Zaległe czesne [wezwanie do zapłaty]

  • Autor wątku Autor wątku Julia_85
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

Julia_85

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2018
Odpowiedzi
2
W czerwcu 2009 złożylam pismo - rezygnację ze studiów. Dziś dostałam wezwanie do zapłaty zaległego czesnego (do września 2009) - należności, które chciałabym uregulować - problem niestety jest innego typu:

Nie przypominam sobie, żebym dostała od nich pismo potwierdzające skreślenie mnie z listy studentów (chociaż od tamtego czasu wiele razy się przeprowadzałam, więć mogłam po prostu go nie odebrać)

Boję się, że mogą mi do dziś naliczać czesne (proszę o wyrozumiałość - wiem, że to może wydać się śmieszne), a co za tym idzie, że co roku będę dostawać pisma informujące mnie o kolejnych zaległościach...


Czy moje obawy są zasadne?
Uprzedzając pytania: tak, próbuję znaleźć umowę podpisaną z uczelnią...
 
Julia_85 napisał:
Sprawa przedawniona. Jak wierzyciel skieruje pozew o zapłatę do sądu, podniesiesz w procesie zarzut przedawnienia i z głowy.
 
Bardzo dziękuję za odpowiedź, wyczytałam, że takie sprawy mają okres przedawnienia 10 lat i to mnie trochę zbiło z tropu...
czy powinnam odezwać się do nich prosząc o potwierdzenie statusu (skreslenia z listy studentów)?
+ co zrobić, jeżeli chciałabym ten dług spłacić? (naliczyli mi czesne teoretycznie do końca semestru, więc jestem w stanie to przyjąć jako prawidłowe naliczenia)
 
Jeśli chcesz spłacić, to nikt Ci tego nie zabroni. Skontaktuj się z wierzycielem i ustal "dogodne" raty. Po spłacie dowiesz się, że doszły "koszty obsługi", a jak je zapłacisz to dojdą "koszty za zamknięcie sprawy"
 
Oraz "koszty gdzie indziej nie wyszczególnione" stanowiące największą część "kosztów" w ogóle. Wszystko razem zwykle 2x tyle co przedawniony dług.
 
nie spotkałem się z takim naliczaniem lewych kosztów, chociaż wiadomo że są firmy i firemki :D jak ktoś podpisuje ugody nie pytając o koszt całości to potem jest marudzenie.

Bo przedawnienie to jedno a istnienie BIG-ow to druga kwestia i można sobie przypadkiem utrudnić życie.
 
Powrót
Góra