K
kerios83
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2009
- Odpowiedzi
- 20
Witam. Niedawno przyszedł do mnie monit przed sądowy o konieczności zapłaty opłaty dodatkowej (mandatu). Tylko, że żadnego mandatu nie dostałem...
Nie otrzymałem żadnego papieru od pracownika komunikacji miejskiej i pod niczym się nie podpisywałem. Najprawdopodobniej ktoś posłużył się moimi danymi (co jest bardzo prawdopodobne, bo często proszę ludzi o załatwienie w moim imieniu jakiś spraw).
Czy ktoś może mi powiedzieć co mam teraz zrobić ? Kolega rozmawiał ze swoim kolegą pracującym w MPK i ponoć trzeba zapłacić nawet jak się niczego nie podpisywało. Fikcyjne mandaty są wystawiane bo cała firma na tym zarabia i nie ma przed tym ucieczki. Ponoć wystarczy dostać kogoś dane i wystawić mandat a osoba nie ma nic do gadania bo drugi (czy nawet trzeci) kontroler potwierdzi wersję pierwszego w sądzie i doliczają jeszcze koszty sądowe.
Nie mogę sobie wyobrazić tego w głowie, że można przybić komuś mandat 'za nic', bez jego podpisu! Wydaje mi się to nierealne i krzywdzące.
Pamiętam sprawę dziewczyny, która skasowała bilet (na oczach świadków) i nie odbiło na nim tuszu z kasownika. W sądzie przegrała sprawę bo to ona powinna sprawdzać czy bilet jest dobrze odbity a nie pracownicy MPK sprawdzać czy kasowniki działają poprawnie.
Wole zapytać wpierw tutaj niż potem równie niesprawiedliwie przegrać w sądzie. Co mam zrobić ? Kwota opiewa na 300zł! Pozdrawiam.
Nie otrzymałem żadnego papieru od pracownika komunikacji miejskiej i pod niczym się nie podpisywałem. Najprawdopodobniej ktoś posłużył się moimi danymi (co jest bardzo prawdopodobne, bo często proszę ludzi o załatwienie w moim imieniu jakiś spraw).
Czy ktoś może mi powiedzieć co mam teraz zrobić ? Kolega rozmawiał ze swoim kolegą pracującym w MPK i ponoć trzeba zapłacić nawet jak się niczego nie podpisywało. Fikcyjne mandaty są wystawiane bo cała firma na tym zarabia i nie ma przed tym ucieczki. Ponoć wystarczy dostać kogoś dane i wystawić mandat a osoba nie ma nic do gadania bo drugi (czy nawet trzeci) kontroler potwierdzi wersję pierwszego w sądzie i doliczają jeszcze koszty sądowe.
Nie mogę sobie wyobrazić tego w głowie, że można przybić komuś mandat 'za nic', bez jego podpisu! Wydaje mi się to nierealne i krzywdzące.
Pamiętam sprawę dziewczyny, która skasowała bilet (na oczach świadków) i nie odbiło na nim tuszu z kasownika. W sądzie przegrała sprawę bo to ona powinna sprawdzać czy bilet jest dobrze odbity a nie pracownicy MPK sprawdzać czy kasowniki działają poprawnie.
Wole zapytać wpierw tutaj niż potem równie niesprawiedliwie przegrać w sądzie. Co mam zrobić ? Kwota opiewa na 300zł! Pozdrawiam.