zalane mieszkanie, brak ubezpieczenia, kto ponosi koszty???

  • Autor wątku Autor wątku joran34
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

joran34

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2012
Odpowiedzi
3
Witam!

Sytuacja wyglada tak, wynajeliśmy mieszkanie, spaliśmy 4 noce po czym wyjechaliśmy na 1miesiac.

W tym czasie dosło do wycieku z kranu (uszczelka stara poękana).

Po powrocie wymieniliśmy usczelke jednak mieszkanie sasiada :sciany podłoga były uszkodzone.

Poszkodowany zgłosił sie do swojego ubezpieczyciela i dostał odszkodowanie.

Teraz właściciel (mieszkania które zalało sąsiada) dostal pismo z TU by opisać sytuacjie i przyznać sie do winy.


Moje pytanie brzmi :
Jeśli właściciel (którego mieszkanie nie jest ubezpieczone) przyzna sie do winy to bedzie musiał pokryć koszty odszkodowania z własnej kieszeni???


Serdecznie dziekuję za odpowiedz
 
a uwazasz ze ubezpieczyciel w ramach regresu nie powinien i nie ma prawa dochodzic swoich roszczen....?
 
Witam.

To typowy regres. Ubezpieczyciel wypłacił sąsiadowi odszkodowanie, a teraz domaga się zwrotu kosztów od właściciela mieszkania, w którym nastąpiła awaria. Swoją drogą, musiał być niezły "wyciek" skoro u sąsiada są takie straty.
 
Markiz32 napisał:
a uwazasz ze ubezpieczyciel w ramach regresu nie powinien i nie ma prawa dochodzic swoich roszczen....?

... skoro ma to niech sie domaga. Gdybym znała prawo to bym nie pytała.

Prawdziwy mój problem polega na tym ze odbije sie to na mnie jako wynajmującej. Bo podejżewam, ze właściciel nie odda mi kaucji, co uważam za bezprawne (bynajmniej nieuzasadnione). Trochę nie fajna sytuacja bo w praktyce wyglada tak ze na dzień dobry tracimy kaucje...
 
joran34 napisał:
Witam!

Sytuacja wyglada tak, wynajeliśmy mieszkanie, spaliśmy 4 noce po czym wyjechaliśmy na 1miesiac.

Jak dla mnie to bardzo duża nieodpowiedzialność wyjeżdżać na tak długi okres nie zakręcając głównego zaworu wody w domu. Wtedy taka sytuacja nie miała by miejsca. A wystarczyło tylko zakręcić kurek.
 
tak to fakt, gaz i prąd został wyłączony, woda nie z drugiej zas strony zawór główny tez moze ulec uszkodzeniu.

A nawet gdyby zawór został zamknięty to i tak w trakcie normalnego uzytkowania nie było by to takie łatwe do zauważenia.
 
2 lata temu zalałam sąsiadowi mieszkanie. Mieliśmy się dogadać jednak sprawa ucichła. Teraz po 2 latach przyszło wezwanie do zapłaty na nazwisko mojego chłopaka, a nie na mnie (mieszkanie jest wynajmowane). Termin płatności to 7 dni i ciężko mi jest nagle uzbierać taką kwotę i zapłacić.

Czy można się odwołać od tego wezwania? Chociażby przez wzgląd na to, że sprawca jest błednie podany.
Zaznaczam, że po zdarzeniu nikt (ani ubezpieczalnia, ani zarządca nieruchomości) nie pytał się czy zalanie miało rzeczywiście miejsce, nie podpisywaliśmy się pod niczym.
 
Witam! Mój problem wygląda następująco...kupiliśmy mieszkanie w nowym bloku. Kiedy puszczono wodę na kaloryfery woda z mieszkania nad nami zalała nasze. MIeszkanie nad nami jest jeszcze nie wykupione. Okazało się, że ktoś odkręcił zawór w niezamieszkanym mieszkaniu i woda lała sie przez kilka godzin. Suma sumarum mamy pozalewane sufity we wszytkich pokojach-w jednym nawet musieliśmy podstawić wiadro bo woda sączyła się przez żarówkę:( Mieliśmy właśnie tego dnia zacząć malowanie, ponieważ zależy nam, żeby się jak najszybciej wprowadzić...i teraz nie możemy zacząć tego malować bo musi to wyschnąć- kaloryfery też musieliśmy założyć wczesniej, ze wzglęgu na to, zeby lepiej schło (oczywiście za ogrzewanie bedziemy my musieli zapłacić). Mało tego w jednym pomieszczeniu był swieżo nałożony gips- którego już część odpadła. Nie mamy jeszcze aktu notarialnego, że jest to nasza własność, co za tym idzie nie mamy żadnego ubezpieczenia. Chcieliśmy już w przyszłym tyg się wprowadzać, ale w tej chwili nie możemy nawet zacząć malowania. Czego i od kogo możemy się domagać?
 
nietopeszek napisał:
Witam! Mój problem wygląda następująco...kupiliśmy mieszkanie w nowym bloku. Kiedy puszczono wodę na kaloryfery woda z mieszkania nad nami zalała nasze. MIeszkanie nad nami jest jeszcze nie wykupione. Okazało się, że ktoś odkręcił zawór w niezamieszkanym mieszkaniu i woda lała sie przez kilka godzin. Suma sumarum mamy pozalewane sufity we wszytkich pokojach-w jednym nawet musieliśmy podstawić wiadro bo woda sączyła się przez żarówkę:( Mieliśmy właśnie tego dnia zacząć malowanie, ponieważ zależy nam, żeby się jak najszybciej wprowadzić...i teraz nie możemy zacząć tego malować bo musi to wyschnąć- kaloryfery też musieliśmy założyć wczesniej, ze wzglęgu na to, zeby lepiej schło (oczywiście za ogrzewanie bedziemy my musieli zapłacić). Mało tego w jednym pomieszczeniu był swieżo nałożony gips- którego już część odpadła. Nie mamy jeszcze aktu notarialnego, że jest to nasza własność, co za tym idzie nie mamy żadnego ubezpieczenia. Chcieliśmy już w przyszłym tyg się wprowadzać, ale w tej chwili nie możemy nawet zacząć malowania. Czego i od kogo możemy się domagać?

Pierw zgłoś fakt zalania do spółdzielni, a potem masz 2 wyjścia:
albo dogadasz się z "właścicielem" (osobą odpowiedzialną) mieszkania nad Tobą i on wypłaci Ci odszkodowanie z własnej kieszeni,
albo zgłaszasz zalanie w PZU (bez wiedzy sprawcy zalania) i oni wypłacą Ci odszkodowanie, które później PZU ściągnie sobie od sprawcy (art. 828 kodeksu cywilnego).

Są to 2 wyjścia, gdy mieszkanie sprawcy nie jest ubezpieczone. Jak jest ubezpieczone to wiadomo, bierzesz nr polisy i dzwonisz do jego ubezpieczyciela.

Najlepiej zadzwoń sobie na infolinie PZU i wypytaj się o wszystko niezobowiązująco.
 
Powrót
Góra