A
AW7491
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2015
- Odpowiedzi
- 2
Proszę o pomoc, radę,
Na początku marca dałem ogłoszenie o sprzedaży samochodu. Dostałem zgłoszenie z komisu, że szukają takiego auta dla klienta, pojechałem i po oględzinach, negocjacjach i podpisaniu umowy zostawiłem samochód. Po kilku tygodniach dowiedziałem się, że jest klient, ale za niższą cenę. Akceptowałem cenę i podpisałem dyspozycje na przelew. Gdy przelewu nie było po dwóch tygodniach, zadzwoniłem i było zdziwienie ze strony komisu że pieniędzy nie otrzymałem. Nie otrzymałem bo podobno klient nie przelał i tak było przez miesiąc z różnych przyczyn miały wyjść, ale nie dochodziły. Przed ostatnim długim weekendem „Boże Ciało” powiedziano że zostały na pewno wysłane, w piątek nie było, w poniedziałek także to we wtorek zażądałem potwierdzenia przelewu i sytuacja się wyjaśniła. Klient który kupił, zapłacił jeszcze w marcu i odebrał po oględzinach i weryfikacjach samochód. Po dwóch dniach oddał samochód, dokonując w nim napraw (wymiana rozrządu, wymiana, oleju, płynów) podając jakieś dziwne powody rezygnacji (głośna praca silnika, ocierające sprzęgło, porysowana przednia szyba, świecąca lampka poduszek itp.) i zażądał zwrotu pieniędzy za samochód, oraz za naprawy które dokonał na własny koszt - wtedy odda dokumenty samochodu. Komis się na to nie zgodził i wtedy kiedy ja "niby" miałem otrzymać zapłatę za samochód oni prowadzili negocjacje nie informując mnie o tym. Chciałem, aby zwrócili mi samochód lub pieniądze za jego sprzedaż, ale komis twierdzi że mi zapłaci dopiero jak sąd rozstrzygnie, bo sprawę klient (podobno) oddał do sądu i oni także mają złożyć pozew, a samochodu nie odpiorę bez dokumentów. Prosiłem o stworzenie jakiegoś porozumienia na piśmie w obecności ich prawnika – bez rezultatu, wysłałem wezwanie do zapłaty – bez odzewu.
Ja posiadam jedynie umowę z komisem, nie mam samochodu, pieniędzy, dokument sprzedania dostałem w ostatnich dniach. Jestem bezradny wobec komisu, za każdym razem obiecują i na tym się kończy. Jestem emerytem, nie wiem gdzie szukać pomocy, policja, czy prokuratura raczej się nie zajmą taką sprawą – sąd to czas i pieniądze, a za samochód miałem otrzymać 7500zł.
Na początku marca dałem ogłoszenie o sprzedaży samochodu. Dostałem zgłoszenie z komisu, że szukają takiego auta dla klienta, pojechałem i po oględzinach, negocjacjach i podpisaniu umowy zostawiłem samochód. Po kilku tygodniach dowiedziałem się, że jest klient, ale za niższą cenę. Akceptowałem cenę i podpisałem dyspozycje na przelew. Gdy przelewu nie było po dwóch tygodniach, zadzwoniłem i było zdziwienie ze strony komisu że pieniędzy nie otrzymałem. Nie otrzymałem bo podobno klient nie przelał i tak było przez miesiąc z różnych przyczyn miały wyjść, ale nie dochodziły. Przed ostatnim długim weekendem „Boże Ciało” powiedziano że zostały na pewno wysłane, w piątek nie było, w poniedziałek także to we wtorek zażądałem potwierdzenia przelewu i sytuacja się wyjaśniła. Klient który kupił, zapłacił jeszcze w marcu i odebrał po oględzinach i weryfikacjach samochód. Po dwóch dniach oddał samochód, dokonując w nim napraw (wymiana rozrządu, wymiana, oleju, płynów) podając jakieś dziwne powody rezygnacji (głośna praca silnika, ocierające sprzęgło, porysowana przednia szyba, świecąca lampka poduszek itp.) i zażądał zwrotu pieniędzy za samochód, oraz za naprawy które dokonał na własny koszt - wtedy odda dokumenty samochodu. Komis się na to nie zgodził i wtedy kiedy ja "niby" miałem otrzymać zapłatę za samochód oni prowadzili negocjacje nie informując mnie o tym. Chciałem, aby zwrócili mi samochód lub pieniądze za jego sprzedaż, ale komis twierdzi że mi zapłaci dopiero jak sąd rozstrzygnie, bo sprawę klient (podobno) oddał do sądu i oni także mają złożyć pozew, a samochodu nie odpiorę bez dokumentów. Prosiłem o stworzenie jakiegoś porozumienia na piśmie w obecności ich prawnika – bez rezultatu, wysłałem wezwanie do zapłaty – bez odzewu.
Ja posiadam jedynie umowę z komisem, nie mam samochodu, pieniędzy, dokument sprzedania dostałem w ostatnich dniach. Jestem bezradny wobec komisu, za każdym razem obiecują i na tym się kończy. Jestem emerytem, nie wiem gdzie szukać pomocy, policja, czy prokuratura raczej się nie zajmą taką sprawą – sąd to czas i pieniądze, a za samochód miałem otrzymać 7500zł.