A
Abstynent
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2009
- Odpowiedzi
- 3
Witam.
Doszło do dosyć dziwnej i bardzo nieprzyjemnej jak dla mnie sprawy. Otóż zostałem zatrzymany w miejscowości odległej o ponad 800km od mojego miasta. Byłem bardzo zdziwiony, gdy powiedziano mi że jestem zatrzymany za kradzież w sklepie. Przewieziono mnie na komendę. W poczekalni zatrzymujący mnie policjanci, pokazali mi bardzo małe wydrukowane zdjęcie na kartce; klatka z filmu z felernego sklepu spożywczego. Widać na nim mnie stojącego w sklepie, z torba podróżna na ramieniu. Na zdjęciu odsuwam zamek bocznej kieszonki torby (wyjmowałem stmatąd pieniądze). Ujęcie było jednak takie, że nie widać czy coś trzymam w ręku. Policjanci stwierdzili, że na zdjęciu widac mnie chowającego PIWO do owej kieszonki, w której notabene ledwo mieściły się moje klucze od domu i legitymacja.
Jestem niepełnoletni. Po przejściu na osobność, do innego pomieszczenia policjanci powiedzieli mi jasno: "albo sie przyznajesz i cie wypuszczamy, albo nie i zostajesz tu na pare dni aż po ciebie rodzice nie przyjadą". Stwierdzieli "nie pytamy czy to ukradłeś, tylko czy sie przyznajesz". Bedąc pod presją tego, że jeśli sie nie przyznam będe musiał spędzić dwa dni w pogotowiu opiekuńczym, po długim wyjasnianiu jak było naprawdę nie miałem już siły sie z nimi kłócić, bo oni z góry założyli, że jestem winny. A na potwierdzenie, powiedzieli mi, że wszystko jest nagrane na kasacie ze sklepu (co jest oczywiście kłamstwem, bo napewno na tej kasecie nie ma czegoś, czego nie zrobiłem!). Kiedy owiedziałem że chciałbym zobaczyć to nagranie, powiedzieli, "dobrze, ale bedziemy musieli pojechac do tego sklepu a całe wyjaśnianie zajmie tyle że nie zdażysz na pociąg i zostaniesz w domu dziecka" (byłem z grupą kibiców na meczu, miałem przy sobie już tylko 10zł, bo ok. 40zł wydałem na zakupy, m.in. w opisywanym sklepie. Zatem ostatecznie bedąc w takiej sytacji zdecydowałem że nie mam wyjścia i musze przyznać się do tego, chociaż bardzo mnie to bolało, bo poprostu policjanci znaleźli sobie ofiare, żeby wykrywalnośc przestępstw mieć wysoką.
Miałem problemy z przyznaniem sie do tego ponieważ nie wiedziałem czy piwo, które ponoć ukradłem było w butelce czy puszce, ani jakiej było marki. Jednak zakończyło sie na tym że ukradłem poprostu "piwo".
Teraz kiedy już jestem w domu i zastraszenie przy zeznaniach nie byłoby możliwe, czy jest możliwośc wycofania tego, że się przyznałem, bo uczyniłem to pod silną presją i wyjaśnianie tego tak, abym nie musiał znów jeździć do tamtej miejscowości oraz tego, że sklepowa taśma byłaby do wglądu i kiedy wyszłoby na jaw, że niczego na niej nie kradnę, to policjanci, którzy próbowali mi to wmówić ponieśliby jakąś karę? Byli wyjątkowo bezczelni, nie chciałby żeby uszło im to ot tak.
Doszło do dosyć dziwnej i bardzo nieprzyjemnej jak dla mnie sprawy. Otóż zostałem zatrzymany w miejscowości odległej o ponad 800km od mojego miasta. Byłem bardzo zdziwiony, gdy powiedziano mi że jestem zatrzymany za kradzież w sklepie. Przewieziono mnie na komendę. W poczekalni zatrzymujący mnie policjanci, pokazali mi bardzo małe wydrukowane zdjęcie na kartce; klatka z filmu z felernego sklepu spożywczego. Widać na nim mnie stojącego w sklepie, z torba podróżna na ramieniu. Na zdjęciu odsuwam zamek bocznej kieszonki torby (wyjmowałem stmatąd pieniądze). Ujęcie było jednak takie, że nie widać czy coś trzymam w ręku. Policjanci stwierdzili, że na zdjęciu widac mnie chowającego PIWO do owej kieszonki, w której notabene ledwo mieściły się moje klucze od domu i legitymacja.
Jestem niepełnoletni. Po przejściu na osobność, do innego pomieszczenia policjanci powiedzieli mi jasno: "albo sie przyznajesz i cie wypuszczamy, albo nie i zostajesz tu na pare dni aż po ciebie rodzice nie przyjadą". Stwierdzieli "nie pytamy czy to ukradłeś, tylko czy sie przyznajesz". Bedąc pod presją tego, że jeśli sie nie przyznam będe musiał spędzić dwa dni w pogotowiu opiekuńczym, po długim wyjasnianiu jak było naprawdę nie miałem już siły sie z nimi kłócić, bo oni z góry założyli, że jestem winny. A na potwierdzenie, powiedzieli mi, że wszystko jest nagrane na kasacie ze sklepu (co jest oczywiście kłamstwem, bo napewno na tej kasecie nie ma czegoś, czego nie zrobiłem!). Kiedy owiedziałem że chciałbym zobaczyć to nagranie, powiedzieli, "dobrze, ale bedziemy musieli pojechac do tego sklepu a całe wyjaśnianie zajmie tyle że nie zdażysz na pociąg i zostaniesz w domu dziecka" (byłem z grupą kibiców na meczu, miałem przy sobie już tylko 10zł, bo ok. 40zł wydałem na zakupy, m.in. w opisywanym sklepie. Zatem ostatecznie bedąc w takiej sytacji zdecydowałem że nie mam wyjścia i musze przyznać się do tego, chociaż bardzo mnie to bolało, bo poprostu policjanci znaleźli sobie ofiare, żeby wykrywalnośc przestępstw mieć wysoką.
Miałem problemy z przyznaniem sie do tego ponieważ nie wiedziałem czy piwo, które ponoć ukradłem było w butelce czy puszce, ani jakiej było marki. Jednak zakończyło sie na tym że ukradłem poprostu "piwo".
Teraz kiedy już jestem w domu i zastraszenie przy zeznaniach nie byłoby możliwe, czy jest możliwośc wycofania tego, że się przyznałem, bo uczyniłem to pod silną presją i wyjaśnianie tego tak, abym nie musiał znów jeździć do tamtej miejscowości oraz tego, że sklepowa taśma byłaby do wglądu i kiedy wyszłoby na jaw, że niczego na niej nie kradnę, to policjanci, którzy próbowali mi to wmówić ponieśliby jakąś karę? Byli wyjątkowo bezczelni, nie chciałby żeby uszło im to ot tak.