A
adresatka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2006
- Odpowiedzi
- 2
Miesiąc temu spółdzielnia przysłała mężowi wezwanie do zapłacenia zaległości czynszowych w kwocie przeszło 11 000 oraz odsetek. Nie podano okresu , za który są to zaległości, ani żadnego wyliczenia tej kwoty. Odpisał, że poinformował spółdzielnię o rezygnacji z prawa do lokalu w 2000 r., w odpowiedzi zażądano od niego potwierdzenia odbioru tego pisma w ciągo 14 dni. Po tylu latach niestety takiego potwierdzenia nie odnalazł. No i co teraz? Obawiam się, że te zobowiązania ciążą także na mie. Ale podobno zaległości czynszowe przedawniają się po 3 latach? No i dlaczego spółdzielnia nie zlikwidowała pustego mieszkania skoro stało niezamieszkałe przez kilka lat? Czy nie miała takiego obowiązku, skoro lokator nie był tam zameldowany? Jak mamy postąpić w tej sytuacji? Jakie były obowiązki spółdzielni ? Jakie prawa ma teraz spółdzilnia w dochodzeniu zwrotu czynszu? Mąż w tej chwili pracuje na umowę zlecenie i ma dochody 400-600 złotych. Ja pracuję i utrzymuję 4 osobową rodzinę. Dom jest moją wyłączną własnościa, ma obciążoną hipotekę. Jak mamy się bronić? Na jakie przepisy powoływać? Nie stać nas na opłacenie prawnika. Proszę niech ktoś kompetentny mi odpowie. Po wielu ciężkich latach wreszcie udało mi się osiągnąć jaką taką stabilizację, a teraz nasza egzystencja wisi na włosku. Proszę o odpowiedź na forum lub na szumilas55@gmail.com