Zakłucanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku Marcin1907
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marcin1907

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2012
Odpowiedzi
5
Witam> Mam taki nietypowy problem. Jestem własciecielem domku jednorodzinnego w którym czesc postanowiłem wynajac lokatorowi. Lokator przestał płacic wiec umowe mu wypowiedziałem, potem wniosłem sprawe o eksmisje i niedawno zapadł wyrok że muj lokator ma sie wyprowadzic. ta sprawa zajmuje sie jusz komornik ale powstał nowy problem. Lubie słuchac muzyke i to dosc głosno, wiec muj lokator zgłosił to na policje. Mandatu nie przyjołem. była godzina około 20 wiec nie uznali tego za zakłucanie ciszy nocnej a za zakłucanie pozadku. czytałem artykuł 51 który ma zastosowanie w tej sytuacji i wynika z niego ze jesli policja stwierdzi ze chałas jest zbyt duzy to bez wykonywania zadnych pomiarów natezenia chałasu moze mi taki mandat wpisac. Pytanie tylko czy lokator który niema jusz zadnego stosunku prawnego do lokalu w którym przebywa i który jest moja własnoscia moze zgłaszac takie zeczy na policje i czy na tej podstawie policja moze mnie ukarac. Proszę o odpowiedz i z góry dziekuje.
 
Przepis art. 51 k.w. nie określa tego, kto jest władny do zgłoszenia konkretnego przewinienia, bowiem wystarczającymi do ukarania przesłankami są bowiem np. zakłócenie spokoju hałasem. Nie jest określone, komu ten hałas ma zakłócać spokój. Według mnie, choć osoba zgłaszająca nie ma prawa mieszkać już u Pana, może spokojnie zawiadomić odpowiednie organy o popełnieniu tego wykroczenia, tak samo jak jakiegokolwiek innego czynu, nie ważne czy będzie to wykroczenie czy przestępstwo. Tak samo jest w przypadku np. gościa, mieszkającego u Pańskiego sąsiada, którego z Panem nie łączy żaden stosunek, ale Pańskie preferencje dotyczące sposobu słuchania muzyki mogą mu przeszkadzać.
 
Bez przesady. To tak jakby do mnie przyszedł w gości znajomy i zgłosił na Policję że telewizor za głośno właczam. Spokój trzeba zakłócić komuś. Jak najbardziej słuszna odmowa przyjęcia mandatu wg mnie.
 
Przepisu tego nie sformułowano "kto zakłóca drugiemu człowiekowi spokój", tylko "kto zakłóca spokój". Nawet jeśli zgłaszający podlega eksmisji, to dalej mieszka w tym lokalu... aż do czasu eksmisji. Jeśli zaś mieszka, to może mu hałas przeszkadzać. Jest to dyskusyjne, ale nie w pełni wykluczone. Bo jak podlega eksmisji, to nie ma prawa np. uczyć się do sesji i potrzebować spokoju? Prawo do spokoju zdaje się być niezależne od innych praw.
 
rozumiem to tylko dziwi mnie to bo jesli ja jako własciciel wyrazam zgode zeby na mojej nieruchomosci był taki chałas to nierozumiem co do tego maja osoby trzecie, a po drugie ocena tego chałasu wydaje policjan bez zadnego pomiaru natezenia chałasu. ten przepis jest bardzo niesprecyzowany i własciwie policjant jesli chce to kazdy nawet najmniejszy chałas moze pod niego podciagnac. Ja zamiezema niedługo robic remat w domu i moze sie okazac ze równiez dostane za to mandat bo mojemu lokatorowi to przeszkadza. nie musze chyba muwic co mysle o takim kodeksie karnym.
 
przepis jest precyzyjny, własnie dlatego mówi o zakłócaniu spokoju ale w sensie publicznym. Zaraz mnie tu zakrzyczą, ze nie mam racji ale literatura prawnicza mówi o tym wyraźnie. W domu można sobie hałasować.
 
Lennygb napisał:
przepis jest precyzyjny, własnie dlatego mówi o zakłócaniu spokoju ale w sensie publicznym. Zaraz mnie tu zakrzyczą, ze nie mam racji ale literatura prawnicza mówi o tym wyraźnie. W domu można sobie hałasować.

Nie mozna, spokoju sąsiadom nie wolno zakłócac. Nie pisz jak nie wiesz.
 
Lennygb napisał:
przepis jest precyzyjny, własnie dlatego mówi o zakłócaniu spokoju ale w sensie publicznym. Zaraz mnie tu zakrzyczą, ze nie mam racji ale literatura prawnicza mówi o tym wyraźnie. W domu można sobie hałasować.

Tak, przepis jest precyzyjny, ale nie dość jak widać, więc go rozpiszę:
Przepis prawny:
Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.


Czego nie wolno:
1. zakłócać spokoju,
2. porządku publicznego,
3. spoczynku nocnego,
4. wywoływać zgorszenia w miejscu publicznym.

Jak nie wolno tego robić:
1. krzykiem,
2. hałasem,
3. alarmem,
4. innym wybrykiem.

Penalizowane jest więc zakłócenie spokoju, bo przymiotnik "publiczny" odnosi się do miejsca zgorszenia i porządku. Spokój nie musi być publiczny, choć może. W prawie karnym nie wolno stosować domniemać, więc jeśli nie napisano "spokoju publicznego", to penalizowane jest zakłócanie spokoju wszelkiego.

Analogicznie, co ze spoczynkiem nocnym? Jeśli chodzi o publiczne hałasowanie, krzyczenie itd. to czy tylko publiczny spoczynek nocny może zostać zakłócony? No nie. Więc nie wolno zakłócać spoczynku nocnego, ale i w ogóle nie wolno ponad przeciętną miarę hałasować, również w ciągu dnia.
 
Własnie cała sprawa w tym przepisie odnosi się do tego przecinka, jednakże literatura i interpretacja tego wyrażenia odnosi się do przecinka jako spójnika i traktuje przymiotnik "publiczny" do obydwu rzeczowników.
Oczywistym jest dla mnie ze spokoju sąsiadom nie można zakłócać, jednakże całe moje rozważania dotyczą tylko i wyłącznie czy można wydawanie dźwięków w domu kwalifikować jako zakłócanie spokoju. Bo jednemu zakłócać spokój będzie chodzenie w butach na obcasie a drugiemu głośniejsze słuchanie telewizora. I za każdym razem trzeba karać osobę w ten sposób zakłócającą? Wg takich interpretacji spokój przecież został zakłócony.
 
No to już zadaniem sądu jest ocena, czy konkretne zachowanie stanowiło wykroczenie, czy też nie. Problem w literaturze jest głębszy, bo powielane są opinie dawna, bodajże przedwojenne (sprawdzać mi się nie chce), kiedy to kwestia zakłócania spokoju inaczej była ukształtowana bo i kultura i możliwości byłby inne. Dziś wystarczy kino domowe w bloku, by skuteczne zakłócać spokój, ale już samo chodzenie czy rozmawianie za zakłócanie spokoju uznane być nie może (chyba, że to chodzenie to nauka flamenco). Tutaj akurat jest tak ładnie pozostawiona dowolność, bo i konstrukcje domów są różne. W jednym się niesie, a w drugim mieszkanie obok może się remontować a sąsiedzi i tak nie usłyszą. Ważne jest to, żeby podchodzić do tego racjonalnie.

Zakłócenie to przekroczenie normalnego biegu sprawy, więc zwykłe zachowania penalizowane być nie powinny. Ale też nie ukrywajmy, że głośne słuchanie muzyki, choćby to Mozart czy inny Chopin był, nie należy do przyjemnych dla sąsiadów lub osoby, która korzysta z lokalu ;)
 
Wlasnie problem w tym ze ten "chałas ponad miare" nie jest nigdzie sprecyzowany. Wiem ze majac działalnosc gospodarczom własciciel podlega pewnym normom natezenia chałasu a w relacji sąsiad z ząsiadem takich norm nie ma, wiec wszystko zalezy od tego czy policja uzna taki chałas za zakłucanie spokoju czy nie. Jesli tak nalezy rozumiec ten przepis to moze to doprowadzac do sytuacji kurjozalnych jak były opisywane wczesniej
 
Raczej nie, bo czym jest hałas? Zgodnie ze słownikiem języka polskiego, jest to dźwięk lub szkodliwy dla zdrowia ludzkiego. Trzeba więc przyjąć, że skoro, jak sam Pan stwierdził, jest Pan miłośnikiem głośnego słuchania muzyki, to jeśli domownikom lub sąsiadom przeszkadza natężenie muzyki, powinien się Pan dostosować np. kupując słuchawki lub chodząc na koncerty, jeśli proszą Pana o ściszenie. Nie słyszałam, by kiedykolwiek doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji, w której ktoś dostał mandat za rozmawianie lub chodzenie. Raczej chodzi właśnie o wrzaski, grę na instrumencie czy głośne słuchanie muzyki/ tv. Nie wszystko musi być w prawie opisane, bo zakłada się, że osoby stosujące prawo, mają choć minimum zdrowego rozsądku ;)
 
"Ale też nie ukrywajmy, że głośne słuchanie muzyki, choćby to Mozart czy inny Chopin był, nie należy do przyjemnych dla sąsiadów lub osoby, która korzysta z lokalu..."
Dlatego zawsze pozostaje droga cywilna.
Cały temat i jego wykładnia interesuje mnie z własnego punktu widzenia, ponieważ na codzień mam do czynienia w pracy z tego typu rzeczami. I nie chciałbym, aby społeczeństwo czytając to forum kierowało się tym, że w przepisie stoi "spokój", więc jak mi się go jakkolwiek zakłóca to trzeba dzwonić po policję....
 
Lennygb napisał:
Cały temat i jego wykładnia interesuje mnie z własnego punktu widzenia, ponieważ na codzień mam do czynienia w pracy z tego typu rzeczami. I nie chciałbym, aby społeczeństwo czytając to forum kierowało się tym, że w przepisie stoi "spokój", więc jak mi się go jakkolwiek zakłóca to trzeba dzwonić po policję....

No właśnie chodzi o zdrowy rozsądek. Jak ktoś zakłóca spokój, to należy o tym powiadomić odpowiednie służby, ale też nie można dochodzić do granic absurdu. Chodzi o zachowania wykraczające ponad normę a tę każdy jest w stanie w przybliżeniu ustalić. No i zawsze trzeba to oceniać jednostkowo, bo grupka ludzi stojących na ulicy, pod czyimś oknem może, ale nie musi, naruszać spokoju. O tym na pewno warto pamiętać :)
 
Tylko na czym opierać mają swoja wiedzę te służby? Na podstawie czego mają interpretować określone zachowania jako zakłócanie spokoju i porządku? Moim zadaniem na podstawie dostępnych im przepisów i literatury, która mówi to co mówi.
 
Na podstawie przytoczonych przez Ciebie komentarzy/literatury ?
Lennygb, dyskutowałeś w innym wątku z praktykiem, który nie raz mandaty proponował, a i świadkiem bywał w sądzie. Na tym forum piszą ludzie, którym sąd za zakłócanie spokoju sąsiadowi "z piętro wyżej/niżej", poprzez rozmowy, stukanie, słuchanie muzyki w domu,itd,itp, zasądzał grzywny z art. 51 kw. Z Twoich przytaczanych komentarzy, forum i interpretacji w literaturze wynika tylko tyle, że nic z nich nie wynika w praktyce. W konsekwencji społeczeństwo, któremu sąsiad zakłóca spokój w jego własnościowym, prywatnym przykładowym M2, nie musi, ale bywa że dzwoni na policje i wbrew temu czego byś oczekiwał od tegoż okazuje się, że jednak nie można hałasować w domu. Przed Tobą sporo do zrobienia, zobacz jak u nas ludzie nie "umią" przeczytać głupiego artykułu zgodnie z czyimś komentarzem, tylko tak jak jest po prostu napisany go "łykają" :)
 
Lennygb napisał:
Tylko na czym opierać mają swoja wiedzę te służby? Na podstawie czego mają interpretować określone zachowania jako zakłócanie spokoju i porządku? Moim zadaniem na podstawie dostępnych im przepisów i literatury, która mówi to co mówi.

Na pewno nie warto poddawać wszystkiego zbyt wnikliwej analizie, bo dojdziemy do absurdu w drugą stroną. Jak jest głośno, to jest głośno. Ktoś zawiadamia, policja jedzie i widzi, że faktycznie muzyka na full, okna pootwierane, ewentualnie jakaś głośna impreza albo ktoś od trzech godzi trenuje śpiew operowy... Nie tylko sucha teoria jest ważna, ale też tzw. doświadczenie życiowe i zdrowy rozsądek. On jest zawsze konieczny, bo inaczej prawa w ogóle nie dałoby się prawie stosować.

A co się tyczy wielkiej wody, to komentarze same w sobie są często oderwane od rzeczywistości. Przepis stanowi prawo, nie komentarz. Ba! Nawet nie orzecznictwo. Zawsze konieczna jest rzeczowa ocena, bo teoria teorią, ale w praktyce wytaczanie powództwa cywilnego ze 144 k.c. jest niepraktyczne, bo jest to droga dużo dłuższa i droższa. Mandat załatwia sprawę od razu, 144 k.c. to już inna bajka. Tak więc jakaś ochrona sąsiadom przysługuje, w myśl zasady "tam się kończy moja wolność, gdzie zaczyna się Twój nos".
 
Ostatnia edycja:
Na pewno nie warto poddawać wszystkiego zbyt wnikliwej analizie, bo dojdziemy do absurdu w drugą stroną. Jak jest głośno, to jest głośno. Ktoś zawiadamia, policja jedzie i widzi, że faktycznie muzyka na full, okna pootwierane, ewentualnie jakaś głośna impreza albo ktoś od trzech godzi trenuje śpiew operowy... Nie tylko sucha teoria jest ważna, ale też tzw. doświadczenie życiowe i zdrowy rozsądek. On jest zawsze konieczny, bo inaczej prawa w ogóle nie dałoby się prawie stosować.

Chodzi mi o to ze ocena moze byc i bardzo czest jest nieobiektywna. Jesli policjan wpisuje ci mandat za przekroczona predkosc to nie mówi ci ze wydawało mi sie ze pan jechał za szubko tylko pokazuje ci wynik pomiaru radarem, a w tej sytuacji jesli policjant uzna ze jest za głosno to poprostu wpisuje mandat i niemusi popierac tego zadnym badaniem natezenia chałasu. Według mnie to jest najwiekszy mankament tego artykułu51
 
Witam ponownie. Wczoraj byłem na rozprawie w tej własnie sprawie i sad jednoznacznie stwierdził ze zakłucanie spokoju i porzadku tyczy sie tylko i wyłacznie miejsc publiczny. Policjant który mi chciał wlepic mandat sie osmieszył. Pozdrawiam
 
No to masz farta do normalnego Sądu.:) Bo sąd tam gdzie mieszkam wlepia konkretne grzywny za ciche rozmowy we własnym domu.Na pdst oświadczenia p[olicjanta, który w dodatku został na interwencji nagrany i toczy się przeciwko niemu postepowanie w komendzie za przekraczanie uprawnień..
 
Powrót
Góra