Zawiły temat własności oraz spadku

  • Autor wątku Autor wątku buffalo222
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

buffalo222

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2013
Odpowiedzi
29
Witam.

Moja dziewczyna ma problem dotyczący spadku. W zasadzie oboje nie wiemy co to jest i jak to ugryźć. Zacznę od początku. Dziewczyna ma pełnoletnie dziecko z poprzedniego małżeństwa. Gdy jej syn miał 7 lat (?) był to 1997 rok, zostało na niego przepisane (rzekomo) notarialnie mieszkanie, które było własnością rodziców dziewczyny. Ona wówczas mieszkała z mężem. Ojciec dziewczyny zmarł w lipcu 2019 roku, po pewnym czasie od zgonu brat mojej dziewczyny wysłał pismo do sądu o przepisanie mieszkania (?) na dzieci (tj dziewczynę i brata). W między czasie (czerwiec 2020 rok) zmarła matka dziewczyny. Przyszło (rzekomo) do brata jakieś dziwne pismo, że to co on napisał do sądu jest już nieaktualne i nie ważne ponieważ zmarła jego matka. Chora sytuacja, ale kontynuuję dalej. Mieszkanie jest opłacane (czynsz itd). Brat mieszka na miejscu. Wpierw dał siostrzeńcowi tydzień na przyniesienie dokumentów dotyczących jego własności. Tydzień minął - brak odzewu. Dał kolejne 2 tygodnie (może się odezwie). Minęły kolejne 2 tygodnie, niema dokumentów, nie interesuje się oprzątnięciem tego mieszkania pod sprzedaż ani opłatami. W tym momencie już się nie odzywa w ogóle. Brat okazuje się też niema czasu by podejść do sądu i zbywa siostrę. Mijają dwa miesiące a temat tkwi w..... Problem jest taki, że dziewczyna czuje się zależna od brata a brat ma to gdzieś. Syn nie odbiera telefonów. Co ona może zrobić w tej kwestii ? Nie wie czy należy jej się połowa wartości mieszkania ? czy zachowek ? Czy w ogóle taki przepis notarialny miał miejsce. Jej rodzice nic kompletnie nie mówili do końca swojego życia, pomimo że dziewczyna obojgiem się opiekowała, ponieważ oboje byli przywiązani do łóżka (oczywiście wnuk i syn mieli w poważaniu). Prosiłbym o pomoc, co dziewczyna ma robić ?
 
Gdy jej syn miał 7 lat (?) był to 1997 rok, zostało na niego przepisane (rzekomo) notarialnie mieszkanie, które było własnością rodziców dziewczyny.
Po pierwsze nie ma takiej czynności jak "przepisanie", ale to na marginesie.
Skoro doszło do przeniesienia własności w formie aktu notarialnego, to w czym problem? - syn dziewczyny jest właścicielem mieszkania i powinien figurować w jego księdze wieczystej.
Co to w ogóle ma znaczyć, "rzekomo"? Jeśli doszło do przeniesienia własności nieruchomości, to powstał akt notarialny, a nowy właściciel został wpisany do KW.
Nie wie czy należy jej się połowa wartości mieszkania ?
Skoro rodzice dziewczyny w chwili śmierci nie byli właścicielami mieszkania, to nie wchodzi ono do masy spadkowej (nie podlega dziedziczeniu).
Zakładając, że wspomniane "przepisanie" to była darowizna, dziewczynie należałby się zachowek od syna (obdarowanego), jednak ponieważ od przeniesienia własności do śmierci rodziców minęło ponad 10 lat to wartość mieszkania nie może być uwzględniana przy wyliczeniu zachowku.
 
Ostatnia edycja:
Rovan napisał:
Po pierwsze nie ma takiej czynności jak "przepisanie", ale to na marginesie.
Skoro doszło do przeniesienia własności w formie aktu notarialnego, to w czym problem? - syn dziewczyny jest właścicielem mieszkania i powinien figurować w jego księdze wieczystej.

Problem w tym, że dziewczyna sama nie jest tego pewna bo nie widziała nic związanego z przeniesieniem własności.

Rovan napisał:
syn dziewczyny jest właścicielem mieszkania i powinien figurować w jego księdze wieczystej.

Mieszkanie nie posiada księgi wieczystej.

Rovan napisał:
Skoro rodzice dziewczyny w chwili śmierci nie byli właścicielami mieszkania, to nie wchodzi ono do masy spadkowej (nie podlega dziedziczeniu).

Problem w tym, że to wszystko jest na gębę. Jedną z rozmów z bratem zapisała. Zapytał on "Czy zrzeka się z części swojej mieszkania na rzecz syna, jeśli tak to on też zrzeka się ze swojej części na rzecz swojej córki".

Nam bardziej chodzi o to w jaki sposób sprawdzić kto faktycznie jest właścicielem, bo tu jest ogrom rozbieżności. Rzeczywistość jest taka, że nikt nie wie czyje to.

Dziewczyna twierdzi, że widziała bardzo dawno temu jakichś akt notarialny (około 20 lat temu). Było tam napisane, że w razie mama umrze to przepisuje swoją część na swojego męża. A mąż spisał to samo, że jak umrze to przepisuje na wnuka. Czyli wygląda na to, że jest testament tak ?
 
Ostatnia edycja:
Witam.

Przepraszam, że zacząłem tak zawile temat, niestety nie mając pojęcia o przebiegu sytuacji. Dopiero po konkretnej rozmowie z dziewczyną zrobiło się to dla mnie przejrzyste i klarowne.
Niestety sprawa stanęła w miejscu i ani drgnie. Nie mamy pojęcia co zrobić dalej.
Sytuacja wygląda tak, że prawnym właścicielem mieszkania jest syn mojej dziewczyny (co wynika z dokumentów). Nie chciałbym wchodzić w dalszą "politykę" rodziny, ale syn mający jeszcze swoje mieszkanie i duży dom po ojcu ni jak nie wykazuje szacunku własnej matce. Zaproponowała pewną kwotę, dla której "odczepi się" jest to w zasadzie 1/4 ładnego mieszkania w większym mieście, mimo to bez odzewu ze strony syna.

Czytaliśmy o pozwach dotyczących zachowków ale w każdym pozwie jest potrzebny rzeczoznawca, który wyceni mieszkanie. Jak to uczynić nie mając dostępu do mieszkania ani kontaktu z własnym dzieckiem ? czas płynie a my stanęliśmy w miejscu. Proszę o pomoc i dziękuję
 
prawnym właścicielem mieszkania jest syn mojej dziewczyny
Jako właściciel nie ma żadnego obowiązku godzić się na sprzedaż, czy inną formę zbycia tego mieszkania na czyjąkolwiek rzecz.

Czytaliśmy o pozwach dotyczących zachowków
W tym przypadku darowizna nie jest wliczana do masy spadkowej na podstawie której obliczany jest zachowek:
Twoja dziewczyna nie może domagać się zachowku z tytułu darowizny mieszkania, ponieważ od jej dokonania do śmierci darczyńcy upłynęło więcej niż 10 lat, a obdarowany nie jest spadkobiercą darczyńcy (gdyby był to termin 10-letni nie miałby zastosowania).
 
Ostatnia edycja:
Rovan napisał:
W tym przypadku darowizna nie jest wliczana do masy spadkowej na podstawie której obliczany jest zachowek:
Twoja dziewczyna nie może domagać się zachowku z tytułu darowizny mieszkania, ponieważ od jej dokonania do śmierci darczyńcy upłynęło więcej niż 10 lat, a obdarowany nie jest spadkobiercą darczyńcy (gdyby był to termin 10-letni nie miałby zastosowania).

W tym momencie właśnie tego nie rozumiemy. Jedyną wiadomość tekstową, którą otrzymaliśmy miała następującą treść : "Sprawa testamentowa jest w toku, jeżeli chcesz się ubiegać o zachowek to zaproponuj kwotę, przemyślę" i od tamtego czasu tj. październik 2020 rok, zero kontaktu, nie odpisuje, nie odbiera telefonów itd

Jak to rozumieć ?
 
od tamtego czasu tj. październik 2020 rok, zero kontaktu, nie odpisuje, nie odbiera telefonów
Może zorientował się, że żadnego zachowku nie musi wypłacać.

Podkreślam raz jeszcze - zachowek z tytułu tej darowizny nie przysługuje.
 
Rovan napisał:
Może zorientował się, że żadnego zachowku nie musi wypłacać.

Podkreślam raz jeszcze - zachowek z tytułu tej darowizny nie przysługuje.

Dlaczego Pan wciąż pisze o darowiźnie? Z tego co mi wiadomo to by móc podarować coś małoletniemu to w jego obecności muszą być rodzice. Dziewczyna mówi, że nie było ani Jej ani męża. Dziewczyny rodzice sami wówczas poszli, coś zrobili i problem w tym, że nie wiadomo co i z czym się teraz to je. Do tego próbujemy właśnie dojść w jaki sposób to ugryźć. Do samego końca życia rodziców, córka nie wie co i jak się wydarzyło. Dziewczyna mówi, że zabezpieczaniem tego by od razu wnuk nie miał mieszkania (by nie mógł dziadków wywalić za życia) było to, że po śmierci dziadka całość przechodziła na babcię, kiedy babcia zmarła całość przeszła na wnuka. Dla mnie to zbyt zawiłe, ale z tego co mniej więcej wiem to nie mogła być darowizna.
 
Ostatnia edycja:
był to 1997 rok, zostało na niego przepisane (rzekomo) notarialnie mieszkanie, które było własnością rodziców dziewczyny.

prawnym właścicielem mieszkania jest syn mojej dziewczyny (co wynika z dokumentów)

Zatem jakiej czynności prawnej dokonano i o jakich dokumentach mowa?
 
Powrót
Góra