S
stanowczy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2017
- Odpowiedzi
- 6
Dostarczyłem zaświadczenie z ZUS, za okres zasiłku i miesiące późniejsze mam składki zerowe, składki za w/'w wynagrodzenie zostały opłacone w marcu 2017. To wszystko to jakaś paranoja. Oczywiście Wojewoda podtrzymał decyzję PUP, czeka mnie skarga do WSA.
To są niewielkie pieniądze. Ale nie znoszę, jak "urzędniczyna" chce pokazać swoją wyższość.
Potrzebuję wyroku sądowego jaki zapadł w podobnej sprawie, niestety w internecie nie mogę znaleźć. Oczywiście mecenas realu by mi pomógł, ale z opłata 2000 zł za ewentualny odzysk 600 zł, to nie to.
Przeszedłem całą drogę z sądem pracy, walczyłem z samowolą samorządu. Kodeks pracy jest tak opracowany, że pomimo wygranej, nie mogłem ubiegać się o faktyczny zwrot kosztów (jak np w sprawcach cywilnych). Czyli musiałbym usiąść w sali sądowej naprzeciwko profesjonalnego prawnika reprezentującego gminę, albo wynająć własnego do równych szans, ale bez zwrotu wydatków. Paranoja, bo przecież ten reprezentujący gminą, jest opłacany ze składek jej mieszkańców, a więc również moich.
Ustawodawca chyba celowo uchwalił tak prawo, by osoba zwalniana nie miała szans, albo zastanowiła się, czy opłaca się jej iść do sądu.
To są niewielkie pieniądze. Ale nie znoszę, jak "urzędniczyna" chce pokazać swoją wyższość.
Potrzebuję wyroku sądowego jaki zapadł w podobnej sprawie, niestety w internecie nie mogę znaleźć. Oczywiście mecenas realu by mi pomógł, ale z opłata 2000 zł za ewentualny odzysk 600 zł, to nie to.
Przeszedłem całą drogę z sądem pracy, walczyłem z samowolą samorządu. Kodeks pracy jest tak opracowany, że pomimo wygranej, nie mogłem ubiegać się o faktyczny zwrot kosztów (jak np w sprawcach cywilnych). Czyli musiałbym usiąść w sali sądowej naprzeciwko profesjonalnego prawnika reprezentującego gminę, albo wynająć własnego do równych szans, ale bez zwrotu wydatków. Paranoja, bo przecież ten reprezentujący gminą, jest opłacany ze składek jej mieszkańców, a więc również moich.
Ustawodawca chyba celowo uchwalił tak prawo, by osoba zwalniana nie miała szans, albo zastanowiła się, czy opłaca się jej iść do sądu.