Zakłócanie spokoju muzyką (ok godz 16) Art. 51. KW

  • Autor wątku Autor wątku Starter2277
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Starter2277

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2012
Odpowiedzi
5
Wiam
Mieszkam w dwurodzinnym domku na wsi i mam za ścianą „sąsiada” któremu wszystko przeszkadza. Ostatnio około godz. 16 słuchałem w pokoju muzyki i wcale nie aż tak głośno bo nie mam mocnego sprzętu hi-fi. „Sąsiad” nie zwracał mi uwagi, a wezwał Policje. Panowie Policjanci odwiedzili „sąsiada” lecz już do mnie nie zawitali.
Po trzech dniach panowie Policjanci przyjechali do mnie i chcieli mi wstawić mandat w wysokości 200zł na pods. Art. 51. Kodeksu wykroczeń.
Czy to jest zgodne z prawem?
Dlaczego nie odwiedzili mnie dopiero trzy dni po fakcie. Czy nie powinni od razu do mnie przyjść?
Napisałem sąsiad w cudzysłowiu ponieważ ten człowiek tak naprawdę tu nie jest zameldowany i gdy przychodzi „co do czego” to On tu nie mieszka tylko ma tu ojca i konkubinę z dziećmi.

Mandatu nie przyjąłem i sprawa trafi do sądu. Jakie mam szanse z tym „sąsiadem”??
 
Około godziny 16-stej??? Mogłeś sobie słuchać jeszcze głośnej. Nie złamałeś prawa.
 
babillon napisał:
Około godziny 16-stej??? Mogłeś sobie słuchać jeszcze głośnej. Nie złamałeś prawa.

Coś masz nieaktualne wiadomości, prawo, które ja znam i które obowiązuje w Polsce mówi inaczej:

Przepis prawny:
Art. 51. Kodeksu wykroczeń:

§ 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.


Nie ma tu mowy o godzinach, zakłócać spokój można i w samo południe - mandat się należy. Być może policjanci byli na miejscu, ale muzyka grała tak głośno, że nie słyszałeś pukania...
 
Nie było ich napewno. ponieważ widziałem jak odjezdzali i moja mama była cały czas przed domem na podwórku.
Dlaczego mandat sie należy??
Jak mam rozumiec pojecie hałas??
jest to jakos uwzględnione w decybelach??
 
Spokój publiczny ok. Przepis ten dotyczy przestrzeni publicznej czyli: ulicy, plant miejskich, urzędu pracy itd. Mieszkanie jest przestrzenią prywatną a jeśli się mylę, to ludzie uprawiając seks w miejscu publicznym "wywołują zgorszenie". Kto jest zarządcą tego domu?
 
Starter2277 napisał:
Nie było ich napewno. ponieważ widziałem jak odjezdzali i moja mama była cały czas przed domem na podwórku.
Dlaczego mandat sie należy??
Jak mam rozumiec pojecie hałas??
jest to jakos uwzględnione w decybelach??

Nie jest to uwzględnione w decybelach. Zakłócanie spokoju właśnie na tym polega, że słuchając głośno muzyki, przeszkadzasz w normalnym funkcjonowaniu innej osobie, która zgłasza takie zdarzenie. Wystarczy, że funkcjonariusze przyjadą na miejsce i stwierdzą fakt iż faktycznie muzyka gra za głośno do normalnego funkcjonowania. Ktoś wracając z pracy o 15tej-16-tej ma prawo do ciszy i spokoju we własnym domu i odpoczynku.

babillon napisał:
Spokój publiczny ok. Przepis ten dotyczy przestrzeni publicznej czyli: ulicy, plant miejskich, urzędu pracy itd. Mieszkanie jest przestrzenią prywatną a jeśli się mylę, to ludzie uprawiając seks w miejscu publicznym "wywołują zgorszenie". Kto jest zarządcą tego domu?

Nie ma czegoś takiego jak "spokój publiczny". Mylisz pojęcia.

I tak - za głośno uprawiając seks w mieszkaniu, można dostać mandat.
 
Dom ten podzielony jest na dwie połowy i dwie rodziny są włascicielami. Czyli nasza połówka jest własnością mojej mamy. Rozumiem ze w swoim pokoju w godz 6-22 moge hałasować :)
 
Dziadziuś napisał:

Jednorazowy przypadek chyba bo pierwszy raz się z tym spotykam. W Polsce nie mamy prawa precedensowego, więc żadne powoływanie się na to nie zadziała...

Starter2277 napisał:
Dom ten podzielony jest na dwie połowy i dwie rodziny są włascicielami. Czyli nasza połówka jest własnością mojej mamy. Rozumiem ze w swoim pokoju w godz 6-22 moge hałasować :)

Nie, nie możesz hałasować, bo zostaniesz ukarany mandatem. Godziny 6-22 nie istnieją w prawie, to tylko regulaminy spółdzielni i ogólnie przyjęte godziny, na nie się nikt nie powołuje.
 
A co do panów Policjantów. Czy nie powinni odrazu przyjść mnie odwiedzic?? tylko po 3 dniach?
 
Semmao napisał:
Jednorazowy przypadek chyba bo pierwszy raz się z tym spotykam. W Polsce nie mamy prawa precedensowego, więc żadne powoływanie się na to nie zadziała...
Decyzja jednak jest w rękach sądu i to on orzeka, a nie MY :)

Okoliczności sprawy (zemsta, kłótnie rodzinne, etc) też są brane pod uwagę.
 
Codziennie przez co najmniej miesiąc słuchasz tej głośnej muzyki? Na jakiej podstawie policja uznała, że zakłócasz spokój? Skoro masz średni sprzęt a ściany nie są z dykty, niech to osądzi biegły znamiona tegoż hałasu, bo sytuacje mogą się powtarzać i będziesz tak płacił co tydzień. Może sąsiad jest nadwrażliwy na dźwięk?

P.S. Jaki jest sen w słuchaniu głośnej muzyki?:cool:
 
Ostatnia edycja:
Okoliczności sprawy (zemsta, kłótnie rodzinne, etc) też są brane pod uwagę.
Jesteś pewien, bo mnie się wydaje, że nie - z własnego doświadczenia. Ja nie mam żadnego sprzętu, wzywana policja nigdy nie stwierdziła grania, czasem był włączony tel. lub radio (sobota), a interwencja w innym dniu, a i tak znalazłam się w Sądzie za.... stukanie? Do tego jest prawidłowo 2 świadków i panowie z interwencji podczas, której mnie nie było.
Świadkowie się przestraszyli zeznania nieprawdy to Sąd ich uspokoił, że mogą nie pamiętać.
 
babillon napisał:
Codziennie przez co najmniej miesiąc słuchasz tej głośnej muzyki? Na jakiej podstawie policja uznała, że zakłócasz spokój? Skoro masz średni sprzęt a ściany nie są z dykty, niech to osądzi biegły znamiona tegoż hałasu, bo sytuacje mogą się powtarzać i będziesz tak płacił co tydzień. Może sąsiad jest nadwrażliwy na dźwięk?

P.S. Jaki jest sen w słuchaniu głośnej muzyki?:cool:

Co do tego ma sprzęt? Moje głośniczki z subwooferem mają już kilka lat, płaciłem za nie ok 150 zł. Na połowie głośności głośno jest w całym mieszkaniu oraz na korytarzu (pokój właśnie z nim graniczy), boję się co by było, gdybym na cały regulator słuchał muzyki, a to bloki z betonowych płyt, które nie są cienkie. Zakłócanie spokoju jest karalne i jeśli ktoś nie potrafi się zachować, to niech płaci. Głośno muzykę można też słuchać przez słuchawki ;)
 
witam, wskocze do tematu. Problem który opisuję próbowałem rozwiązać na posterunku Komendy Powiatowej Policji w Ś (woj. Zach –pom), jednakże bezskutecznie.
Mogę natomiast powiedzieć iż informacje uzyskane stoją w sprzeczności z tymi jakie mogę znaleźć np. na stronie internetowej Policji.

Od 5 lat borykam się z sąsiadem który mieszka kondygnacje niżej, a problemem sa emitowane z jego mieszkania hałasy – dudniące po kilka godzin basy.
Zjawisko jest nie do zniesienia, dekoncentruje , mieszkanie traci swoje przymioty, nie można wypocząć, pracować, bawić się z 4or letnim dzieckiem. Dziecko jest drażliwe, płaczliwe, nie może się skupić. Wiadomo, nie chodzi o przejeżdzajacy samochód, czy jednorazowe ciecie drewna piłą spalinowa, ale o kilkugodzinne łup, łup ,łup....

Wielokrotnie wzywałem policję. Interwencje były, nie przynosiły jednak oczekiwanych rezultatów. Sam zacząłem też nagrywać obraz z dźwiękiem w naszym mieszkaniu.

W dniach 21, 22, i 23 grudnia 2012 r było tak samo. W dniu 22 grudnia zawiadomiłem policje ale od dyżurnego policji dowiedziałem się że:

Cyt. włączanie muzyki, głośno w godzinach od 06 do 22 nie jest czynem zabronionym.
Dalej, że mieszkanie sąsiada i moje nie są miejscami publicznym i policja nic tutaj nie może zadziałać.
W dniu następnym, 23 grudnia rozmawiałem z dzielnicowym i usłyszałem podobne tłumaczenie. Ponadto podał przykład, kiedy sad odrzucił jego wniosek o wykroczenie w postaci hałasu, krzyków w nocy, zakłócania spoczynku nocnego i w efekcie wybitej szyby, ponieważ zdarzenie miało miejsce na terenie posesji , a zatem miejsce to nie było miejscem publicznym. Z tłumaczenia wynikało ze nie może przyjąć ode mnie zawiadomienia o wykroczeniu z art.. 51 kw jeżeli dotyczy ono emitowania hałasu w mieszkaniu sąsiada, a które są słyszalne w moim mieszkaniu. Nie mają jako policja podstaw do interwencji. Doradził natomiast złożenie do sady wniosku prywatno skargowego
A hałas jest nie do zniesienia, zaniechać mu nie sposób, a sąsiad potrafi naubliżać lub najlepszym razie zignorować uwagi. Takie dudnienie trwa np. od g.11 do 14, albo 17 do 20.


Pytanie retoryczne :czy rzeczywiście tak jest, że policja nie może przerwać tego procederu natychmiast? Czy rzeczywiście skazani jesteśmy na wielogodzinne łomoty, zanim spraw nie znajdzie finału w sadzie z oskarżenia prywatnego czy powództwa cywilnego? Tak przynajmniej wynika z informacji od policjantów z KPP w Ś.
Z drugiej jedna strony, na oficjalnym portalu znalazem taki oto watek stronie internetowej

znalazłem taki oto watek, który niejako pozostaje chyba w sprzeczności ze stanowiskiem policji w Ś:


Policja.pl - Informacja publiczna
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Co mogę zrobić, jeśli sąsiad notorycznie hałasuje (całymi dniami słucha głośno muzyki)?
W takiej sytuacji przysługuje prawo do złożenia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia w najbliższej jednostce Policji. Kwestię zakłócania spokoju, porządku publicznego i spoczynku nocnego reguluje art. 51 § 1 Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (z późn. zm.)
Art. 51.
§ 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

porzadek publiczny istotnie jest zbiorem wykkształconych, wypracowanych norm i zasad postepowania w okreslonych grupach społecznych. Pojecie tak wąskie ja i szerokie. Wychowanie. W miescie chodziś chodnikami, ustawiasz sie w kolejkach, itd. oczywiscie wrzucasz smieci do kosza, ale to regulują inne definicje, ustawy - nie wolno zasmiecac wprost wynika z przepisów, tak jak i przez jezdnie przechodzisz w miejscach wyznaczonych, palisz papierosy tez w miejscach wyznaczonych.
pojecie to nie jest dostatecznie wyjasnione, choć np. konstytucja uzuwa go wielokrotnie. Pewnie jest tozsame z pojeciem dobra publicznego, wartosci na która przez jakis wycinek czasowy przacuja społeczeństwa.
trafiłem na ten watek, poniewaz sledze interpretacje art 51 Kw. Ostatnio, po złoszeniu na policje sasiada który łomotał mi przez pare godzin basami, dowiedziałem sie że artykól ten nie moze miec zastosowania, poniewaz tak jego jak i moje mieszkanie nie jest miejscem publicznym. prosze raz jeszcze spojrzec jak zredagowany jest ten przepis:
Art. 51 KW: "1.Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Policja twierdzi ze hałasnik nie zakłócił spokoju publicznego... A ja sie pytam gdzie jest tu mowa o spokoju publicznym?
wg mnie ustawodawca wszystko rzetelnie ponazywał:
-spokój
-porzadek publiczy
-spoczynek nocny
-zgorszenie w miejscu publicznym
Ustawodawca nie nazwał spokoju jako publiczy, ani jako w miejscu publiczym. Dalej - o porządku tez nie napisał jako porządku w miejscu publicznym, ale jako o przadku publiczym.
O spoczynku nocnym tez nie napisał spoczynek nocny w miejscu publicznym, czy spoczynek nocny publiczny. Jedynie o zgorszeniu napisał ze ma mieć miejsce w miejscu publicznym. Nie napisał także o zgorszeniu publicznym, ale o zgorszeniu w miejscu publicznym.
Wg. mnie, jeżeli dochodzi do zakłócenia spokoju, to chyba każdemu i wszędzie. Wyprowadzenie ze stany równowagi, zdenerwowanie
jezeli ustawodawca pisze o porządku publicznym, to o porządku bliskim i tożsamym większej ilości ludzi, o porządku który przysługuje każdemu, którego każdy ma prawo oczekiwać, a i przestrzegać. Nie pisze ustawodawca o porządku w miejscu publicznym, tak jak o zgorszeniu.
Spoczynek nocny też może być zakłócony każdemu i wszędzie. zakłócenie spoczynku tez miałoby nastapic w miejscu publicznym ( na chodniiku) tak jak próbuje sie to przypisac zakłóceniu spokoju?
Do miejsca jedynie ustawodawca odnosi zgorszenie. W art 31 konstytucja odnosi sie np. do moralności publicznej, a nie do moralności w miejscu publicznym

Poprowokuje dalej. Oburza mnie ze niektórzy (interpretatorzy prawa) opierają się , że aby doszło do naruszenia art 51 z kw, to zakłócenie spokoju powinno być, tak jak zgorszenie, w miejscu publicznym - głupie przykłady: na chodniku, ulicy, w sklepie. W domu już nie. Żeby sąsiad zaprzestał hałasowania, to musisz wyjść z domu i zadzwonić na policje z ulicy. jak zadzwonisz z domu, to ci nie przyjmą zgłoszenia. Twój spokój nie moze być zakłócony w miejscu publicznym, ....w domu może
Czy zatem pojęcia użyte w ustawie zasadniczej konstytucji , takie jak :działalności publicznej, cele publiczne, interes publiczny, dobro publiczne muszą być utożsamiane tylko i wyłącznie z ulicą. Bo jeżeli zakłócanie spokoju ( nie wiadomo dlaczego przez niektórych nazywanego spokojem publicznym) ma mieć miejsce poza mieszkaniem, czyli na ulicy , to dobro publiczne nie dotyczy cie kiedy właśnie w tym mieszkaniu przebywasz

ale głupie. z dobra publicznego nie możesz korzystać jak siedzisz w domu . A możne chodzi w konstytucji o dobro w miejscu publicznym.
 
Powrót
Góra