K
Kacha22920
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2015
- Odpowiedzi
- 3
Witam,
jestem nowym użytkownikiem na forum i nie znalazłam podobnego problemu (zresztą każdy przypadek jest inny).
W sobotę przed świętami Bożego Narodzenia kupiliśmy w prezencie dla mamy pieska rasy West Highland White Terrier. Zakupu dokonaliśmy pod Radomiem, więc po pieska przejechaliśmy ok. 270 km. Od sprzedającej dostaliśmy książeczkę zdrowia psa oraz metrykę i standardową wyprawkę. Niestety z braku naszego doświadczenia nie podpisaliśmy ze sprzedawcą żadnej umowy (Pani nic o tym nie wspomniała, a my nie wiedzieliśmy). Poprzednia właścicielka zapewniała nas, że piesek jest zdrowy.
Po przyjeździe do domu piesek zachowywał się w miarę normalnie, jak na szczeniaka przystało. Teraz wiemy, że był zbyt mało ruchliwy jak na tak młodego pieska. Od poniedziałku piesek zaczął chorować (biegunka, wymioty, niechęć jedzenia). Od razu udaliśmy się do weterynarza. Niestety po przeprowadzonym leczeniu w drugi dzień świąt piesek musiał zostać uśpiony. Jak powiedział weterynarz to była już tylko roślinka.
Podczas kontaktu z 'hodowcą', zostaliśmy postraszeni 'znajomościami' i w rezultacie poprzedni właściciele nie czują się winni żadnych zaniedbań, ani wprowadzenia nas w błąd. W książeczce zdrowia psa widnieją wpisy ołówkiem o przeprowadzonych szczepieniach. Po pieczątce Pani weterynarz z Radomia udało nam się telefonicznie z nią skontaktować. Otrzymaliśmy informację, że Pani, która sprzedała nam pieska jest niepoważna, bo jak była z suką na wizycie odradzano jej ponowne zaszczenianie, a ona pojawiła się po tygodniu i poinformowała, że 'zdażyło się' - z innym rasowym Westem.
Jak ( i przede wszystkim czy) możemy dochodzić zwrotu kwoty jaką wydaliśmy na pieska. I czy przy braku umowy jest w ogóle możliwe jakiekolwiek dochodzenie swoich praw?
Szkoda żeby wspomniana 'hodowczyni' wprowadziła jeszcze kogoś w błąd.
jestem nowym użytkownikiem na forum i nie znalazłam podobnego problemu (zresztą każdy przypadek jest inny).
W sobotę przed świętami Bożego Narodzenia kupiliśmy w prezencie dla mamy pieska rasy West Highland White Terrier. Zakupu dokonaliśmy pod Radomiem, więc po pieska przejechaliśmy ok. 270 km. Od sprzedającej dostaliśmy książeczkę zdrowia psa oraz metrykę i standardową wyprawkę. Niestety z braku naszego doświadczenia nie podpisaliśmy ze sprzedawcą żadnej umowy (Pani nic o tym nie wspomniała, a my nie wiedzieliśmy). Poprzednia właścicielka zapewniała nas, że piesek jest zdrowy.
Po przyjeździe do domu piesek zachowywał się w miarę normalnie, jak na szczeniaka przystało. Teraz wiemy, że był zbyt mało ruchliwy jak na tak młodego pieska. Od poniedziałku piesek zaczął chorować (biegunka, wymioty, niechęć jedzenia). Od razu udaliśmy się do weterynarza. Niestety po przeprowadzonym leczeniu w drugi dzień świąt piesek musiał zostać uśpiony. Jak powiedział weterynarz to była już tylko roślinka.
Podczas kontaktu z 'hodowcą', zostaliśmy postraszeni 'znajomościami' i w rezultacie poprzedni właściciele nie czują się winni żadnych zaniedbań, ani wprowadzenia nas w błąd. W książeczce zdrowia psa widnieją wpisy ołówkiem o przeprowadzonych szczepieniach. Po pieczątce Pani weterynarz z Radomia udało nam się telefonicznie z nią skontaktować. Otrzymaliśmy informację, że Pani, która sprzedała nam pieska jest niepoważna, bo jak była z suką na wizycie odradzano jej ponowne zaszczenianie, a ona pojawiła się po tygodniu i poinformowała, że 'zdażyło się' - z innym rasowym Westem.
Jak ( i przede wszystkim czy) możemy dochodzić zwrotu kwoty jaką wydaliśmy na pieska. I czy przy braku umowy jest w ogóle możliwe jakiekolwiek dochodzenie swoich praw?
Szkoda żeby wspomniana 'hodowczyni' wprowadziła jeszcze kogoś w błąd.