Zalane mieszkanie(wezwanie do zapłaty)

  • Autor wątku Autor wątku nubianspf
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

nubianspf

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2023
Odpowiedzi
8
Dzień dobry,

Wiem, że z ubezpieczalniami to jak walka z wiatrakami, ale mam parę pytań co do sytuacji którą opiszę poniżej.

Około rok temu zalaliśmy (w sumie to za duże słowo) sąsiadów obok, była mikro szczelina przy łączeniu rur od wody i cała ta woda leciała na ścianę pionową która to chłonęła. Ogólnie awaria ciężka do wykrycia bo u nas sucho było wszędzie.
Po roku czasu przyszło nam pismo z ubezpieczalni jako że sąsiedzi mieli ubezpieczone mieszkanie, z wezwaniem do zapłaty ~2800zł(no i tutaj pojawiło się moje zdziwienie skąd tak absurdalnie wysoka kwota). Wiem (od właściciela tego budynku), że zbytnio większych szkód nie mieli, w sumie do przemalowania ściana tylko.

I teraz pytanie, czy mogę żądać od ubezpieczalni szczegółów z czego wynika ta kwota oraz o przesłanie dokumentów źródłowych? Równie dobrze mogliby przecież napisać, że do zapłaty jest i 6tyś. Jak jestem stroną w tej sprawie to chciałbym chociaż poznać jej szczegóły.
I czy termin do zapłaty można wydłużyć?

U nas mieszkanie niestety nie było ubezpieczone, a i na dokumencie jest błędnie wpisane nazwisko(ale to chyba raczej na nic wpływu nie ma)

Dokument:


Pozdrawiam
 
Wiem (od właściciela tego budynku), że zbytnio większych szkód nie mieli, w sumie do przemalowania ściana tylko.
Szkody może i były tylko również mogła być naprawa po łebkach. Niemniej wycenę szkód możecie zweryfikować i zakwestionować.
 
No i przysłali kosztorys:
Kosztorys-1.jpg

Kosztorys-2.jpg


Wie ktoś co to jest te zużycie techniczne?

Pozdrawiam
 
Kryształowa kula już od dawna nie działa. Jak nie napiszesz w jakim to użyto kontekście to nie zgadniemy...
 
Na końcu przy podsumowaniu w kosztorysie jest.
W jakim to kontekście użyte? Nie mam pojęcia...pierwszy raz na oczy taki dokument widzę. Miałem nadzieje, że ktoś może już miał styczność z takimi dokumentami.

Zastanawiam się jeszcze czy prosić o jakąś dokumentacje fotograficzną
 
Ostatnia edycja:
Aaaa to jest określenie stopnia zużycia uszkodzonego mienia po prostu.

Mnie natomiast zastanawia po co to samo: tynkować, gładziować, 2x malować i jeszcze układać tapetę? Albo to było 126 m2 ściany albo kogoś poniosła fantazja.

A jeszcze absurdem jest takie kombo, jak:
Poz 1+2 vs poz. 3 - jak skuwa się tynki to kto normalny zrywa najpierw tapetę?
Poz. 2 vs 4 - skoro skuto tynki to jakie "stare" tynki przygotowano do szpachlowania?
Poz 5 - gładź jest na tynk - nie na prefabrykat czy beton, gdzie zawsze jest grubsza i droższa.
Poz. 6+7 vs 8 - jeszcze nie widziałem, żeby gładką pomalowaną ścianę tapetować.
Moim zdaniem kosztorys jest przesadzony - albo tynk, gładź i farba albo tapeta jeśli to jest to samo 63 m2.
 
Ostatnia edycja:
Bardzo dziękuję za odpowiedź. No właśnie, straszne dziadostwo jakieś. Jutro zadzownie jeszcze po dokumentację fotograficzna.

Pytanie jeszcze jedno, jeśli jest to stopień zużycia uszkodzonego mienia, to na logikę powinienem zapłacić "wartość końcowa" czyli 1837,23 PLN
A ja na wezwaniu mam do płacenia 2856,75 PLN
Czyli jakby nie uwzględnili tego...
 
Też mnie zastanawia zakres prac. Zrywanie tapet, gruntowanie i czyszczenie ściany, zakup i przyklejenie nowych tapet Jak najbardziej sensowny i tutaj bezsporny, ale kłądzenie głądzi, dwukrotne malowanie i potem kładzenie tapety, to już nieuzasadniony wydatek- to nie jest naprawa szkody, bo jest zrobione dużo lepiej niż było. Tutaj sądze, że jest spore pole do zakwestionowania, tylko upewnij się, że chodzi tutaj o tą samą ścianę. Osobiście bym tutaj się udał po darmową porade prawną. Sądze, że spokojnie możesz ugrać zmniejszenie tego roszenia o połowe.
 
Najpierw trzeba ustalić jednolitą, realną kwotę odszkodowania. Moim zdaniem nie ma potrzeby do tego używać współczynnika stopnia zużycia.
 
Dzwoniłem i tak. Cały ten kosztorys wyliczał program. Natomiast Pani z kancelarii reprezntujaca ubezpieczyciela powiedziala, że poszkodowany mógł mieć nawet i malutkie zalanie, ale jeśli miał np. tapety to musieli wymieniać wszystkie tapety w całym pokoju(nie tylko te zalane)bo nie da się już dobrać takich samych tapet. Wiec, wytapetowanie całego pokóju plus pewnie i przemalowanie dwa razy wszystkich scian, pytanie wlasnie czy te gładzie to dawali na wszystkie sciany czy tylko ta uszkodzona.
Podobnie z tym zużyciem technicznym. Nie da się kupić "zużytej" troche tapety, albo zamiast bialej to juz lekko siwej farby wiec wiadomo trzeba kupić nową. Wiec w sumie nawet nie wiem po co to tam uwzględniali.
 
Cały ten kosztorys wyliczał program.
Nie program, tylko użytkownik dodaje pozycje. Program co najwyżej liczy R+M+S pod konkretny metraż.

Wiec, wytapetowanie całego pokóju plus pewnie i przemalowanie dwa razy wszystkich scian, pytanie wlasnie czy te gładzie to dawali na wszystkie sciany czy tylko ta uszkodzona.
Jaki jest sens tynkowania, gładzi i malowania, żeby pokryć to tapetą? To bez sensu. Albo jedno albo drugie. Jak była tapeta na gołej ścianie to zdarcie tapety, odgrzybienie i czyszczenie, suszenie ściany, gruntowanie, nowa tapeta, koniec.
 
Zrywanie starych tapet i kładzenie nowych w całym pokoju jak najbardziej, ale skoro tapeta, to czemu gładzie i podwójne malowanie, to jest bzdurna cześć kosztorysu, to tak jakby gość miał boazerie położona na starych tynkach i w ramach wymiany by pod spodem położyli gładzie, pomalowali dwa razy i na to boazeria.
 
Dowiedziałem się, że Uniqa nie ubezpiecza starych mieszkań takie jak w tym przypadku(kamienica z 1900roku) na wartość odtworzeniowa tylko rzeczywista. W takim przypadku poszkodowanemu zostałaby udzielona kwota odszkodowania pomniejszona o współczynnik zużycia. Wtedy do zapłaty miałbym faktycznie tyle ile na kosztorysie.
Co prawda jest jeden wariant(że uniqa kieedys ubezpieczała starsze mieszkania na wartość odtworzeniowa) i niby jak ktoś miał stara polisę to ma to dalej?
Faktycznie tak to jest, że jak ktoś miał na starych warunkach to te warunki dalej zostają, nawet po np roku czasu?
No i w sumie poki co tego tez nie udało mi się zweryfikować czy wgl uniqa ubezpieczała mieszkania starsze na wartość odtworzeniową.
 
Ale po co ty się kręcisz po takich niuansach. Ty masz podważyć kosztorys jako znacznie zawyżony i obejmujący niepotrzebne prace i wydatki
 
Bo śmiem twierdzić, że mnie liczą za 2800zl (jako wartość odtworzeniową), a przecież oni kamienic nie ubezpieczają na wartość odtworzeniowa tylko rzeczywistą. Sami to przyznali. A to wiąże się z tym, że do zapłaty będzie 1800zl. Łatwiejsze do podważenia
 
Cześć, trochę odświeżę temat

Sprawa wygląda tak. Dwa miesiące temu napisałem odwołanie do ubezpieczyciela, a dokładnie do kancelarii prawnej, która jest pełnomocnikiem i od niej dostałem to wezwanie. Odwołanie napisałem droga mailowa. Około pół miesiąca temu dzwoniłem upewnić się czy mial aby na pewno dotarł. Pani utwierdziła mnie ,że tak i jak pojawi się odpowiedz to od razu mnie poinformuje.

No i teraz pytanie. Czy jest jakiś czas, na który ubezpieczyciel musi mi podpowiedzieć czy równie dobrze może być to "za kilka lat..."?

Płatność została niby wstrzymana czyli odsetki nie naliczają się. No wlasnie pytanie tylko czy taki email jest wystarczający? Polak mądry po szkodzie i mogłem wyslac normalnie list z potwierdzeniem doręczenia, ale teraz to już raczej nic nie zdziałam, a obawiam się, że sprawa ucichnie, a po czasie naliczą mi się odsetki bo oni nic nie wiedzieli.

Pozdrawiam
 
Powrót
Góra