Z
zbysheck
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam!
Pod koniec 2014 roku żona była operowana w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu. Zdiagnozowano u niej ropień w lewej piersi. Na początku była mowa, że jest to rak. Chciano już ją kierować na chemię ect. Strasznie to przeżyła, tym bardziej, że od kilku lat cierpi na depresję. Ta diagnoza ją dobiła. Po zbadaniu pobranych próbek okazało się, że została zarażona pałeczką ropy błękitnej. Teraz pojawia się pytanie, gdzie mogła się nią zarazić. Jesteśmy niemal pewni, że mogło to być w szpitalu w Gnieźnie gdzie przebywała przez dwa miesiące ubiegłego roku (marzec, kwiecień) a warunki tam panujące pozostawiały wiele do życzenia. Do dnia dzisiejszego rana po operacji nie jest zagojona,pierś jest zniekształcona, żona załamana. Strasznie odbiło się to na jej zdrowiu psychicznym.
W ubiegłym tygodniu byliśmy na wizycie kontrolnej w WCO w Poznaniu, gdzie ponownie pobrano próbki z rany do badania i okazało się, że tym razem żona jest zarażona gronkowcem złocistym. Z próbek pobranych w trakcie operacji nie wyhodowano gronkowca. Żona pracuje w przemyśle spożywczym jako laborant, nie dawno uzyskała awans i obawiamy się o jej dalszą karierę w tej branży. Chcąc nie chcąc musiała wziąć dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego. Mogę dodać, że pielęgniarka, która zmieniała żonie opatrunek po raz pierwszy po operacji, przyznała się nam, że ona też jest zarażona gronkowcem. Co możemy w tym przypadku zrobić?
Pod koniec 2014 roku żona była operowana w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu. Zdiagnozowano u niej ropień w lewej piersi. Na początku była mowa, że jest to rak. Chciano już ją kierować na chemię ect. Strasznie to przeżyła, tym bardziej, że od kilku lat cierpi na depresję. Ta diagnoza ją dobiła. Po zbadaniu pobranych próbek okazało się, że została zarażona pałeczką ropy błękitnej. Teraz pojawia się pytanie, gdzie mogła się nią zarazić. Jesteśmy niemal pewni, że mogło to być w szpitalu w Gnieźnie gdzie przebywała przez dwa miesiące ubiegłego roku (marzec, kwiecień) a warunki tam panujące pozostawiały wiele do życzenia. Do dnia dzisiejszego rana po operacji nie jest zagojona,pierś jest zniekształcona, żona załamana. Strasznie odbiło się to na jej zdrowiu psychicznym.
W ubiegłym tygodniu byliśmy na wizycie kontrolnej w WCO w Poznaniu, gdzie ponownie pobrano próbki z rany do badania i okazało się, że tym razem żona jest zarażona gronkowcem złocistym. Z próbek pobranych w trakcie operacji nie wyhodowano gronkowca. Żona pracuje w przemyśle spożywczym jako laborant, nie dawno uzyskała awans i obawiamy się o jej dalszą karierę w tej branży. Chcąc nie chcąc musiała wziąć dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego. Mogę dodać, że pielęgniarka, która zmieniała żonie opatrunek po raz pierwszy po operacji, przyznała się nam, że ona też jest zarażona gronkowcem. Co możemy w tym przypadku zrobić?