F
F11
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2011
- Odpowiedzi
- 14
Witam, mam lekko zawiły problem - ale podstęp jaki się za nim kryje wyprowadza mnie z równowagi. Chodzi o zakup przez allegro i chciałbym dać małą nauczkę nieuczciwemu sprzedawcy.
Opis sytuacji:
Zamówiłem lampkę na allegro. W opisie aukcji była informacja, że w zestawie brak jest zasilacza, jednak było to gdzieś w środku opisu i to był mój podstawowy błąd, że tego nie zauważyłem - ale
po prostu myślałem naiwnie, że czasy sprzedawania bubli przez dość poważne sklepy na allegro
już dawno minęły - MYLIŁEM SIĘ JEDNAK.
Lampka dotarła do mnie po kilku dniach, bez zasilacza. Napisałem więc do sklepu, że lampka dotarła bez zasilacza i ponieważ to ja nie zauważyłem tego w opisie - nie zgłaszam reklamacji, ale chcę tylko żeby lampka działała - więc pytam: "czy można u Państwa dokupić ten brakujący zasilacz/czy macie go państwo w ofercie?"
W odpowiedzi otrzymałem tylko: "Jutro dosyłamy".
Ok pomyślałem, ale z podziękowaniami za sprawną reakcję postanowiłem się jednak wstrzymać do dotarcia działającego zasilacza. Po kilku dniach dotarła do mnie przesyłka a w niej... kabelek a nie zasilacz. Kabelek który już miałem. Tak więc miałem niedziałającą lampkę i 2 kabelki.
Napisałem więc do sklepu że pisałem przecież, że chodzi mi o zasilacz, oraz że nie prosiłem o dosyłanie tylko zadałem pytanie czy go mają.. W odpowiedzi znów dostałem krótkie:
"Jutro dosyłamy zasilacz"
Po kilku dniach zasilacz dotarł ale niczego to nie zmieniło, bo nie działał, albo po prostu ta lampka nie
działał i nie ma prawa działać..
Co ja myślę o tej całej sytuacji?
Myślę, że sprzedający sprzedaje bubla który nie działa - i aby to zamaskować pisze w opisie że nie ma zasilacza w zestawie. BTW: moim zdaniem jeśli ktoś w ogóle decyduje się na coś takiego jak sprzedawanie lampki bez zasilacza, to powinien to wielką czcionką na czerwono opisać na początku aukcji, ale to nie ważne - moja wina bo nie zauważyłem, koniec kropka.
Jak wiadomo, na odstąpienie od umowy i odesłanie towaru jest ustawowo 14 dni. Sprzedając niedziałającą lampkę kupioną potencjalnie za grosze a następnie, mamiąc niezadowolonego kupującego dosyłaniem mu kabelków - taki nieuczciwy sklep kupuje sobie czas aby owe
14 dni minęło i żeby kupujący nie mógł tej reklamacji w końcu zgłosić.
Dobrze kombinuje? Co mogę w takiej sytuacji zrobić?
Dodam, że sprawa ciągnie się już ponad miesiąc a na koniec, po wyjaśnieniu im, że widzę prawdopodobny podstęp i nie chcę się narazić na sytuację, w której będę musiał im jeszcze płacić za powrotne przysłanie mi tej niedziałającej lampki - dostałem od nich maila:
Co można zrobić w takiej sytuacji? Pozdrawiam
Opis sytuacji:
Zamówiłem lampkę na allegro. W opisie aukcji była informacja, że w zestawie brak jest zasilacza, jednak było to gdzieś w środku opisu i to był mój podstawowy błąd, że tego nie zauważyłem - ale
po prostu myślałem naiwnie, że czasy sprzedawania bubli przez dość poważne sklepy na allegro
już dawno minęły - MYLIŁEM SIĘ JEDNAK.
Lampka dotarła do mnie po kilku dniach, bez zasilacza. Napisałem więc do sklepu, że lampka dotarła bez zasilacza i ponieważ to ja nie zauważyłem tego w opisie - nie zgłaszam reklamacji, ale chcę tylko żeby lampka działała - więc pytam: "czy można u Państwa dokupić ten brakujący zasilacz/czy macie go państwo w ofercie?"
W odpowiedzi otrzymałem tylko: "Jutro dosyłamy".
Ok pomyślałem, ale z podziękowaniami za sprawną reakcję postanowiłem się jednak wstrzymać do dotarcia działającego zasilacza. Po kilku dniach dotarła do mnie przesyłka a w niej... kabelek a nie zasilacz. Kabelek który już miałem. Tak więc miałem niedziałającą lampkę i 2 kabelki.
Napisałem więc do sklepu że pisałem przecież, że chodzi mi o zasilacz, oraz że nie prosiłem o dosyłanie tylko zadałem pytanie czy go mają.. W odpowiedzi znów dostałem krótkie:
"Jutro dosyłamy zasilacz"
Po kilku dniach zasilacz dotarł ale niczego to nie zmieniło, bo nie działał, albo po prostu ta lampka nie
działał i nie ma prawa działać..
Co ja myślę o tej całej sytuacji?
Myślę, że sprzedający sprzedaje bubla który nie działa - i aby to zamaskować pisze w opisie że nie ma zasilacza w zestawie. BTW: moim zdaniem jeśli ktoś w ogóle decyduje się na coś takiego jak sprzedawanie lampki bez zasilacza, to powinien to wielką czcionką na czerwono opisać na początku aukcji, ale to nie ważne - moja wina bo nie zauważyłem, koniec kropka.
Jak wiadomo, na odstąpienie od umowy i odesłanie towaru jest ustawowo 14 dni. Sprzedając niedziałającą lampkę kupioną potencjalnie za grosze a następnie, mamiąc niezadowolonego kupującego dosyłaniem mu kabelków - taki nieuczciwy sklep kupuje sobie czas aby owe
14 dni minęło i żeby kupujący nie mógł tej reklamacji w końcu zgłosić.
Dobrze kombinuje? Co mogę w takiej sytuacji zrobić?
Dodam, że sprawa ciągnie się już ponad miesiąc a na koniec, po wyjaśnieniu im, że widzę prawdopodobny podstęp i nie chcę się narazić na sytuację, w której będę musiał im jeszcze płacić za powrotne przysłanie mi tej niedziałającej lampki - dostałem od nich maila:
Co można zrobić w takiej sytuacji? Pozdrawiam