Zaproszenie na rozmowę z dziekanem ORA

  • Autor wątku Autor wątku Efe
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
E

Efe

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2011
Odpowiedzi
2
Chciałam zapytać czy jest na forum osoba która orientuje się jak wygląda rozmowa dziekana z przyszłym aplikantem adwokackim.
Dzisiaj zostałam zaproszona na taką rozmowę i nie wiem czego mam się spodziewać. Ze też z 200 osób musieli wybrać akurat mnie. Tym bardziej ze na rozmowę muszę jechać 5h.
 
Też dostałam zaproszenie na rozmowę do dziekana ORA w Krakowie. I tez nie wiem czego się spodziewać ewentualnie na co się przygotować. Przypuszczam,że chodzi o to,że jestem zatrudniona na umowę o pracę w dziale prawnym a nie w kancelarii. Ale co powie mi,że mnie wpisze na listę aplikantów jak się zwolnię z pracy? a przecież do stycznia nie będąc aplikantem mogę pracować. Czy powie mi, że mam napisać do niego o zgodę której nie dostanę albo mam szukać pracy w kancelarii? ehh...
 
Dajcie znać o czym były te rozmowy:) :D Ja mam podobną sytuację, pracuję w dziale prawnym tyle, że w Warszawie i tutaj rozpoczynam apl. Ciekawe jakie mają podejście do tego tematu w stolicy:rolleyes:, ale coś czuję, że i u mnie chyba skończy się na wypowiedzeniu umowy o pracę... Dobrze, że chociaż z patronami coś się ruszyło:)
 
Jeśli macie pracę w działach prawnych firm, to czemu nie zdecydowaliscie sie na aplikację radcowską?
A jeśli w tych działach zatrudnieni są również radcy prawni, to chyba któryś z nich (jeśli jesteście w normalnych stosunkach) zgodziłby się również na patronat.

Taka praca w dziale prawnym to też chyba jakiś konkretny zarobek...
A teraz będziecie skazani na pracę u "pana mecenasa" za darmo lub jakieś marne grosze...

Rozumiem, że adwokat to mimo wszystko "szczebel wyżej" niż radca, ale radca ma tę przewagę, ze może pracować na etacie, co szczególnie podczas aplikacji ma znaczenie.
Bo z czegoś trzeba zapłacić za aplikację i z czegos trzeba żyć...

A jeśli komuś sie marzy "zielony kołnierzyk", to zawsze moze sie przepisać do adwokatury po zdobyciu uprawnień.
 
Chcę być obrońcą w sprawach karnych. Między innymi dlatego adwokatura.I nie chcę kombinować przepisywać się na listy ale mam możliwość uczestniczenia w sprawach karnych z patronem więc na radcowskiej nie byłoby jednak takiej możliwości.
A poza tym w Wa-wie zgoda na pracę poza kancelarią to formalność więc liczę,że w Krakowie też coś ugram i dostanę zgodę a jak nie to spółka podpisze umowę z moim patronem a ja będę w imieniu patrona pracowała dla spółki.Jakoś trzeba sobie radzić.
 
Ostatnia edycja:
Jeślii taka zgoda to formalność, to OK.
Bo z powyższych wpisów zrozumiałem, że taka zgoda ORA jest nierealna.

A z tym wybiegiem z umową spółki z patronem, to niezły pomysł :ok:
 
nobo napisał:
Rozumiem, że adwokat to mimo wszystko "szczebel wyżej" niż radca

Bardzo ciekawe - możesz rozwinąć swoją myśl - dlaczego uważasz, że adwokat jest "szczebel wyżej"?
 
Tak ostatnio mec Ćwiąkała (albo Zwara - już nie piętam który) twierdził w jakimś wywiadzie i kolega podłapał ....
 
loyd30 napisał:
Tak ostatnio mec Ćwiąkała (albo Zwara - już nie piętam który) twierdził w jakimś wywiadzie i kolega podłapał ....

konkretnie to Ćwiąkalski powiedział w wywiadzie, że adwokat jest o "ćwierć szczebla wyżej" niż radca.
Akurat wydaje mi się to celne określenie, w tzw. odbiorze społecznym adwokat to dalej jest jedyny prawdziwy mecenas, taki z którym się do sądu idzie. Radca funkcjonuje jako ktoś w rodzaju urzędnika od spraw prawnych w firmie. Czyli trochę ludzie patrzą tak: adwokat = bogacz z własną kancelarią, radca = pracownik etatowy, najemny.

Nijak się to oczywiście ma do realiów na rynku, bo jedni i drudzy to samo (prócz karnego) robią i te same problemy napotykają. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jeśli chodzi o czysto abstrakcyjny prestiż to adwokatura stoi wyżej od radców. Czy to się komu podoba czy nie - ale tak naród nasze sprawy widzi :)
 
Ostatnia edycja:
Nie spodziewałem się, ze to moje zdanie o szczeblu wywoła taki odzew.
Nie słyszałem tej wypowiedzi Ćwiąkalskiego, uzyłem tylko - całkiem przypadkowo - podobnego słownictwa.

A chodziło mi:
Po pierwsze - odbiór społeczny (mniej więcej to co napisał wyżej aplikoko)
Po drugie, przede wszystkim - o sprawy, które może prowadzić, tzn . adwokat może więcej niz radca (obrońca w sprawach karnych).
I takie było uzasadnienie wpisania się akurat na aplikację adwokacką jednej z osób (na pierwszej stronie tego watku).

Natomiast przewagą radcy jest to, że może byc zatrudniony również na etacie, co przy zapchanym rynku moze byc atutem, szczególnie dla młodych prawników.
Poza tym słyszałem również wczesniej, że niektóre rady adwokackie robią kłopoty nawet aplikantom adwokackim na etacie w firmach i tak tez zrozumiałem pierwsze wpisy w tym temacie.

P.S.
Przepraszam jeśli kogoś uraziłem...
 
Nikogo nie uraziłeś (przynajmniej nie mnie).

Zgadzam się z odbiorem społecznym - ostatnio się dowiedziałem, że r.pr. to "niedorobiony adwokat" (w sensie taki głupszy, co się nie dostał na adwokacką - taki doradca prawny;)).

Ja poszedłem na radcowską właśnie dlatego, żeby NIE zajmować się sprawami karnymi, ale zdaje się, że od tego ostatecznie nie ucieknę.

Co do prestiżu to kwestia subiektywna - w moim odczuciu w ostatnich latach garstka adwokatów skutecznie obniżyła prestiż adwokatury w oczach społeczeństwa, z własnego doświadczenia i kontaktów z adwokatami mam również raczej gorsze niż lepsze zdanie tak merytoryczne (głównie sprawy gospodarcze i administracyjne/podatkowe) jak i osobiste (zwłaszcza), choć to oczywiście moja subiektywna generalizacja.
 
Czytając Waszą dyskusję przypomniała mi się podobna rozprawa ale studentów prawa o wyższości studiów dziennych nad zaocznymi :).
Uważam taką dyskusję za bezsensowną. Każdy z nas miał wybór i wybrał to co jest mu bliższe. Ja akurat aplikację radcowską. Dla mnie bycie radcą prawnym to zaszczyt. Poza tym mam możliwość pracy na etacie w urzędach, firmach, prowadzenia własnej kancelarii. Spełniają się moje marzenia :)pozdr.
 
mimi121 napisał:
Czytając Waszą dyskusję przypomniała mi się podobna rozprawa ale studentów prawa o wyższości studiów dziennych nad zaocznymi :).
Uważam taką dyskusję za bezsensowną. Każdy z nas miał wybór i wybrał to co jest mu bliższe. Ja akurat aplikację radcowską. Dla mnie bycie radcą prawnym to zaszczyt. Poza tym mam możliwość pracy na etacie w urzędach, firmach, prowadzenia własnej kancelarii. Spełniają się moje marzenia :)pozdr.

zaszczyt jak zaszczyt, nie przesadzajmy :) Możliwości pracy na kilku etatach rzeczywiście są, ale coraz bardziej w teorii - przy takiej masowej produkcji radców prawnych firmy przestaną się godzić na płacenie panu radcy za wpadanie na 4 h w tygodniu. Raczej pójdzie to w tę stronę, że każda porządna firma będzie miała zwyczajnie swoich stałych radców prawnych - nie z doskoku, tylko na stałe w biurze. Ot, taki prawnik zakładowy czy innymi słowy - radca prawny z PRLu.
A pomysł Loyda30 jak najbardziej sensowny, zwłaszcza przy tym odbiorze radców w społeczeństwie (taki "gorszy" adwokat - mało kto wie, że np. z radcą może rozwód prowadzić). A jak już wejdą doradcy prawni to już nikt nie odróżni absolwenta prawa działającego na rynku od radcy prawnego. A adwokat dalej będzie adwokat :)
 
Ostatnia edycja:
Piszecie, że zgoda warszawskiej ORA na pracę poza kancelarią to formalność. Czy dotyczy to tylko działów prawnych czy jakiegokolwiek zatrudnienia? Rozważam zatrudnienie w redakcji...
Jak wygląda sprawa ze zgłaszaniem zatrudnienia? Czy przed podpisaniem umowy z pracodawcą musimy uzyskać zgodę dziekana ORA, czy już po zawarciu informujemy ORA, iż jesteśmy zatrudnieni?
 
A co sądzicie o prowadzeniu dz. gosp. (działalność prawnicza wg. PKD) w trakcie odbywania aplikacji adwokackiej? Chodzi głównie o tzw. samozatrudnienie w ramach dotychczasowej kancelarii.
 
lexparadox napisał:
A co sądzicie o prowadzeniu dz. gosp. (działalność prawnicza wg. PKD) w trakcie odbywania aplikacji adwokackiej? Chodzi głównie o tzw. samozatrudnienie w ramach dotychczasowej kancelarii.

cóż - najkrócej mówiąc: wszystko zależy od warunków jakie Ci zaproponują w ramach tej współpracy. Jeśli sensowne pieniądze (tzn. takie które po opłaceniu składek które bierzesz na siebie zapewniają w miarę godne życie) i jakoś dogadany płatny urlop (choć w sytuacji "nieświadczenia usługi") to ma to swoje plusy - np. możliwość zabawy z kosztami uzyskania przychodu :D
Ale jeśli to tylko forma ucieczki pracodawcy przed kosztami i oferta śmieciowa pod względem kasy - fatalna opcja
 
lexparadox napisał:
A co sądzicie o prowadzeniu dz. gosp. (działalność prawnicza wg. PKD) w trakcie odbywania aplikacji adwokackiej? Chodzi głównie o tzw. samozatrudnienie w ramach dotychczasowej kancelarii.

A przypadkiem nie jest to zabronione? - chyba aplikant nie może prowadzić takiej działalności gospodarczej - przynajmniej na radcowskiej - tak mi się obiła o uszy na wykładach z zawodu radcy prawnego
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra