Zasiłek macierzyński.

  • Autor wątku Autor wątku danica11
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

danica11

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2011
Odpowiedzi
5
Witam,
w dniu 04.09.2018 r. urodziłam dziecko. Byłam zatrudniona na podstawie umowy o pracę na czas określony do dnia 30.09.2018 r., Obecnie otrzymuję zasiłek macierzyński z ZUS-u. Jestem też w 21 tygodniu kolejnej ciąży. Czy musze dostarczyć zwolnienie do ZUS-u, czy jakąkolwiek informację o tym fakcie? Z tego co się sama orientowałam kolejna ciąża, w moim przypadku nic nie zmienia. W sierpniu otrzymam ostatni przelew z ZUS-u, a w pażdzierniku kiedy urodzi się kolejne dziecko mogę liczyć jedynie na tzw. "kosiniakowe" przez okres 12 miesiecu? Prosze o pomoc, czy faktycznie posiadam odpowiednie informacje, bo kazda z moich koleżanek kadrowych i księgowych, podpowiada mi co innego i już sama nie wiem. :o
 
Tak, masz dobre informacje. Nie dostarczasz do ZUSu żadnych zwolnień, bo jesteś na zasiłku macierzyńskim i nie przysługuje Ci chorobowe.
Po porodzie możesz zgłosić się do ośrodka pomocy rodzinie/pomocy społecznej po „kosiniakowe”, bo zasiłek z ZUS nie będzie Ci przysługiwał.
 
Nie jest to odpowiedź ale nie wiem jak założyć nowy wątek a mam skomplikowaną sprawę i też nie wiem co mnie czeka.
ZUS zabrał mi macierzyński i rodzicielski dwa razy.
Od początku. Będzie bardzo długo.
Po zakończeniu studiów w 2016r oraz okresu wakacyjnego postanowiłam zacząć szukać pracy. Długo nic nie umiałam znaleźć. Jakoś w styczniu 2017 okazało się, że jestem w ciąży. Z tą chwilą o pracę było jeszcze trudniej, jako że nie potrafiłam nie przyznać się do ciąży podczas rozmowy kwalifikacyjnej – nie lubię oszukiwać. Za każdym razem okazywało się, że nagle nie mogą mnie przyjąć bo zawsze coś – każda praca dla kobiety ciąży okazuje się być za ciężka i niebezpieczna  Koniec końców zatrudniłam się u teścia, bo jemu akurat odszedł jeden kelner i nie umiał nikogo znaleźć w zastępstwie więc wskoczyłam na jego miejsce i z początkiem lutego zaczęłam pracę – wszystko legalnie.
Niestety w maju zaczęłam coraz gorzej się czuć i coraz częściej bolał mnie brzuch więc za radą lekarza ginekologa poszłam na L4. Tydzień później już pierwszy raz trafiłam do szpitala, a do końca ciąży jeszcze kilka razy byłam hospitalizowana. Czas w domu był czasem, w którym w większości nie ruszałam się z łóżka bo nie byłam w stanie.
W okolicach lipca przyszło pierwsze pismo z ZUS do mnie i do firmy aby wyjaśnić dlaczego pracowałam u teścia i w jakich okolicznościach do tego doszło oraz musieliśmy przesłać wszystkie możliwe dokumenty (m.in. umowę o pracę, badania lekarskie, książeczkę sanepidowską i książeczkę ciąży, wykaz godzin pracy). Mimo naszych starań ZUS postanowił, że nic mi się nie należy – ani chorobowe, ani macierzyński, ani rodzicielski, bo umowa zawarta rzekomo dla pozoru, w związku z czym kasują moją dokumentację. W tym momencie wzięliśmy adwokata. Błąd. Gamoń wysłał odwołanie o dwa dni za późno. W tym momencie wszystko przepadło bo tak się tego ZUS i sąd doczepił, że nie mogłam nawet się bronić. Sprawa przegrana przez gapiostwo człowieka, któremu się powierzyło sprawy jako profesjonaliście. Żadne następne odwołania nic nie dali, bo się przyczepili do tego, że tamto on wysłał za późno. Nic mi się nie należy.
Minął okres, w którym w normalnych warunkach byłabym na macierzyńskim i rodzicielskim i wróciłam do pracy – wrzesień 2018r. Znowu schody. Po pierwsze dlatego, że znowu okazuje się, że jestem w ciąży – co jest mi ewidentnie nie na rękę mając na uwadze tamte rewelacje. Po drugie dlatego, że po miesiącu pracy okazuje się, że moje składki nie trafiają do ZUS – system kompletnie odrzuca. Kadrowa oraz prawnik(inny już) radzą podpisać nową umowę. Jak to skoro tamta umowa przecież nie wygasła! Jestem w dalszym ciągu zatrudniona przecież. Ale nic. Umowa podpisana, przy okazji trochę zmieniona pozycja – kelner+ pomoc menadżera. I wszystko cacy. A no nie, bo pół października spędziłam w szpitalu i na L4 bo zagrożenie poronieniem. Ale poprawiło mi się na tyle, że wróciłam do pracy. Robiłam nie tylko za kelner, robiłam zamówienia z makro, jeździłam z wynosami, ogarniam jako tako stronę internetową i facebooka (dwa ostatnie nadal na macierzyńskim bo to moje zadanie i już), ogólnie dużo różnych innych rzeczy. Aż z nowym rokiem znowu trafiłam do szpitala z porodem zagrażającym. Dwa tygodnie w szpitalu i drugie dwa L4. Tydzień popracowałam i ginekolog kazał mi iść na zwolnienie żeby nie przekombinować. Koniec końców urodziłam wcześniaka (36tyg.) . i w marcu dostałam pismo z Zus. Prowadzą śledztwo i muszę złożyć wyjaśnienia do 18 kwietnia. Tak też zrobiłam, a teraz 5 czerwca dostałam pismo, że wydłużają sobie czas na podjęcie decyzji w mojej sprawie do 28 czerwca. Przysłali odmowną decyzję.
Czy jest na to jakiś sposób? Poza tym chciałabym te pieniądze dostać – w końcu pracowałam, a po rodzicielskim wracam i nadal będę pracować. Pewnie do końca życia będę tam pracować bo chcę, bo lubię. A nie chcę teraz malucha porzucać do żłobka tylko spędzić z nią przynajmniej ten rok, tak po ludzku..
 
Mamila92 napisał:
rzy okazji trochę zmieniona pozycja – kelner+ pomoc menadżera
czy teść zatrudnił nowego kelnera czy menadżera jak stałaś się niezdolna do pracy?
 
Kelnera szukać zaraz zaczął, przez ten czas zanim znalazł sam menadżer robił za kelnera a pomocy menadżera nie, bo ja ciągle część tych obowiązków wykonuję z domu w wolnym czasie
 
wykonywałaś obowiązki menadżera będąc na zwolnieniu?
 
Tzn tylko utrzymanie strony internetowej i Facebooka, ale to raczej bardziej hobbystycznie :)
 
to jeszcze gorzej :) bo to argument za fikcją zatrudnienia

Mamila92 napisał:
Czy jest na to jakiś sposób?
możesz się odwołać od decyzji albo wystąpić o 1000 zł świadczenia rodzicielskiego
 
Ostatnia edycja:
No bez jaj, że się tak wyrażę.. eh. Przecież to bez sensu.. a tak, Polska i Zus. Już się zgadza.
Skontaktowałam się z prawnikiem i pisze mi odwołanie żeby miało ręce i nogi.
Mam naprawdę dużo świadków, z dowodów rzeczowych głównie wyciągi kasowe, potwierdzenia wypłat, trochę maili. No i ta strona internetowa i facebok bo je założyłam osobiście. Nie bardzo mam jak reszty udowodnić bo większość w imieniu menagera lub z jego konta jak np zamówienia na magazyn. A tym bardziej jak jeździłam z jedzeniem na wynos to też nie ma tego jak udowodnić, no bo jeździć po ludziach i pytać czy byłam to raczej nie będą ;p
Myślisz, że to wystarczy? Przy założeniu, że odwołania będą dobrze napisane oczywiście :)
 
Mamila92 napisał:
a tak, Polska i Zus. Już się zgadza.
zgadzam się z powiedzeniem, że kombinować trzeba umieć. A tak właśnie brzmi Twoja historia

Mamila92 napisał:
Myślisz, że to wystarczy?
Myslę, że podajesz za mało danych aby to ocenić, istotne jest też wynagrodzenie, liczba pracowników w poszczególnych okresach, rodzaj umowy
 
Powrót
Góra