Zakaz nie dot.mieszkańców - parkujący goście

  • Autor wątku Autor wątku raviK
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
raviK

raviK

Użytkownik
Dołączył
09.2010
Odpowiedzi
53
Witam,
Sytuacja jak na szkicu.
8zj9qaac9cmy.jpg


Droga między dwoma kamienicami - zakaz ruchu z wyłączeniem mieszkańców (dokładnie podane których budynków).
Po zmianie lokatorów jednego z mieszkań (miesiąc temu) jego goście (4-5 różnych aut [pomarańczowe]) parkując po lewej nagminnie zastawiają inne auta [zielone] parkujące w uliczce i blokując jednocześnie dojazd do pergoli śmietnikowej na jej końcu.
Mnie zastawili już raz na 30min, raz na 1h.
Delikatne zwracanie uwagi nie wchodzi w grę bo po prostu nie otwierają drzwi mieszkania.

Czy zakaz B1 jest "rozszerzalny" na gości lokatorów, czy też tabliczka ściśle określa kto może parkować i nie ma zmiłuj?

Czy policja musi interweniować po zgłoszeniu i musi odholować auto [Pomarańczowe]?
 
A jaki status ma ta droga? Kto jest właścicielem?
 
Czy możesz wkleić zdjęcie?
 
raviK napisał:
Czy zakaz B1 jest "rozszerzalny" na gości lokatorów, czy też tabliczka ściśle określa kto może parkować i nie ma zmiłuj?
Tutaj ewentualne pretensje powinny być skierowane do mieszkańca, który zaprosił gości. Mieszkaniec nie oznacza automatycznie właściciela lub zarządcy terenu. To z nim należałoby się skontaktować a wcześniej udokumentować utrudnienia(numery rej. pojazdu).
Rozumiem, że zdarzają się urodziny, imieniny, popijawa, no ale nie powinno to się odbywać kosztem pozostałych użytkowników nieruchomości.

Sprawę da się rozwiązać za pomocą Kodeksu Cywilnego, ale z wiadomych względów unika się tego środka szukając innych mniej uciążliwo-czasochłonnych. W tym kontekście słusznie postawione pytanie brzmi:

Czy osoby odwiedzające lokatora mogą, na drodze wyjątku podanego na tabliczce, nie stosować się do zakazu ruchu w obu kierunkach? Od strony czysto formalnej - nie mogą, gdyż nie są mieszkańcami tego budynku. Moim zdaniem mieszkanie w domu/bloku to czynność rozłożona w czasie, mająca zbieg z zameldowaniem w tym konkretnym miejscu. Chociaż to moja opinia, to na pewno w prawie wypracowała się odpowiednia wykładnia mająca na celu odpowiedź na pytanie "kim jest mieszkaniec". Niewykluczone że w jakimś akcie nawet zdefiniowano go legalnie(wprost).

Jeżeli np. odwiedzam mamę na osiedlu, to formalnie popełniam czyn zabroniony - nieuprawniony wjazd. Z drugiej strony, takie postępowanie nie wypełnia znamion wykroczenia (z racji znikomej szkodliwości społecznej czynu i aspektów funkcjonalnych takie zachowania).
raviK napisał:
(4-5 różnych aut [pomarańczowe]) parkując po lewej nagminnie zastawiają inne auta
Można to zgłosić na policję, ale nie z tytułu że zablokowali samochody, tylko że nie zastosowali się do znaku B-1. Próbuj tak, skoro nie da się "po dobroci".
 
filatelista napisał:
Można to zgłosić na policję, ale nie z tytułu że zablokowali samochody, tylko że nie zastosowali się do znaku B-1. Próbuj tak, skoro nie da się "po dobroci".

O ile ten znak ma jakąkolwiek moc, bo jeśli jest to droga prywatna albo np. należąca do spółdzielni (a to możliwe patrząc na rysunek załączony w pierwszym poście) to Policja przy takim zestawie znaków nic nie zrobi. Dlatego pytałem kto jest zarządcą tej drogi....
 
gringo9 napisał:
jest to droga prywatna albo np. należąca do spółdzielni (a to możliwe patrząc na rysunek załączony w pierwszym poście) to Policja przy takim zestawie znaków nic nie zrobi
A dlaczego? Wszak w zakresie wynikającym ze znaków i sygnałów drogowych, PoRD obowiązuje również poza drogami publicznymi i strefami ruchu.
 
takie postępowanie nie wypełnia znamion wykroczenia (z racji znikomej szkodliwości społecznej czynu
Zablokowanie innego użytkownika na godzinę uważasz za znikomą szkodliwość społeczną czynu? Chyba przesadziłeś.
Pytanie jeszcze czy znak jest zgodny z rozporządzeniem. Bez zdjęcia ciężko określić.
 
destructor napisał:
Zablokowanie innego użytkownika na godzinę uważasz za znikomą szkodliwość społeczną czynu? Chyba przesadziłeś.
Nie, pisałem o wjeździe za znak B-1. Rozwinąłem cały kontekst.
Zablokowanie to... ograniczenie prawa do wolności nadanego Konstytucją. Brzmi to patetycznie, wiem, ale od czegoś trzeba zacząć a i tak skończy się na sprawie cywilnej.

Zatrzymanie lub postój muszą spowodować realne zagrożenie bezpieczeństwa osób, wtedy nawet bez znaku drogowego policja może działać w oparciu o PoRD. Z jednym "małym ale": jeżeli teren jest ogólnie niedostępny (podwórko za bramą) to oczywiście bezzasadne sa interwencje w sprawie zgłoszeń pokłóconego rodzeństwa zamieszkującego wspólną nieruchomość(grunt na którym stoją zablokowane wzajemnie pojazdy). Tyle że w przypadku bramy, bezzasadne wydaje się umieszczanie B-1 na wjeździe.
 
c2u napisał:
A dlaczego? Wszak w zakresie wynikającym ze znaków i sygnałów drogowych, PoRD obowiązuje również poza drogami publicznymi i strefami ruchu.

Czyli możesz na podwórku ustawić sobie zakaz zatrzymywania i postoju i wzywać sobie Policję jak np. Twoja teściowa stanie pod tym zakazem, a Policja ma obowiązek przyjechać i ukarać. Tak? :D
 
Zatrzymanie lub postój muszą spowodować realne zagrożenie bezpieczeństwa osób, wtedy nawet bez znaku drogowego policja może działać w oparciu o PoRD.
Serio? A znowelizowałeś sobie prawo o ruchu drogowym? W przypadku znaku drogowego nie musi być zagrożenia.
Tyle że w przypadku bramy, bezzasadne wydaje się umieszczanie B-1 na wjeździe.
Bo?
 
gringo9 napisał:
Czyli możesz na podwórku ustawić sobie zakaz zatrzymywania i postoju i wzywać sobie Policję jak np. Twoja teściowa stanie pod tym zakazem, a Policja ma obowiązek przyjechać i ukarać. Tak? :D
Tego nie wiem. Wiem natomiast, że tak wprost stanowi art. 1 par 2 p. 2 PoRD. A jak wygląda to w praktyce, trzeba pytać praktyków.
 
Powrót
Góra