F
fantazja202
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2014
- Odpowiedzi
- 11
Witam,
mój tata otrzymał pismo z sądu z zawiadomieniem, że jest uczestnikiem w rozprawie, która odbędzie się w grudniu w sprawie stwierdzenia nabycia spadku.
Wymienione są 22 osoby jako uczestnicy. Stawiennictwo jest nieobowiązkowe.
Wnioskodawcą jest syn siostry ojca spadkodawcy (który patrząc po adresach jest sąsiadem zmarłego).
Z pisma wynika, że:
Wniosek jest o nabycie spadku po zmarłym w roku 2019.
W skład spadku wchodzi gospodarstwo rolne.
Jest to pierwszy wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym.
Spadkodawca to bezdzietny kawaler.
Rodzice nie żyją. Jedyna siostra (bezdzietna panna) również nie żyje.
Wnioskodawca oraz uczestnicy są jedynymi spadkobiercami po spadkodawcy.
Spadkodawca nie pozostawił testamentu.
Nie mamy żadnego kontaktu z tą rodziną, ja nawet ich nie znam.
Wszyscy się rozjechali i są to ludzie z różnych części Polski.
Nie wiem, jak należy postąpić w tej sytuacji.
Czy należy z tym iść do prawnika?
Czy mogą tutaj grozić jakieś długi?
Czy będzie to rozpatrywane tylko pod kątem tej osoby wnioskującej?
Czy należy składać jakiś wniosek o stwierdzenie/odrzucenie spadku?
Samo uczestnictwo w rozprawie nie jest za bardzo możliwe, gdyż tata jest osobą niepełnosprawną, z problemami w poruszaniu się, a także dużą wadą wymowy.
Proszę o jakieś porady, gdyż czytam od dłuższego czasu w internecie różne informacje,
lecz wiele jest niezrozumiałych dla mnie, a każdy przypadek wygląda inaczej.
Pozdrawiam
mój tata otrzymał pismo z sądu z zawiadomieniem, że jest uczestnikiem w rozprawie, która odbędzie się w grudniu w sprawie stwierdzenia nabycia spadku.
Wymienione są 22 osoby jako uczestnicy. Stawiennictwo jest nieobowiązkowe.
Wnioskodawcą jest syn siostry ojca spadkodawcy (który patrząc po adresach jest sąsiadem zmarłego).
Z pisma wynika, że:
Wniosek jest o nabycie spadku po zmarłym w roku 2019.
W skład spadku wchodzi gospodarstwo rolne.
Jest to pierwszy wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym.
Spadkodawca to bezdzietny kawaler.
Rodzice nie żyją. Jedyna siostra (bezdzietna panna) również nie żyje.
Wnioskodawca oraz uczestnicy są jedynymi spadkobiercami po spadkodawcy.
Spadkodawca nie pozostawił testamentu.
Nie mamy żadnego kontaktu z tą rodziną, ja nawet ich nie znam.
Wszyscy się rozjechali i są to ludzie z różnych części Polski.
Nie wiem, jak należy postąpić w tej sytuacji.
Czy należy z tym iść do prawnika?
Czy mogą tutaj grozić jakieś długi?
Czy będzie to rozpatrywane tylko pod kątem tej osoby wnioskującej?
Czy należy składać jakiś wniosek o stwierdzenie/odrzucenie spadku?
Samo uczestnictwo w rozprawie nie jest za bardzo możliwe, gdyż tata jest osobą niepełnosprawną, z problemami w poruszaniu się, a także dużą wadą wymowy.
Proszę o jakieś porady, gdyż czytam od dłuższego czasu w internecie różne informacje,
lecz wiele jest niezrozumiałych dla mnie, a każdy przypadek wygląda inaczej.
Pozdrawiam