Zajęcie kwoty z konta po 14 latach

  • Autor wątku Autor wątku gork81
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

gork81

Użytkownik
Dołączył
02.2011
Odpowiedzi
32
Witam wszystkich, odkryłem, że tydzień temu zniknęło mi z konta niemal 600zł. Po dość długich poszukiwaniach okazało się, że to komornik sądowy. Tyle, że nikomu nic nie jestem winien, wszystkie rachunki, raty i mandaty płacę na czas. Dodatkowo nikt nie kontaktował się ze mną telefonicznie, mailowo czy też listownie o istnieniu jakiegokolwiek długu.
Przez telefon dowiedziałem się, że komornik ściągnął mi należność za niezapłacony mandat z 2004 roku z komunikacji miejskiej. Pierwsza sprawa jest taka, że jestem pewien, że wszystko popłaciłem a druga - jak mam to udowodnić skoro nie znajdę już nigdzie potwierdzeń sprzed 14 lat!? Czy ta spraw nie powinna w ogóle ulec przedawnieniu?
 
Przez telefon dowiedziałem się, że komornik ściągnął mi należność za niezapłacony mandat z 2004 roku z komunikacji miejskiej.
Czyli nie dowiedziałeś się nic.

To teraz się dowiedz, jaki sąd wydał nakaz zapłaty (bo to zapewne będzie nakaz zapłaty), kiedy, jaka jest sygnatura akt, na jaki adres poszedł ten nakaz, zweryfikuj, czy był to Twój adres zamieszkania w dniu, kiedy ten nakaz został wysłany. Dowiedz się też, kto jest wierzycielem, jaki sąd i kiedy nadał klauzulę na tego wierzyciela.

I od tego należy zacząć.

Komornik nie działa na podstawie "jakichś mandatów" tylko na podstawie tytułów co do zasady wydawanych wyłącznie przez sądy, w ostateczności innych, ale klauzule też nadają sądy.

I to te sądy w Twoim przypadku będą właściwym adresem do kierowania najprawdopodobniej sprzeciwu, ale być może należy zastosować czy to powództwo przeciwegzekucyjne, czy też zażalenie na klauzulę - trzeba do tego mieć wiedzę o sprawie, a Ty nie wiesz na razie nic.

Jak znam życie to wierzycielem jest V. albo S. a nakaz poszedł na adres z kosmosu. Ale mogę się oczywiście mylić. Musisz najpierw ustalić fakty.
 
Weryfikacja czego dotyczy sprawa przebiegła po podaniu numeru PESEL więc raczej chodzi o mnie. Całość nie jest wcale wykluczona ponieważ nie mieszkałem pod adresem zameldowania (na który został wypisany mandat) od 2005 roku, co więcej, budynek ten został zburzony coś koło roku 2008. Sęk w tym, że wymeldowałem się stamtąd dopiero na początku tego roku mimo, że fizycznie budynek nie istniał już jakieś 10 lat.
Wysłałem prośbę o przesłanie dokumentów z kancelarii, ale czekam już drugi dzień na nie, najwyraźniej im się nie spieszy...
 
A nie możesz po prostu pójść do kancelarii i zajrzeć w akta?

Przecież wystarczy Ci wiedzieć, jaki sąd wydał ten nakaz zapłaty, to wszystko, nic więcej. Plus sygnaturę. Tyle to nawet przez telefon może komornik powiedzieć.

I do tego sądu kierujesz sprzeciw z zarzutem nieprawidłowego doręczenia, wnioskiem o doręczenie prawidłowe pod obecny adres, wraz z dowodami, że nie mieszkałeś pod tamtym adresem w dniu wydania nakazu, a takze wnioskiem o wydanie zaświadczenia o uwzględnieniu sprzeciwu. Następnie idziesz z zaświadczeniem do komornika i wnioskujesz o umorzenie egzekucji i obciążenie kosztami wierzyciela.
 
Otrzymałem dokumenty, nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym wydany w lipcu 2004r. przez Sąd Rejonowy, sygn. akt XVIII.
Dokopałem się, że spod adresu, na który przychodziły przez cały czas wszystkie pisma wyprowadziłem się w marcu 2003 roku, ale jak to udowodnić skoro wymeldowałem się stamtąd dopiero na początku 2018 roku? Przez ten czas nie miałem żadnych tymczasowych meldunków, tułałem się po wynajętych pokojach.
I drugie pytanie - czy ta sprawa nie powinna być po prostu przedawniona?
 
Otrzymałem dokumenty, nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym wydany w lipcu 2004r. przez Sąd Rejonowy, sygn. akt XVIII.
Do tegoż sądu podając sygnaturę masz pełne prawo złożyć sprzeciw, wraz z udowodnieniem adresu, jeśli tamten był błędny. W sprzeciwie na razie podnieś zarzut nieprawidłowego doręczenia nakazu zapłaty, zapowiedz, że dalsze zarzuty wniesiesz po otrzymaniu nakazu wraz z pozwem i załącznikami i wnoś o:
- doręczenie nakazu wraz z pozwem i załącznikami na adres obecny
- wydanie zaświadczenia o skutecznym złożeniu sprzeciwu

Z tym zaświadczeniem - do komornika z wnioskiem o umorzenie egzekucji.

Przez ten czas nie miałem żadnych tymczasowych meldunków, tułałem się po wynajętych pokojach.
Nie wierzę w ludzi-duchy. Każdy, kto gdzieś mieszka, ma jakieś na to dowody. Od rachunków, przez umowy najmu, po nawet takie głupoty jak mandaty za przejście na czerwonym świetle, gdzie policjant wpisał adres. Co, nie pracowałeś przez tyle czasu? Nie rozliczałeś się z US, przecież też mają adres, a Ty masz na kopii składanego PIT?

I drugie pytanie - czy ta sprawa nie powinna być po prostu przedawniona?
To będzie można stwierdzić po obejrzeniu załączników do pozwu. Możliwe, że jest przedawniona, ale nikt tego nie stwierdza "z urzędu".
 
Syphar napisał:
Nie wierzę w ludzi-duchy. Każdy, kto gdzieś mieszka, ma jakieś na to dowody. Od rachunków, przez umowy najmu, po nawet takie głupoty jak mandaty za przejście na czerwonym świetle, gdzie policjant wpisał adres. Co, nie pracowałeś przez tyle czasu? Nie rozliczałeś się z US, przecież też mają adres, a Ty masz na kopii składanego PIT?
Generalnie, za takiego człowieka-ducha mógłbym wg faktów uchodzić ponieważ nawet tam nie mieszkając, posługiwałem się ciągle adresem zameldowania, nawet przy rozliczeniach PIT.
Jedyny dowód jaki mogę przedłożyć to służba wojskowa w latach 2005-2006 oraz umowa najmu z lat 2006-2018, jednak na rok 2004 kiedy został wydany nakaz nie mam nic a chyba o to najbardziej w tym wszystkim chodzi (?).
Przy okazji dziękuję za pomoc, ponieważ jest to dla mnie czarna magia i lekka abstrakcja, nigdy nie miałem do czynienia z sądami i komornikami, wszystkie mandaty (jeżeli mi się zdarzą) jakie otrzymuję płacę zazwyczaj w ten sam dzień, przynajmniej od kiedy mam pracę ponieważ przed 2005 rokiem nie mogłem nawet żadnej podjąć ze względu na nieuregulowany stosunek do służby wojskowej.
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
To będzie można stwierdzić po obejrzeniu załączników do pozwu. Możliwe, że jest przedawniona, ale nikt tego nie stwierdza "z urzędu".
Data tytułu wykonawczego 21.07.2004
Data klauzuli wykonalności 19.03.2015
Pierwsze pismo od komornika 4.10.2018 i kilka innych wysyłane ciągle na adres, który od 2011 w ogóle nie istnieje... Jeśli te informacje nie wystarczą, to czego szukać w załącznikach do pozwu?
 
Data tytułu wykonawczego 21.07.2004
Data klauzuli wykonalności 19.03.2015
No dobra, to wygląda na przedawnione, ale na razie tylko wygląda. Dlatego, że wystarczy, że o tą klauzulę wierzyciel wystąpił przed 21.07.2014. Sądy działają powoli, więc jestem w stanie sobie wyobrazić że tak długo trwało jej wydanie (szczególnie, że ciężko Cię znaleźć, a uzyskanie adresu na podstawie numeru PESEL z ministerstwa trwa - na ten czas sąd mógł zawiesić).

Jeśli udaloby się ustalić datę wystąpienia z wnioskiem i okazałaby się ona późniejsza, to wtedy można by występować z zażaleniem na nadanie klauzuli podnosząc zarzut przedawnienia - ale na to miałeś 7 dni od momentu, gdy dowiedziałeś się o jej nadaniu - czyli od 04.10.2018. Po zawodach.

Dlatego bardziej istotne jest, czy to w dniu złożenia pozwu (21.07.2004 wydanie, a złożenie?) już nie było przypadkiem przedawnione. Nawet, jeśli nie było - to można byłoby (gdyby były dowody na adres z 2004) złożyć sprzeciw kwestionując zasadność roszczenia w ogóle - z dużym prawdopodobieństwem wierzytelność została sprzedana firmie V i to ona teraz jest wierzycielem.

Tyle, że tutaj niestety sam nawarzyłeś sobie piwa. Nie wypełniając aż dwóch ustawowych obowiązków, meldunkowego (niekaralne, no ale masz ten problem jaki masz), oraz administracyjnego (to już wykroczenie skarbowe) w US praktycznie zamknąłeś sobie drogę. To nie bez powodu są nadal obowiązki...

Krótko mówiąc - sprawa moim zdaniem byłaby do wygrania, gdyby dało radę żalić klauzulę (za późno, 23-ego pisałeś, że już tydzień od dowiedzenia się minął), albo złożyć sprzeciw (nie udowodnisz adresu). Ale jako, że środków odwoławczych już nie masz - pozostaje zapłacić.

Najpierw jednak wezwać wierzyciela do ograniczenia odsetek do nieprzedawnionej części pod rygorem powództwa przeciwegzekucyjnego.
 
Syphar napisał:
Jeśli udaloby się ustalić datę wystąpienia z wnioskiem i okazałaby się ona późniejsza, to wtedy można by występować z zażaleniem na nadanie klauzuli podnosząc zarzut przedawnienia - ale na to miałeś 7 dni od momentu, gdy dowiedziałeś się o jej nadaniu - czyli od 04.10.2018. Po zawodach.
Krótko mówiąc - sprawa moim zdaniem byłaby do wygrania, gdyby dało radę żalić klauzulę (za późno, 23-ego pisałeś, że już tydzień od dowiedzenia się minął), albo złożyć sprzeciw (nie udowodnisz adresu). Ale jako, że środków odwoławczych już nie masz - pozostaje zapłacić.
Tak gwoli ścisłości to 20.10.18 zauważyłem, że coś zniknęło mi z konta na poczet jakiegoś komornika, 22.10 dowiedziałem się o co w ogóle chodzi a jakiekolwiek papiery od komornika dotyczące sprawy (wysłane niby 4.10) zobaczyłem pierwszy raz na oczy 3 godziny temu, zresztą łącznie z sądowym nakazem zapłaty.
Trzeba zaznaczyć, że koszty egzekucji komorniczej stanowią większość zajętej mi kwoty ponieważ całość rozchodzi się o 68zł + 100zł odsetek. A pierwsze pismo od komornika, które ponić wysłano 4.10, wysłano na adres, który w ogóle nie istnieje i zostałem stamtąd wymeldowany na początku tego roku.
 
Ostatnia edycja:
Tak gwoli ścisłości to 20.10.18 zauważyłem, że coś zniknęło mi z konta na poczet jakiegoś komornika, 22.10 dowiedziałem się o co w ogóle chodzi a jakiekolwiek papiery od komornika dotyczące sprawy (wysłane niby 4.10) zobaczyłem pierwszy raz na oczy 3 godziny temu, zresztą łącznie z sądowym nakazem zapłaty.
W takim razie termin na złożenie zażalenia na klauzulę nie minął. Można żalić klauzulę i podnosić przedawnienie. Przy okazji zakwestionować przejście wierzytelności, jeśli była cesja.

Natomiast bez dowodów na adres w 2004 nie ma szans na skuteczne złożenie sprzeciwu od nakazu zapłaty.
 
Syphar napisał:
Jeśli udaloby się ustalić datę wystąpienia z wnioskiem i okazałaby się ona późniejsza, to wtedy można by występować z zażaleniem na nadanie klauzuli podnosząc zarzut przedawnienia
nie zapomniałeś o art. 840 kpc w zw z art.125 kc.
 
Właściwie - zapomniałem, faktycznie można wystąpić z powództwem i nieszczególnie przejmować się terminami.
 
Powrót
Góra