P
Patroy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2013
- Odpowiedzi
- 15
Dzień dobry,
Problem mam taki, że nasza rodzina zamieszkuje dom dwurodzinny razem z wujkiem (bratem ojca) Są dwa mieszkania w jednej klatce schodowej i wspólna piwnica. Dom był darowizną dziadka i w księdze wieczystej widnieje zapis o 1/2 części nieruchomości dla ojca i 1/2 dla wujka.
I na tym cały podział nieruchomości się kończy, ponieważ nigdzie nie jest uregulowane które dokładnie lokale należą do kogo, podobnie z podwórzem. Instalacje elektryczne, wodne i grzewcze są osobne, wszystko właściwie jest osobne z wyjątkiem wspólnej klatki schodowej.
Pewnego dnia ciocia przyszła do nas roztrzęsiona mówiąc że przyszli komornicy i będą wynosić meble z całego domu, bo wujek zalega ileś tam tysięcy w banku, po przyjściu do mieszkania wujka dowiadujemy się od smutnych panów, że jeżeli do dzisiaj nie znajdzie się jakaś tam suma pieniędzy to przyjeżdża ekipa i zabierają ciężarówkami całe wyposażenie domu i zostawiają tylko rzeczy niezbędne do egzystencji jak ubrania. Pieniądze na ten czas się znalazły akurat ale nie całość czyli na pewno jeszcze wrócą.
Z perspektywy czasu wydaje się to kuriozalne że zamiast zajmować sprzęty oni mieli by je gdzieś zabierać na przetrzymanie do czasu wpłaty, to jest jedna kwestia, czy komornicy po prostu nie chcieli nas psychologicznie zastraszyć, bo wiedzieli że myśmy nie mieli nigdy z takimi osobami do czynienia, czy faktycznie mają takie prawo?
Druga kwestia to własnie kwestia domu, czy oni są w stanie zająć rzeczy z naszego mieszkania, bo jeżeli nie ma podziału lokali to nie wiadomo tak na prawdę która część należy do dłużnika a która do nas? Czy można ich po prostu nie wpuszczać do naszego mieszkania i ewentualnie wzywać policję?
Czy są w stanie zająć samochód stojący na części wspólnej posesji który należy do mnie?
Rozumiem, że komornik może zająć to co jest we władaniu dłużnika ale mój samochód stojący na podjeździe współdzielonym z dłużnikiem nie jest defacto w jego władaniu, nie ma on kluczyków od niego i nigdy nawet nim nie jechał, tak samo z mieszkaniem, nie ma kluczy od naszego mieszkania i w nim nie przesiaduje/nie mieszka? Komornicy powiedzieli że mogą zabrać wszystko nawet samochód listonosza jak stanie na posesji. Czy to nie jest jawne zastraszanie nas jako tych bez długów żebyśmy poczuli się odpowiedzialni za długi wujka i na przykład sami wykładali za niego pieniądze?
Czy na przykład komornik nie powinien powołać jakiegoś rzeczoznawcy żeby taki podział nieruchomości wykonał przed podejmowaniem jakichkolwiek czynności?
Co można zrobić w naszej sytuacji poza oczywiście podziałem notarialnym nieruchomości na który nas w tej chwili nie stać.
Problem mam taki, że nasza rodzina zamieszkuje dom dwurodzinny razem z wujkiem (bratem ojca) Są dwa mieszkania w jednej klatce schodowej i wspólna piwnica. Dom był darowizną dziadka i w księdze wieczystej widnieje zapis o 1/2 części nieruchomości dla ojca i 1/2 dla wujka.
I na tym cały podział nieruchomości się kończy, ponieważ nigdzie nie jest uregulowane które dokładnie lokale należą do kogo, podobnie z podwórzem. Instalacje elektryczne, wodne i grzewcze są osobne, wszystko właściwie jest osobne z wyjątkiem wspólnej klatki schodowej.
Pewnego dnia ciocia przyszła do nas roztrzęsiona mówiąc że przyszli komornicy i będą wynosić meble z całego domu, bo wujek zalega ileś tam tysięcy w banku, po przyjściu do mieszkania wujka dowiadujemy się od smutnych panów, że jeżeli do dzisiaj nie znajdzie się jakaś tam suma pieniędzy to przyjeżdża ekipa i zabierają ciężarówkami całe wyposażenie domu i zostawiają tylko rzeczy niezbędne do egzystencji jak ubrania. Pieniądze na ten czas się znalazły akurat ale nie całość czyli na pewno jeszcze wrócą.
Z perspektywy czasu wydaje się to kuriozalne że zamiast zajmować sprzęty oni mieli by je gdzieś zabierać na przetrzymanie do czasu wpłaty, to jest jedna kwestia, czy komornicy po prostu nie chcieli nas psychologicznie zastraszyć, bo wiedzieli że myśmy nie mieli nigdy z takimi osobami do czynienia, czy faktycznie mają takie prawo?
Druga kwestia to własnie kwestia domu, czy oni są w stanie zająć rzeczy z naszego mieszkania, bo jeżeli nie ma podziału lokali to nie wiadomo tak na prawdę która część należy do dłużnika a która do nas? Czy można ich po prostu nie wpuszczać do naszego mieszkania i ewentualnie wzywać policję?
Czy są w stanie zająć samochód stojący na części wspólnej posesji który należy do mnie?
Rozumiem, że komornik może zająć to co jest we władaniu dłużnika ale mój samochód stojący na podjeździe współdzielonym z dłużnikiem nie jest defacto w jego władaniu, nie ma on kluczyków od niego i nigdy nawet nim nie jechał, tak samo z mieszkaniem, nie ma kluczy od naszego mieszkania i w nim nie przesiaduje/nie mieszka? Komornicy powiedzieli że mogą zabrać wszystko nawet samochód listonosza jak stanie na posesji. Czy to nie jest jawne zastraszanie nas jako tych bez długów żebyśmy poczuli się odpowiedzialni za długi wujka i na przykład sami wykładali za niego pieniądze?
Czy na przykład komornik nie powinien powołać jakiegoś rzeczoznawcy żeby taki podział nieruchomości wykonał przed podejmowaniem jakichkolwiek czynności?
Co można zrobić w naszej sytuacji poza oczywiście podziałem notarialnym nieruchomości na który nas w tej chwili nie stać.