Podpisałem protokół ugody z dwoma (parą) zadłużonymi, którzy w trakcie posiedzenia robili wszystko, obrzucając się tzw. błotem, aby wszyscy widzieli, że nie są razem. Przewodnicząca na prośbę pozwanego, który zobowiązał, się do uregulowania zadłużenia w całości czyniła wszystko, by ugoda doszła do skutku – obraziła mnie nawet dla dobra sprawy, po czym stwierdziła tylko, że nie chciała. Informowałem przewodniczącą, że pozwany jest osobą karaną (w mym mniemaniu to przewodnicząca powinna taką sprawę sprawdzić) i nie gwarantuje mi zwrotu zadłużenia. W związku z powyższym przewodnicząca zasądziła by pozwany do dnia ostatniego każdego miesiąca, dokonywał wpłat, a wobec pozwanej cofa się pozew. Stało się tak, jak myślałem i przewidywałem. W dniu kolejnego niezapłaconego miesiąca otrzymałem drobną kwotę z konta byłej pozwanej z adnotacją, że to od jej partnera. Dlatego ponownie pytam czy w takiej sytuacji mam możliwość założenia sprawy, czy tylko pozostaje mi droga egzekucji komorniczej.