O
ola_glo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2009
- Odpowiedzi
- 3
Witam!
Krótko opisze problem: starosta wydał decyzję zezwalającą na rozpoczęcie robót budowlanych osobie X, która w oświadczeniu o prawie dysponowania nieruchomością wpisała nieprawdziwe informacje (podała, iż na roboty budowlane w części wspólnej budynku ma zgodę wszystkich współwłaścicieli, a powinna była przedstawić uchwałę Dużej Wspólnoty Mieszkaniowej - na podst. Uchwały o własności lokali z 1994 r.). Wiadomo - urzędnik zaklepie sprawę jeśli ma komplet dokumentów oraz na podstawie tego, jak mu petent ową sprawę przedstawi. Inny współwłaściciel (nazwijmy go Y) - walcząc o swoje prawa we wspólnocie - wniósł odwołanie od decyzji starosty do wojewody, wyjaśniając w swoim piśmie, iż sytuacja nieruchomości na obecną chwilę radykalnie się zmieniła (nastąpiło wyodrębnienie samodzielnych lokali oraz zniesiono współwłasność) oraz że w obecnej sytuacji X nie posiada zgody na prowadzenie prac budowlanych w części wspólnej. Y nie zamierzał podawać urzędnikowi na tacy wszystkich danych ("ważny urządnik" przecież "prowadzi postępowanie administracyjne", ma obowiązek dokładnie zapoznać się z dokumentacją, zebrać materiały - za to bierze przecież pieniądze) , a więc obowiązku dołączenia przez X uchwały Wspólnoty, a nie wpisywania, że ma zgodę wszystkich współwłaścicieli. No i okazuje się (na podstawie wczorajszej rozmowy Y z urzędnikiem), że "ważny urzędnik z województwa" sam się nie dopatrzył tych uchybień. Nawet nie zauważył (w zgromadzonej dokumentacji!), iż X - zamierzając zainstalować w ścianie wspólnej witrynę sklepową - będzie wykonywał jakieś prace budowlane!! Szok! Postępowanie jest już któryś raz przedłużane, "ważny urzędnik z województwa" nie umie (i zapewne nie będzie umiał) poradzić sobie z tą - jakże prostą przecież, bo wystarczy zerknąć w papiery i zobaczyć, że w budynku wyodrębniono więcej niż 7 lokali!! - i żeby się pozbyć problemu i wrócić do spokojnego czytania gazetki i popijania tej miłej czynności całodniową kawką, zwróci sprawę do starostwa, utrzymując decyzję starosty w mocy. Owo "rozpatrywanie sprawy ma się zakończyć do 30 września tego roku, a ciągnie się już pół roku!!!
No i teraz pytanie zasadnicze: czy składający odwołanie do województwa współwłaściciel części wspólnej Y powinien poczekać na decyzję województwa i potem ewentualnie wnieść zażalenie do WSA (ile ma na to czasu od otrzymania decyzji oraz czy wniesienie zażalenia wstrzymuje X-owi wykonywanie prac budowlanych w częsci wspólnej, na co ma zgodę starosty oraz zapewne wojewody, czy nie?), czy może Y powinien złożyć "ważnemu urzędnikowi z województwa" już teraz dokładne i obszerne wyjaśnienia o co chodzi w tej całej sprawie, z podaniem podstaw prawnych, tak, by "ważny urzędnik z województwa" w końcu zaskoczył, o co chodzi i jak sprawa ostatecznie powinna być załatwiona, by wszystkie strony były zadowolone? Dodam, że osoba zainteresowana jak najszybszym załatwieniem swojej przecież sprawy, czyli X przez tych 6 m-cy trwania postępowania adm. w województwie nie złożył żadnych swoich wyjaśnień, nie opisał sprawy, mimo że już dokładnie wie, że do dokumentacji powinien był dołączyć uchwałę Dużej Wspólnoty Mieszkaniowej. Czy to aby na pewno Y ma jego sprawę załatwiać, skoro obrażony X siedzi i biernie czeka?!
Proszę o radę i z góry dziękuję. Pozdrawiam.
Krótko opisze problem: starosta wydał decyzję zezwalającą na rozpoczęcie robót budowlanych osobie X, która w oświadczeniu o prawie dysponowania nieruchomością wpisała nieprawdziwe informacje (podała, iż na roboty budowlane w części wspólnej budynku ma zgodę wszystkich współwłaścicieli, a powinna była przedstawić uchwałę Dużej Wspólnoty Mieszkaniowej - na podst. Uchwały o własności lokali z 1994 r.). Wiadomo - urzędnik zaklepie sprawę jeśli ma komplet dokumentów oraz na podstawie tego, jak mu petent ową sprawę przedstawi. Inny współwłaściciel (nazwijmy go Y) - walcząc o swoje prawa we wspólnocie - wniósł odwołanie od decyzji starosty do wojewody, wyjaśniając w swoim piśmie, iż sytuacja nieruchomości na obecną chwilę radykalnie się zmieniła (nastąpiło wyodrębnienie samodzielnych lokali oraz zniesiono współwłasność) oraz że w obecnej sytuacji X nie posiada zgody na prowadzenie prac budowlanych w części wspólnej. Y nie zamierzał podawać urzędnikowi na tacy wszystkich danych ("ważny urządnik" przecież "prowadzi postępowanie administracyjne", ma obowiązek dokładnie zapoznać się z dokumentacją, zebrać materiały - za to bierze przecież pieniądze) , a więc obowiązku dołączenia przez X uchwały Wspólnoty, a nie wpisywania, że ma zgodę wszystkich współwłaścicieli. No i okazuje się (na podstawie wczorajszej rozmowy Y z urzędnikiem), że "ważny urzędnik z województwa" sam się nie dopatrzył tych uchybień. Nawet nie zauważył (w zgromadzonej dokumentacji!), iż X - zamierzając zainstalować w ścianie wspólnej witrynę sklepową - będzie wykonywał jakieś prace budowlane!! Szok! Postępowanie jest już któryś raz przedłużane, "ważny urzędnik z województwa" nie umie (i zapewne nie będzie umiał) poradzić sobie z tą - jakże prostą przecież, bo wystarczy zerknąć w papiery i zobaczyć, że w budynku wyodrębniono więcej niż 7 lokali!! - i żeby się pozbyć problemu i wrócić do spokojnego czytania gazetki i popijania tej miłej czynności całodniową kawką, zwróci sprawę do starostwa, utrzymując decyzję starosty w mocy. Owo "rozpatrywanie sprawy ma się zakończyć do 30 września tego roku, a ciągnie się już pół roku!!!
No i teraz pytanie zasadnicze: czy składający odwołanie do województwa współwłaściciel części wspólnej Y powinien poczekać na decyzję województwa i potem ewentualnie wnieść zażalenie do WSA (ile ma na to czasu od otrzymania decyzji oraz czy wniesienie zażalenia wstrzymuje X-owi wykonywanie prac budowlanych w częsci wspólnej, na co ma zgodę starosty oraz zapewne wojewody, czy nie?), czy może Y powinien złożyć "ważnemu urzędnikowi z województwa" już teraz dokładne i obszerne wyjaśnienia o co chodzi w tej całej sprawie, z podaniem podstaw prawnych, tak, by "ważny urzędnik z województwa" w końcu zaskoczył, o co chodzi i jak sprawa ostatecznie powinna być załatwiona, by wszystkie strony były zadowolone? Dodam, że osoba zainteresowana jak najszybszym załatwieniem swojej przecież sprawy, czyli X przez tych 6 m-cy trwania postępowania adm. w województwie nie złożył żadnych swoich wyjaśnień, nie opisał sprawy, mimo że już dokładnie wie, że do dokumentacji powinien był dołączyć uchwałę Dużej Wspólnoty Mieszkaniowej. Czy to aby na pewno Y ma jego sprawę załatwiać, skoro obrażony X siedzi i biernie czeka?!
Proszę o radę i z góry dziękuję. Pozdrawiam.