Zakup auta używanego na odległość.

  • Autor wątku Autor wątku Lelek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

Lelek

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2007
Odpowiedzi
18
Witam.
Szukałem po odmętach internetów i nie znalazłem oczekiwanych podpowiedzi.
Do brzegu.
W jednym z portali ogłoszeniowych z samochodami znalazłem interesujący mnie pojazd. Zacząłem korespondencję ze sprzedawcą i w trakcie wyszło, że auto sprzedaje dziecko właściciela, przynajmniej tak twierdzi, które pojazd użytkuje w miejscu swojego zamieszkania, właścicielem jest tata tej osoby.
Tata czyli właściciel prawny pojazdu mieszka na drugim końcu Polski, nieco ponad 300km.

Osoba ta ma przygotowaną umowę "inblanco" z podpisem taty jak twierdzi czyli prawnego właściciela pojazdu. Zapewnia, że wszystko jest w porządku. Pewnie jest, bo badania techniczne pojazdu są od dwóch lat wykonywane w tej samej Skp na terenie miasta, gdzie pojazd użytkuje dziecko właściciela.
Pojazd ma tablice rejestracyjne faktycznie z województwa odleglego.

Boję się podpisać taką umowę w ciemno. Użytkownik pojazdu zaproponował, że możemy się połączyć na wideo rozmowie, tata okaże dokument tożsamości, swój wizerunek, złoży wzór podpisu do porównania z tym na umowie, że będę sobie mógł nawet nagrać tą rozmowę. Podpiszę tą umowę, wypłacę pieniądze i po temacie.

Co o takim rozwiązaniu sądzicie? Nie chcę być później ewentualnie ścigany przez prawnego właściciela o zwrot pojazdu, kwota też nie jest mała. Uważam, że w takim przypadku powinno być przynajmniej notarialnie zrobione pełnomocnictwo na dziecko do sprzedaży tego pojazdu w imieniu rodzica z określoną kwotą za jaki zgadza się zbyć pojazd.
Co o takim rozwiązaniu wogóle sądzić? Jak taki sposób zawarcia umowy wygląda od strony prawnej?

Po pierwsze obawiam się, że poprzez wideo rozmowę nie będę w stanie poprawnie zidentyfikować, że osoba z dowodu to faktycznie właściciel, nie wyostrzy obrazu, poruszy telefonem i może nic z tego nie wyjść, nie będę w stanie porównać zdjęcia z dokumentu z osobą.
Druga sprawa, to samo dotyczy podpisu, jeśli ktoś nieumiejetenie ustawi obiektyw nie wyostrzy to wiadomo nic nie zobaczę.
Prawdopodobieństwo więc jest takie 50/50.
To nie jest tak, że się napaliłem jak szczerbaty na suchary, po prostu na chłodno ważę i kalkuluję.
 
Lelek napisał:
Osoba ta ma przygotowaną umowę "inblanco" z podpisem taty jak twierdzi czyli prawnego właściciela pojazdu. Zapewnia, że wszystko jest w porządku.
daj sobie spokój. Wpakujesz się w guano, jak wielu. Poza handlarzami i prywatnymi ogłoszeniami podejdź też do komisów używek przy salonach samochodowych, gdzie od ciula jest do wyboru i masz opcje finansowe, aby sie nie wypłukać z całości kasy. Nawet warto czasami kupić inny pojazd niż wymarzony, i na raty, co powoduje że masz możliwość odłożyć więcej kasy na ten docelowy.
Takie używki z komisów przy salonach to zdecydowanie większa pewność co do pochodzenia, stanu technicznego itd. !. Często są też promocje, wydłużone gwarancje i inne rarytasy warte uwagi. Ubierasz się w gajer, krawat i działasz ;)
W ludziach pokutuje, że komisy przy salonowe to tragedia i drożyzna. Takie pseudo opinie najczęściej wypisują ci co są po drugiej stronie handlu, ale i ci których nie stać ich na wyłożenie kilku stówek więcej. A prawda jest zupełnie inna.
 
Podobnie powiedział mi zaprzyjaźniony prawnik to znaczy nie w sensie żebym sobie poszedł kupić tu czy tam.
W przypadku jakichkolwiek roszczeń zaczyna się podważanie wszelkich dowodów, nagrań, udziału osób, wszystkiego, wszystkiego, wszystkiego...

I mimo wszelkich szczerych intencji powiedział dosłownie "wiesz jak w polskich sądach jest, co ja ci będę mówił, sam wiesz, chcesz się ciągać ze 3-4 lata i finalnie przegrać, chyba wiesz, że nie zawsze wygrywa ten kto ma rację".

No a tak się składa, że wiem.
 
Czemu ludzie organizują takie fikołki. Toć do sprzedaży wystarczyłoby zwykłe upoważnienie, nie musi być notarialne do sprzedazy samochodu w jego imieniu. Na umowie sprzedaży podpisuje się Syn z dopiskiem z upoważnienia i wszystko jest czyste.
 
Lovor napisał:
Czemu ludzie organizują takie fikołki.
bo ludzie lubią sobie sami sprawiać problemy :) ,

a później szukać pomocy na necie opisując sytuację w taki sposób, że wszyscy są feee, źli :) . Osobiście nie bawiłbym się w jakieś upoważnienia, dopiski itd. To nie jest wydatek kilku złotych jak za cukierka !. A tym bardziej że nie ma właściciela, a pojazd d jest użytkowany na co dzięń przez inną osobę. Rynek jest tak nasycony różnego rodzajami samochodów w różnym wieku i stanie, wyposażeniem, że szkoda czasu i wchodzenia w takie kombinowanie ze strony sprzedającej.
Pierwsza wątpliwość to taka: skoro synuś użytkuje, to na podstawie czego, ojciec czyli wł. podpisuje i to in blanco, że znany jest jemu stan techniczny tego pojazdu, którego nie użytkuje, nie ma z nim styczności, bo ma mieszkać 300 km dalej !!! . Kupujący podpisuje, że to potwierdza. Wiadomo że rodzic mający full zniżki kupuje dla dzieciaka jakiś pierwszy pojazd na siebie, gdzie często młody jest dopisywany do ubezpieczenia aby robić sobie zniżki. Młody najczęściej taki pojazd dobija i następny. Taki młody człowiek nie ma często stałej pracy, a wsio finansuje własnie rodzic. Nigdy bym nie kupił od prywaciarza, czyli handlarza !!. Od osoby prywatnej, to pod pewnymi wyjątkami. Osobiście jak już używka, to najbezpieczniej uważam, że właśnie z komisu ale przy salonach samochodowych/ASO !. Tyci może wyjść więcej. Ale jest gwarancja , możliwości ratalne kupna (aby się nie wypłukać z całej uzbieranej kasy) i inne opcje. Większy spokój, bo takie komisy nie przyjmą każdego strucla. Z innych jeszcze, to pewna świadomość prawna i możliwość przewidywania ewentualnych problemów, gdy jest taka sytuacja jak tutaj opisana. Dla mnie taka sytuacja to: DZIĘKUJĘ, DO WIDZENIA, szukam dalej !.
 
Powrót
Góra