R
rom089
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2013
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie moj problem jest nastepujący.
Zdecydowałem sie na zakup auta bmw rok 2007 uszkodzonego w prawy przedni róg prawa lampa błotnik maska zderzak pas przedni chłodnice dodam ze w aucie wystarczy wymienić te elementy i nic innego nie trzeba prostować itp. W skutek wypadku pas dotknął silnika osprzęt nie został uszkodzony olej w silniku nie wyciekł tylko część płynu z chłodnicy. Auto od razu zgasło posiada zabezpieczenie w postaci klemy ktora wyłącza prad gdy wystrzeli poduszka, a wystrzelila kurtyna prawa i poduszka kierowcy.
I teraz widząc taki stan zdecydowałem sie na zakup cena dosć okazyjna ale jak na taki stan uszkodzeń gdzie cena naprawy wyniosła by około 10 tys mysle ze adekwatna do stanu.
Pojechałem obejrzeć auto mam ponad 300 km w jedna stronę, prawie miesiac przed zakupem po oględzinach i zapewnieniach sprzedającego ze do momentu tego zdarzenia wszystko było ok opowiadał co wymieniał jakie miał problemy itp. Sporządziliśmy umowę wstępną został mu dany zadatek 1 tys zł. az do momentu gdy wyjasni sobie sprawę z ubezpieczalnia bo jak twierdził miał jakieś problemy z AC mieli wądpliwości co do szkody czy coś.
Po tym czasie udałem sie na miejsce autolawetą po kolejnej rozmowie sprzedajacy zapewniał mnie ze wszystko było w 100% sprawne do momentu wypadku. Przed zakupem auto zostało odpalone klema zabezpieczająca została poskładana a pas przedni odsunięty od silnika sprawdzone auto komputerem by zobaczyć co sie dzieje stan oleju itp. Auto odpaliło lecz nie chodziło na jeden cylinder nie przejąłem sie tym bo auto chwilę stało mogło złapać gdzieś wilgoć jak sie poźniej okazało wystarczyła wymiana świecy na nową i problem ustal. Auto wjechało na lawete chodziło z 5 min ponieważ nie było płynu a nie chciałem by się silnik przegrzał.
Sprzedający kolejny raz potwierdził przy osobach trzecich ze auto działało.
Auto zostało załadowane na lawete spisaliśmy umowę na prośbę sprzedającego umowa zawarta na kwote 9 tyś zł a gotówkę dostał 20 tyś za auto. Tłumaczył ze pani prowadząca od firmy odzyskujacej ubezpieczenie tak mu doradziła itp. Niechętnie ale sie na to zgodziłem uwierzyłem.
Dostarczyłem auto do siebie zostało rozebrane i kompletowanie części po około tygodniu miałem poskładane chłodnice pas przedni mogłem odpalić auto na dłużej by sie nacieszyć... i teraz powstał problem po około 10 min po rozgrzaniu oleju do własciwej temperatury w okolicy 2 tys obrotów silnik zaczął stukać po osłuchaniu moje podejrzenie panewka silnika.
Dodam ze auto u mnie zrobiło moze 100 metrów takie wskazania licznika a silnik w sumie mogł popracowac z 30 min. Spuściłem olej wyjąłem filtr oleju podejrzenia słuszne wszędzie złote opiłki dodatkowo podczas odpalania czasami sie blokuje wiec panewka na 100%.
Teraz najciekawsze sprzedający twierdzi ze u niego wszystko było w porządku ze brałem auto uszkodzone i mogłem sobie u niego na miejscu wszystko sprawdzić bo tego nie utrudniał. Nie poczuwa sie do odpowiedzialności powiedział ze moze auto przyjąć i odda mi pieniądze ale musze mu je zawieźć i doprowadzić do takiego stanu w jakim kupowałem. Lecz znow ja zostanę narażony na koszta a on nie poniesie zadnej odpowiedzialności za to ze wprowadził mnie w bład. W dodatku ja juz wydałem na auto około 5 tyś na części ktore musiał bym sprzedać.
Powiedziałem ze mozemy sie rozliczyć jakos w koszach naprawy to propozycja z jego strony 2 tyś gdzie koszta naprawy lub wymiany takiego silnika siegają blisko 10 tyś. Wiec wolał bym tego auta nie sprzedawać i je sobie naprawić skoro juz poniosłem takie koszta.
Chciałbym by sprzedawca osoba prywatna obniżył cenę o koszt naprawy tego silnika dlatego ze wprowadził mnie w bład kilkukrotnie potwierdzając ze z autem wszystko było w jak najlepszym porządku.
Jak myślicie jest to do wygrania ??
dodatkowe argumenty mam takie iż
W dniu zakupu nie było właścicielki umowę sporządził jej syn ktory tez za nia sie podpisał jej imieniem i nazwiskiem i z którym do tej pory sie kontaktuje bo on byl użytkownikiem tego auta.
Rozumiem moge mieć problem z odzyskaniem pieniedzy ponieważ na umowie jest zaniżona wartość lecz na wstepnej umowie na której został złożony podpis prawdziwy właścicielki jest prawdziwa kwota 20 tyś. w dodatku podczas ustalania ceny były ze mna dwie osoby a w chwili zawierania umowy byl jeszcze jeden mój znajomy który moze potwierdzić jaką kwotę wreczyłem sprzedajacemu.
Na argument o tym ze sprzedający wiedział o stukajacym silniku moge powiedziec to ze robił przegląd 9 marca przebiegiem 182 262 a zdarzenie miało miejsce na końcu kwietnia z przebiegiem 182 275 czyli zrobił okolo 13 km w dwa miesiące. Teoria jest taka ze zaczął stukać silnik kombinował co zrobić kończyło sie akurat AC (bo od maja jest nowe ubezpieczenie) spowodował wypadek by odzyskać jakąś część pieniędzy po czym zataił fakt ze jest uszkodzony silnik by podnieść cenę. Wyglada to na wyłudzenie odszkodowania.
Sprzedający jakis czas po podpisaniu umowy zadatku ( na której koniecznie nie chciał pisać ceny auta) poinformował mnie ze bedzie obniżał cene na aukcji jak twierdzil pani prowadząca sprawe mu tak zaleciła i spadała tak ona od 20 do 16 14 12 tys az zblizyła się do pułapu który widnieje na umowie. Wiec wyglada mi to na celowe działanie sprzedajacego. Dodam ze w moim przypadku niska cena niewiele zmienia jako osoba fizyczna płacę podatek od ceny rynkowej pojazdu a nie od ceny widniejącej na umowie.
Przepraszam za lekturę ale chciałem opisać dosc szczegółowo cała sytłację.
Co w takiej sytuacji zrobić odstawić auto do mechanika i dzwonić po rzeczoznawce by ocenił zużycie i kiedy ono nastąpiło i iśc do prawnika by on załatwił sprawę.
Jak sądzicie jest tu cos do ugrania ? dodam ze auto kupowałem z przeświadczeniem ze jest uszkodzone blacharsko co było widać a według zapewnień sprzedawcy z cała reszta wszystko jest ok.
Prosze o opinię
Zdecydowałem sie na zakup auta bmw rok 2007 uszkodzonego w prawy przedni róg prawa lampa błotnik maska zderzak pas przedni chłodnice dodam ze w aucie wystarczy wymienić te elementy i nic innego nie trzeba prostować itp. W skutek wypadku pas dotknął silnika osprzęt nie został uszkodzony olej w silniku nie wyciekł tylko część płynu z chłodnicy. Auto od razu zgasło posiada zabezpieczenie w postaci klemy ktora wyłącza prad gdy wystrzeli poduszka, a wystrzelila kurtyna prawa i poduszka kierowcy.
I teraz widząc taki stan zdecydowałem sie na zakup cena dosć okazyjna ale jak na taki stan uszkodzeń gdzie cena naprawy wyniosła by około 10 tys mysle ze adekwatna do stanu.
Pojechałem obejrzeć auto mam ponad 300 km w jedna stronę, prawie miesiac przed zakupem po oględzinach i zapewnieniach sprzedającego ze do momentu tego zdarzenia wszystko było ok opowiadał co wymieniał jakie miał problemy itp. Sporządziliśmy umowę wstępną został mu dany zadatek 1 tys zł. az do momentu gdy wyjasni sobie sprawę z ubezpieczalnia bo jak twierdził miał jakieś problemy z AC mieli wądpliwości co do szkody czy coś.
Po tym czasie udałem sie na miejsce autolawetą po kolejnej rozmowie sprzedajacy zapewniał mnie ze wszystko było w 100% sprawne do momentu wypadku. Przed zakupem auto zostało odpalone klema zabezpieczająca została poskładana a pas przedni odsunięty od silnika sprawdzone auto komputerem by zobaczyć co sie dzieje stan oleju itp. Auto odpaliło lecz nie chodziło na jeden cylinder nie przejąłem sie tym bo auto chwilę stało mogło złapać gdzieś wilgoć jak sie poźniej okazało wystarczyła wymiana świecy na nową i problem ustal. Auto wjechało na lawete chodziło z 5 min ponieważ nie było płynu a nie chciałem by się silnik przegrzał.
Sprzedający kolejny raz potwierdził przy osobach trzecich ze auto działało.
Auto zostało załadowane na lawete spisaliśmy umowę na prośbę sprzedającego umowa zawarta na kwote 9 tyś zł a gotówkę dostał 20 tyś za auto. Tłumaczył ze pani prowadząca od firmy odzyskujacej ubezpieczenie tak mu doradziła itp. Niechętnie ale sie na to zgodziłem uwierzyłem.
Dostarczyłem auto do siebie zostało rozebrane i kompletowanie części po około tygodniu miałem poskładane chłodnice pas przedni mogłem odpalić auto na dłużej by sie nacieszyć... i teraz powstał problem po około 10 min po rozgrzaniu oleju do własciwej temperatury w okolicy 2 tys obrotów silnik zaczął stukać po osłuchaniu moje podejrzenie panewka silnika.
Dodam ze auto u mnie zrobiło moze 100 metrów takie wskazania licznika a silnik w sumie mogł popracowac z 30 min. Spuściłem olej wyjąłem filtr oleju podejrzenia słuszne wszędzie złote opiłki dodatkowo podczas odpalania czasami sie blokuje wiec panewka na 100%.
Teraz najciekawsze sprzedający twierdzi ze u niego wszystko było w porządku ze brałem auto uszkodzone i mogłem sobie u niego na miejscu wszystko sprawdzić bo tego nie utrudniał. Nie poczuwa sie do odpowiedzialności powiedział ze moze auto przyjąć i odda mi pieniądze ale musze mu je zawieźć i doprowadzić do takiego stanu w jakim kupowałem. Lecz znow ja zostanę narażony na koszta a on nie poniesie zadnej odpowiedzialności za to ze wprowadził mnie w bład. W dodatku ja juz wydałem na auto około 5 tyś na części ktore musiał bym sprzedać.
Powiedziałem ze mozemy sie rozliczyć jakos w koszach naprawy to propozycja z jego strony 2 tyś gdzie koszta naprawy lub wymiany takiego silnika siegają blisko 10 tyś. Wiec wolał bym tego auta nie sprzedawać i je sobie naprawić skoro juz poniosłem takie koszta.
Chciałbym by sprzedawca osoba prywatna obniżył cenę o koszt naprawy tego silnika dlatego ze wprowadził mnie w bład kilkukrotnie potwierdzając ze z autem wszystko było w jak najlepszym porządku.
Jak myślicie jest to do wygrania ??
dodatkowe argumenty mam takie iż
W dniu zakupu nie było właścicielki umowę sporządził jej syn ktory tez za nia sie podpisał jej imieniem i nazwiskiem i z którym do tej pory sie kontaktuje bo on byl użytkownikiem tego auta.
Rozumiem moge mieć problem z odzyskaniem pieniedzy ponieważ na umowie jest zaniżona wartość lecz na wstepnej umowie na której został złożony podpis prawdziwy właścicielki jest prawdziwa kwota 20 tyś. w dodatku podczas ustalania ceny były ze mna dwie osoby a w chwili zawierania umowy byl jeszcze jeden mój znajomy który moze potwierdzić jaką kwotę wreczyłem sprzedajacemu.
Na argument o tym ze sprzedający wiedział o stukajacym silniku moge powiedziec to ze robił przegląd 9 marca przebiegiem 182 262 a zdarzenie miało miejsce na końcu kwietnia z przebiegiem 182 275 czyli zrobił okolo 13 km w dwa miesiące. Teoria jest taka ze zaczął stukać silnik kombinował co zrobić kończyło sie akurat AC (bo od maja jest nowe ubezpieczenie) spowodował wypadek by odzyskać jakąś część pieniędzy po czym zataił fakt ze jest uszkodzony silnik by podnieść cenę. Wyglada to na wyłudzenie odszkodowania.
Sprzedający jakis czas po podpisaniu umowy zadatku ( na której koniecznie nie chciał pisać ceny auta) poinformował mnie ze bedzie obniżał cene na aukcji jak twierdzil pani prowadząca sprawe mu tak zaleciła i spadała tak ona od 20 do 16 14 12 tys az zblizyła się do pułapu który widnieje na umowie. Wiec wyglada mi to na celowe działanie sprzedajacego. Dodam ze w moim przypadku niska cena niewiele zmienia jako osoba fizyczna płacę podatek od ceny rynkowej pojazdu a nie od ceny widniejącej na umowie.
Przepraszam za lekturę ale chciałem opisać dosc szczegółowo cała sytłację.
Co w takiej sytuacji zrobić odstawić auto do mechanika i dzwonić po rzeczoznawce by ocenił zużycie i kiedy ono nastąpiło i iśc do prawnika by on załatwił sprawę.
Jak sądzicie jest tu cos do ugrania ? dodam ze auto kupowałem z przeświadczeniem ze jest uszkodzone blacharsko co było widać a według zapewnień sprzedawcy z cała reszta wszystko jest ok.
Prosze o opinię