prawa wytwórni etc którymi czasami są większe globalne marki (Sony, Warner) i wtedy odpowiednia instytucja może dochodzić praw ale często są to nieznane w Polsce a nawet w Europie wytwórnie. Ba, czasami to "nielegale" wydane tylko w formie cyfrowej i udostępnione w internecie.

Zastanawiam się czy mocno się przejmować takim hobbystycznym graniem gdzie w ciągu roku zagram kilka razy i zarobię może z 500zl na tym, a rzesza osób do których to trafia jest znacznie znacznie mniejsza od typowych klubów muzycznych typu pasaż niepolda we Wrocławiu ;)
 
Ostatnia edycja:
OZZ mają podpisane umowy wzajemne ze swoimi odpowiednikami w innych krajach, mogą reprezentować ich interesy.
0gr napisał:
... Zastanawiam się czy mocno się przejmować takim hobbystycznym graniem gdzie w ciągu roku zagram kilka razy i zarobię może z 500zl na tym, a rzesza osób do których to trafia jest znacznie znacznie mniejsza od typowych klubów muzycznych typu pasaż niepolda we Wrocławiu ;)
Jeśli autor pochodzi z kraju będącego sygnatariuszem Konwencji berneńskiej zawsze istnieje prawdopodobieństwo dochodzenia roszczeń.
 
Dzięki za szybką odpowiedź i dwie bardzo cenne informacje - o wzajemnych umowach OZZ nie pomyślałem, a o tej konwencji w ogóle nie słyszałem. Akurat jeden z krajów, z którego pochodzi większość granej przeze mnie muzyki, wg wikipedii, nie należy do niej. Co w takiej sytuacji?
 
Wtedy autorowi będzie trudno dochodzić swoich roszczeń z tytułu naruszenia praw autorskich, nie mniej nie jest to niemożliwe.
 
Powrót
Góra