zajęcie wynagrodzenia za pracę

  • Autor wątku Autor wątku martenka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

martenka

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2010
Odpowiedzi
27
dziś do mojego zakładu pracy przyszło pismo jak w tytule; co ciekawe, jak żadnego pisma nie otrzymałem, a chyba powinienem; byc może coć jeszcze dotrze;
mam pytanie, jaką kwotę zakład pracy musi przekazać komornikowi, jeśli zarabiam (netto) ok. 2300 zł? jest tam informacja - na tym dokumencie o zajęciu - iż do 50% wynagrodzenia i że kwota 984,15 zł miesięcznie jest wolna od zajęcia; płacę byłęj żonie alimenty, w wysokości 750 zł - zgodnie z orzeczeniem sądu, przelewem ze swojego konta, co miesiąc; nakaz zajęcia dotyczy starego długu z banku;
do jakiej kwoty miesięcznie komornik ma prawo w takiej sytuacji? kwota, która mi wyliczona do spłaty, to dla mnie astronomia - prawie 30 tys. :(
czy ja mam przedstawić w zakładzie pracy wyrok sądu o alimentach?
bardzo proszę o pomoc; juz teraz ledwo wiaze koniec z końcem - przy rozwodzie straciłem prawie wszystko, a zyskałem długi do spłacenia - nie bardzo wiem, co teraz mnie czeka
 
martenka napisał:
dziś do mojego zakładu pracy przyszło pismo jak w tytule; co ciekawe, jak żadnego pisma nie otrzymałem, a chyba powinienem;
Tak, powinien Pan otrzymać od komornika odpis zajęcia wynagrodzenia oraz zawiadomienie o wszczęciu egzekucji.

martenka napisał:
mam pytanie, jaką kwotę zakład pracy musi przekazać komornikowi, jeśli zarabiam (netto) ok. 2300 zł?
W Pana wypadku będzie to 1.150,00zł

martenka napisał:
płacę byłęj żonie alimenty, w wysokości 750 zł - zgodnie z orzeczeniem sądu, przelewem ze swojego konta, co miesiąc; nakaz zajęcia dotyczy starego długu z banku; do jakiej kwoty miesięcznie komornik ma prawo w takiej sytuacji?
Niestety dobrowolnie (tj. bez postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika) płacone przez Pana alimenty nic nie zmieniają w Pana sytuacji.

martenka napisał:
czy ja mam przedstawić w zakładzie pracy wyrok sądu o alimentach?
Nic to nie zmieni. Zgodnie z treścią art. 88 § 1 pkt 2 kp zakład pracy, w chwili obecnej, nie będzie mógł samodzielnie potrącać alimentów. Zajęcie musiałoby być dokonane przez komornika.
 
dziękuję za informacje... zastanawiam sie teraz, z czego będe żył; no trudno - sam już muszę się z tym uporać
 
mam jeszcze jedno zapytanie: to, co pozostanie z mojego wynagrodzenia, po zajęciu, mój zakład pracy przelewa na konto bankowe; czy komornik może mi zajać te środki? korzystam tam z limitu debetowego i przy założeniu, iż tylko ok. połowy mojego wynagrodzenia będzie trafiało na konto, to "na plus" z wartością na koncie nie dam rady długo wyjść; i teraz pytanie: czy komornik zablokuje i te środki, czy też bank nie udzieli na to zgody, bo przecież korzystam ze środków owego banku, bo z debetu mi udzielonego, czyli tak jakby zajmował pieniądze banku, a nie moje; nie wiem, czy poprawnie rozumuję z tym fantem - stąd moje zapytanie
 
Z praktyki wiem, ze komornicy robia czasem tez debety na kontach dluznikow, zalezy czy komornik poda konkretny numer rachunku w zajeciu czy wpisze(a tak zwykle jest)- wszystkie rachunki do odszukania.
 
Ostatnio ciekawy artykuł na stronach rp odnośnie "zajęcia debetu".

Autor jest zdania, iż można zająć debet (oczywiście pamiętając o kwocie wolnej od zajęcia).
 
no tak, tylko jeśli przy takim postawieniu sprawy komornik zabiera wszystkie środki do życia, jakie tylko są, a do tego powoduje dodatkowe obciązenie debetowe, to jakże można spłacić ów dług, skoro nie ma z czego żyć, a dług jest takiej wysokości, iż kilka lat potrzeba (przy moich zarobkach), żeby go uregulować? przecież w takiej sytuacji to chyba najlepiej życić wszystko w diabły w tym kraju i stąd wyjechać, na drugi koniec kontynentu, zacząć sobie wszystko od nowa i mieć to gdzieś - bo do tego takie podejście doprowadzi; i ja znam taki własnie przypadek, gdzie ktos tak zrobił i żyje sobie gdzieś w Hiszpanii albo Portugalii (bo czasem przychodzi pocztówka z pozdrowieniami świątecznymi, albo wakacyjnymi, albo z jednego, albo z drugiego kraju), a komornik jedynie się oblizał, a wraz z nim zapewne i wierzyciel; oczywiście to rozwiązanie bardzo radykalne, ale teoretycznie zdaje się możliwe;
ja wiem, że można dogadać sie z pracodawcą, żeby to, co zostanie z mojej pensji przelewał na konto np. kogoś zaufanego, ale to przecież tylko pewien unik od tego, co opisałem...
 
mertenka:

1. na rachunku bankowym mamy ponad 11 k kwoty wolnej od zajęcia;
2. jeśli wierzycielem jest bank, to sobie poradzi i znajdzie Cię w każdej części UE, tam też Ci środki zajmie, a że nie znasz tamtejszego prawa, to będzie trudniej; no chyba że pracujesz na czarno;

Ps. dług się bierze z tego, że ktoś kiedyś coś dostał, długi nie biorą się z pylenia traw; więc gdzie ta kasa...
 
mam pytanie o objaśnienie punktu 1, bo nie zrozumiałem go chyba: co to znaczy "mamy ponad 11 k kwoty wolnej od zajęcia"?
co do punktu 2. to wierzycielem nie jest juz bank, tylko firma, której bank odsprzedał dług bo kilku latach;
w powstanie długu, to dosyć długa, niefajna i skomplikowana sprawa - faktem jest, że teraz, wiedząc, jak działają pewne mechanizmy finansowe, nie zrobiłbym takiego błędu, jaki był moim udziałem kilka lat temu; a gdzie się kasa podziała? no właśnie, dobre pytanie, ale moja była żona raczej chętnie na to nie odpowie...
tak czy siak, to ja mam z tym długiem problem i ja się muszę z nim uporać
 
Zgodnie z art. 55 lub 56 lub 65, nie pamiętam dokładnie - prawa bankowego. Środki pieniężne zgromadzone na rachunkach bankowych (popularnych rorach, rachunkach oszczędnościowych, ale za wyjątkiem rachunku ROZLICZENIOWEGO) są wolne od zajęcia w wysokości 3 krotnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce. Oczywiście dotyczy to WSZYSTKICH rachunków na dłużnika i całej egzekucji ( a nie miesięcznych wpływów).

Dlatego, gdy ktoś ma 5.000 zł na rachunku, to bank nie ma prawa tego zająć (co nie znaczy, iż nie robi czasem tego, ale jest to naruszenie prawa). Jeśli w następnym miesiącu wpłynie kolejne 6.000 zł, to też są wolne od zajęcia, dopiero gdy przekroczymy przepływy w ramach wspomnianej wyżej kwoty, coś ponad 11 tysi, wówczas każda następna złotówka będzie przekazana komornikowi i dalej wierzycielowi. Czyli gdy w kolejnym miesiaću wpłynie 1.000 zł, to bank je zajmie.

Na ten temat było na prawdę set postów albo i z tysiąc.
 
bardzo dziękuję za wytłumaczenie - już jest teraz jasne;
pZdr
 
czy komornik może zabrać przedmiot znajdujący się w lokalu, w którym jestem zameldowany (ale właściwie nie przebywam i nie posiadam własnych rzeczy, prócz może szczoteczki do zębów i kilku książek), chociaż przedstawi mu się dowód, w postaci dokumentu zakupu albo umowy kredytowej (zakup w systemie ratalnym) owego przedmiotu przez inną osobę niż ja, również zameldowana w tym samym lokalu? ta druga osoba, to moja matka; obawiam się sytuacji, iż komornik może uznać, że to, co otrzymuje w ramach zajęcia części mojego wynagrodzenia, to zbyt mała kwota (zarabiam 2500 brutto), a jako że nie przebywam w miejscu zameldowania, a matka ma już swoje lata, gdyby komornik przyszedł do domu, to mogłaby nie wiedzieć, co robić
 
To trzeba się wymeldować/przemeldować lub poinformować komornika o AKTUALNYM miejsce ZAMIESZKANIA. W przeciwnym razie będą duże kłopoty.
 
czyli komornik moze zabrac na poczet długu człowieka A przedmioty należące do człowieka B (co mozna wykazać stosownym dokumentem), tylko dlatego, ze oboje sa zameldowani w tym samym miejscu?
no a jak egzystować bez meldunku? a co z takim tematam, jak poinformowanie komornika o adresie pod którym sie przebywa, mieszkanie owo jest jeszcze osoby trzeciej (dajmy na to wójostwa) i przedmioty w tym mieszkaniu należą do owej osoby? na nich też komornik położy rękę, bo akurat znajdowałem się w tym samym miejscu?
 
martenka napisał:
na nich też komornik położy rękę, bo akurat znajdowałem się w tym samym miejscu?
idąc tym skrótem myślowym - dokładnie tak - komornik zajmuje, a właściciel może wykazać w drodze powództwa z art. 841 kpc że rzeczy są jego i należy je zwolnić spod egzekucji.
 
Właśnie: nie można stosować skrótów i uproszczeń. W Twoim interesie nie jest wskazanie aktualnego miesjca pobytu (bo tam zapewne są TWOJE rzeczy), więc tego nie robisz OSZUKUJĄC komornika. Komornik to widzi i zajmuje rzeczy ze starego adresu. Proste. Dlatego nie warto kombinować i oszukiwać. Wyjawisz aktualny adrese (nie musi być to meldunek), problemu nie będzie. No chyba, że komornik przeprowadzi własny wywiad i w to nie uwierzy. I tak dalej zabawa w kotka i myszkę może trwać. Ty zyskasz, mama i dalsza rodzina może stracić mniej lub więcej.
 
Ciekawi mnie, co z sytuacją hipotetyczną nastepującą - mało prawdopodobną, ale teoretycznie przecież możliwą: dłużnik nie pracuje nigdzie, ktoś go utrzymuje (na początku zapewne Państwo), na koncie 0 PLN, a w mieszkaniu nie ma nic, co warto zająć. I stan ten zaczyna sobie tak trwać.
Co wtedy robi komornik? Co się wtedy dzieje?
 
Komornik, po wysłuchaniu stron, umarza postępowanie egzekucyjne w trybie art. 824 § 1 pkt 3 kpc.
 
czy komornik moze wejść do lokalu, w celu prowadzenia swoich działń egzekucyjnych, w którym dłużnik jest zameldowany, jednak nie ma akurat nikogo w środku? nie chodzi o sytuację, że się jest w środku i się udaje "nikogo nie ma w domu", tylko faktycznie nie ma wewnątrz nikogo - co wtedy?
 
Powrót
Góra