Zajęcie komputera a wrażliwe dane.

  • Autor wątku Autor wątku Ponku
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Ponku

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2014
Odpowiedzi
22
Witam,
Jak wygląda sprawa zajęcia komputera jeśli znajdują się na nim wrażliwe dane osobowe czy też zapisane hasła do serwisów internetowych i kont (np zalogowanie do konta google z google wallet czy serwisu steam). Komputer i konta należą do mnie a długi ma mój ojciec. Gdyby komputer dostał się w niepowołane ręce naraziłoby to mnie na straty finansowe, więc chyba powinno coś być w przepisach na ten temat?
 
Zajęty jest komputer, a nie dane. Dane można usunąć. Komputer pozostał pod dozorem dłużnika?
 
Ogólnie można zostawić pod dozór, a jak zachodzi konieczność zabrania go, to albo skasować dane albo wymontowany dysk dostaniesz do ręki.
 
Nie powinno być też problemów ze skopiowaniem danych na inny nośnik.
 
No dobra ale dłużnik powie, że tego nie zrobi a ty akurat nie masz przy sobie dysku ...
Śrubokręt i jazda.
 
LLawyer napisał:
No dobra ale dłużnik powie, że tego nie zrobi a ty akurat nie masz przy sobie dysku ...
Śrubokręt i jazda.
Spotkałem się z praktyką jednego z warszawskich komorników, który w formie wysłuchania, dawał dłużnikowi czas do przeddnia licytacji, do przedłożenia nośnika danych, na który komornik miałby skopiować dane zawarte na nośniku pod rygorem ich usunięcia bez sporządzania kopii. Następnie w oparciu o ustawę o ochronie danych osobowych i bazach danych dokonywał usunięcia danych, sporządzając na tą okazję protokół.

Szczerze: nie wiem na ile mieści się to w czynnościach urzędowych komornika, ale wydaje się dobrą praktyką.
 
Ok, ale można zabezpieczyć sprzęt a co innego przy zajęciu i zabraniu do kancelarii, dodatkowo czy dłużnik jest i nie podpisze dozoru albo dłużnika nie ma w ogóle w lokalu.
 
W tym wypadku zgodzę się z @LLawyer, śrubokręt i jazda. Ze względu na to, że komornik wydaje mi się mało kompetentną osobą do kopiowania danych (np. kopia dysku bit po bicie) - nie, żebym uważał komornika za ignoranta, ale informatykiem zwykle nie jest.
 
Inaczej, nie musi być.
Przy laptopie dochodzą dodatkowo jeszcze mniejsze śrubokręty i dostanie się do środka, ale to na "żądanie" dłużnika, jak dozoru nie podpisze.
 
Zastanawiam się, czy dłużnik (bądź osoba roszcząca sobie prawo do danych) nie powinna dostarczyć komornikowi nowego dysku o tej samej pojemności i parametrach, co ten zabierany - myślę, że gdyby sam wpadł na taki pomysł to komornik nie robiłby problemów. To też ludzie, a wartość sprzętu nie ulega w takim wypadku zmianie.
 
Komornik nie robiłby. Ale dłużnik będzie robił, jak i ile może, żeby utrudnić i przedłużyć egzekucję, gdzie koniec końców sam sobie szkodzi. Ale tak to już jest.
 
Jak Panowie zapatrujecie się na opcję (zakładając iż komputer został odebrany) kopiowanie danych np. na płytę(ty) przez informatyka zatrudnionego w kancelarii a następnie przesłanie danych dłużnikowi.
 
Słabo raczej, przy dzisiejszych wielkościach dysków.
Poza tym, lepiej i tak dysk wyciągnąć moim zdaniem.
 
Skopiowanie danych nie uchroni przed ich użyciem przez nabywcę. Więc lepiej wyjąć dysk.
 
Tudzież, o czym zapomniałem we wcześniejszej wypowiedzi - komornik w zasadzie w ogóle nie może zająć dysku twardego, ze względu na Ustawę o Prawie Autorskim i prawach Pokrewnych, konkretniej:

Art. 18. 1. Autorskie prawa majątkowe nie podlegają egzekucji, dopóki służą twórcy. Nie dotyczy to wymagalnych wierzytelności.
2. Po śmierci twórcy, spadkobiercy mogą sprzeciwić się egzekucji z prawa autorskiego do utworu nieopublikowanego, chyba że sprzeciw byłby niezgodny z ujawnioną wolą twórcy co do rozpowszechniania utworu.

A taki dysk najczęściej jest jedyną kopią danych. Może więc zająć rzeczony dysk wyłącznie po wykonaniu przez dłużnika właściwych operacji na danych tam zawartych. W przeciwnym razie złamie przytoczony powyżej przepis.

Przy czym mam nadzieję, że rozmawiamy tu o sprawie czysto teoretycznej, a nie wydarzyło się to w praktyce? Toż dziecko z 6 klasy podstawówki wie jak działa magnes, a dziecko w gimnazjum wie, że dysk twardy jest dyskiem magnetycznym. Komornik to w końcu osoba z wykształceniem, maturę raczej zdawał.
 
Ostatnia edycja:
Dlaczego teoretycznym ...
Jest komp, trzeba zająć, nie podpisuje dozoru i co, trzeba zabrać.
 
No zabrać owszem, ale chyba nie zlicytować z danymi tam zawartymi? Swoją drogą ciekaw jestem, jeśli jednak zdarza się sprzedaż z danymi, to ciekaw jestem, jak można byłoby ewentualnemu nabywcy postawić zarzut z

Art. 287.

§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub wyrządzenia innej osobie szkody, bez upoważnienia, wpływa na automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie danych informatycznych lub zmienia, usuwa albo wprowadza nowy zapis danych informatycznych, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 3. Jeżeli oszustwo popełniono na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

W przypadku wykorzystania danych w celu wejścia na rachunek bankowy właściciela licytowanego sprzętu, skoro robi to przecież jako osoba upoważniona - nabyła konieczne dane dostępowe w sposób całkowicie wolny od wad prawnych - od komornika.

Licytacja sprzętu z danymi lub po ich "skasowaniu" bez nadpisania wydaje mi się niemożliwa nie tylko na gruncie prawa karnego, ale już samo zajęcie na gruncie UoPAiPP jest samo z siebie niemożliwe (skoro nie podlega egzekucji, to nie podlega).
 
No ok, "zainteresowani" zajęciem, zdają sobie z tego sprawę i wiedzą co robić.
Dlatego trzeba mieć w zanadrzu dwa śrubokręty, większy i mniejszy.
Nie wiem jak sprawa się będzie miała do smartfonów, bo to też ciekawy kąsek, wydaje mi się, że tutaj nie może być i nie będzie analogicznie.
 
Powrót
Góra