zażuca mi się kradzież paliwa

  • Autor wątku Autor wątku slawinek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

slawinek

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2009
Odpowiedzi
18
Witam.
Dostałem z policji wezwanie.Jest na nim "wzywa się pana dnia tego a tego o godz. tej a tej na komisariat w charakterze sprawcy wykroczenia w sprawie o wykroczenie z art 119 par 1 KW.
Mam się stawić obowiązkowo.

Jak dostałem to pismo to zdębiałem bo w google znalazłem że ten paragraf to związany jest z kradzieżami a ja jeszcze nigdy nic nie ukradłem
Zadzwoniłem więc do tego policjanta o jakieś wyjaśnienie w czym rzecz i czy nie jakaś pomyłka.
Policjant objaśnił,że ja zatankowałem gaz i paliwo i zapłaciłem tylko za gaz a za paliwo nie.I to trzeba wyjaśnić.

Ponieważ do tego komisariatu mam 30km to powiedziałem mu że to jest daleko i koszty dojazdu są spore (poza tym jest mi wybitnie nie po drodze) więc jak trzeba coś gdzieś dopłacić to nie ma problemu ale na pewno nic nie ukradłem.
Zeszłe 3 mce dojeżdżałem do pracy i na tej stacji PKNOrlenu tankowałem przez ten czas około 10 razy.Zawsze płaciłem tam kartą.Mam potwierdzenia zapłat-wydruki z terminala oraz są ujęte potwierdzenia kwot w historii kart w banku.

Wydaje mi się,że mogło być tak że tankowałem lpg i dolałem troszkę benzyny a sprzedawca zapomniał doliczyć jakieś 20 pln.jak się połapał że ma za mało zapłacone to ja mogłem już odjechać ze stacji.Z kamer odczytał mój nr rej pojazdu i zgłosił kradzież na policję bo jak sądzę sam za swój błąd nie ma zamiaru zapłacić.

Ja zawsze po tankowaniu idę do kasy i płacę kartą za tyle ile wyskakuje w terminalu.Uważam że to nie moja wina że sprzedawca nie doliczył kwoty z a benzynę.Uważam że to jego niedopatrzenie.

Proszę o informację jak do tego podejść.
Czy muszę jechać aż 30km do odległego miasta żeby wyjaśniać sprawę?Czy można jakoś inaczej wyjaśnić?

Policjant coś mówił że mnie ukara jakoś ?????Jeszcze mi czasem zechcą dołożyć jakąś karę 300pln.Nie daj Boże sprawę skierują do jakiegoś sądu znowu odległego 30km od mojej miejscowości i będę musiał tam co chwila jeździć????Już się zaczynam obawiać.

Dajcie jakąś poradę co z tym robić żeby szybko sprawę zakończyć.Więcej niż za 80pln gazu i 30 pln benzyny nigdy nie tankuję a koszty wyjaśnień mogą przerosnąc wielokrotnie wartość tego paliwa.

Z góry dziękuję i pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Jedź raz te 30 km i wyjaśnij przed policjantem tak jak tu opisałeś , weź wydruki , powiedz o co chodzi .... będzie jednak lepiej, jak nie skierują spraw do sądu , wtedy dopiero sobie pojeździsz i zanim wszystko odkręcisz i ewentualnie dostaniesz zwrot kasy ( o ile dostaniesz ) to wieki miną .
 
Żeby nie skierowali sprawy do sądu to będę musiał się przyznać do kradzieży.To nie jest szczęśliwe rozwiązanie dla mnie ja sądzę.nie jestem złodziejem.

Są jakieś inne możliwości?
 
Nie .... masz wyjaśnić nie koniecznie przyznawać się do kradzieży .... na pewno da się to jakoś uregulować na tej stacji a sprawa zostanie umorzona .
 
Witam!
Ja mam bardzo podobny problem. Otóż wczoraj zadzwonili do mnie z komisariatu i kazali się wstawić na przesłuchanie. Sprawa wyglądała tak, że zostałem oskarżony o kradzież paliwa za 70zł.

15 października tankowałem paliwo na ORLENIE. Gdy zatankowałem to normalnie poszedłem do kasy wziąłem gumy do żucia i zapłaciłem gotówką w wysokości 100zł. Zabrałem resztę (nie sprawdzałem ile jej było bo mi się spieszyło) i wyszedłem z budynku. Wsiadłem do samochodu i odjechałem.

Według mnie kasjer pomylił dystrybutory i poprostu policzył mi za inne paliwo.
Gdy zapytałem na komisariacie czy jeżeli ureguluję rachunek i załatwię sprawę polubownie to czy będzie można wycofać zarzuty. Powiedział że jest już prowadzone postępowanie i sprawa jest kierowana do sądu. Zapytał czy przyznaję się do winy i dobrowolnie poddaję się karze. (grzywna ok. 550zł) Oczywiście nie przyznaję się do winy i teraz czekam na pismo z sądu.

Napiszcie czego mogę się spodziewać w sądzie i jak mogę udowodnić błąd młodego kasjera. Paragonu już nie mam (nie trzymam paragonów miesiąc czasu). Co mam zrobić aby monitoring ze stacji był moim dowodem uniewinniającym. (Tankowałem za 70 a płaciłem 100).I czy mam jechać odrazu na tą stację i zapłacić tą sumę? Czy poprostu czekać na rozprawę. Zależy ma na niekaralności i szybkim zakończeniu całej afery.

Z góry dziekuję.
 
Odkopuję kotleta.
Moja żona ma podobny problem mianowicie:
Zatankowała gaz i benzynę, benzyny 5l i gazu do pełna stacja Carrefour. Podjechała do kasy, pani poprosiła 90 kilka zł. Żona zapłaciła kartą, pani podniosła szlaban, żona odjechała i finito.
Dziś odwiedził nas lokalny policjant, który poinformował ją, że nie zapłaciła za benzynę. W trakcie rozmowy okazało się, że kasjerka skasowała tylko za gaz. Lokalny policjant zapytał czy może nr telefonu żony przekazać na komisariat w miejscowości w której odbyło się tankowanie, na co się zgodziliśmy.
Z komisariatu z tamtej miejscowości zadzwonił policjant, który wręcz rozmawiał z nami jak ze złodziejami, nie interesowały go nasze wyjaśnienia, straszył sądem itp. itp.

Generalnie na tej stacji tankujemy od lat, Prawie zawsze płacąc kartą. Kwoty różne nawet po 250 zł. i nikt nie patrzy, że było za 50 zł benzyny a gazu do pełna.

Teraz za 25 zł, mamy zostać złodziejami??
Co można z tym zrobić, oczywiście zamierzamy pojechać na tą stację i zapłacić za benzynę, za którą rzekomo nie zapłaciła żona. Jednak nie zamierzam puścić płazem faktu, że za pomyłkę kasjerki ktoś oskarża nas o kradzież.

To tak samo jakbym poszedł do marketu, kupił 50 różnych produktów, podjechałbym do kasy, wyłożył wszystko na taśmę, kasjerka kasując nie zauważyłaby, że jednego z produktów nie zczytał skaner a co za tym idzie za niego nie zapłaciłem. Nie jest moim obowiązkiem przecież sprawdzić czy wszystko jest na paragonie.

W przypadku z paliwem również, z tyłu kolejka więc człowiek tak nie sprawdza i nie kontroluje, zwłaszcza, że zawsze wszystko było ok.
 
No w wypadku otwieranego szlabanu ewidentna wina kasjerki. Skasowała tyle ile uważała że jest prawidłowo i otwarła szlaban, czyli uznała że jest wszystko zapłacone. I tego należy się trzymać.
 
niestety. Żona chyba wie ile powinna zapłacic a ile zapłaciła ? Nie wiedziała, że kasjerka skasowała za mało ? nie zauwazyła ? Cięzko będzie w to uwierzyć. Klasyczny przykład na złodziejstwo typu : kupuję na stacji dwie cole i płace za nie ale już z a paliwo "zapomniałam" ...
 
anty-ochrona napisał:
Żona chyba wie ile powinna zapłacic a ile zapłaciła ?
anty-ochrona napisał:
nie zauwazyła ?
Dla mnie to normalna sytuacja.Płacę kartą po zatankowaniu ( 99% przypadków) i rzadko sprawdzam kwotę.Czasem.Żona autora dała kartę i powinna mieć potrąconą właściwą do zakupów kwotę.
 
Jak płacę kartą nigdy nie sprawdzam paragonu. Nawet go nie biorę.
 
Ja zastanawiam się nad tym, jak można zarzucić komukolwiek kradzież paliwa, skoro po zatankowaniu przyszedł do kasy i uiścił kwotę podaną przez kasjera?
 
destructor - naiwność ? głupota ? Jeśli nie wiesz ile zapłaciłeś albo płacisz i nie wiesz ile powinieneś zapłacic to....wierzysz w takie brednie ? Sam tak robisz ? Ciekaw ile razy zostałeś zrobiony w bambusa- nawet nie jestes w stanie tego sprawdzi ;)..HAHAHAHA...

Takie cwaniaki , którym wydaje sie, że zrobia w jajo kasjera bo jest duzy ruch na stacji i biedak nie ogarnia kto za co płaci jesli płaci za kilka rzeczy a potem wcisna kit policjantowi, że "ja nie wiedziałem ile miałem zapłacić" powinny najpierw iść do psychiatry. Takie kradzieże to juz plaga o czym świadczą choćby dwa przypadki z ostatnich kilku postów.


Złodziejom paliwa mówimy nie a tłumaczenie na poziomie dzieciaka z przedszkola możecie wciskać destructorowi.

nawiasem mówiąc teraz wykroczenie jest droższe i można śmiało tankować cały bak osobówki;)..brawo DONALD.
 
Ostatnia edycja:
Był gdzieś wyrok czy coś w ten deseń, że pracownik stacji to wyszkolona osoba i na nim spoczywa obowiązek dopełnienia formalności, sprawdzenia zgodności zapłaty a nie na kliencie. Nie chce mi się szukać. Skoro mamy do zapłay 120 a pani mówi 90. No to może jakaś promocja. Nie mam obowiązku dopytywać.
 
Poza tym nie każdy liczy w locie, ile wyniesie należność za np. 5 litrów paliwa i 25 litrów gazu.
 
ale tutaj nikt nie mówi o promocjach. Płacisz za JEDNA RZECZ a za druga NIE PŁACISZ WCALE i tego nie zauważasz ;).

Pracownik stacji pyta zazwyczaj- tankował pan paliwo czy sama cola ? jak odpowiesz, że sama cola to co on ma zrobi ? prosić o dowód rejestracyjny i porównywać z wózkami na stacji przy dystrybutorze ? A co jesli klient odjechał, zaparkował przy budynku i poszedł zapłacić dopiero ? Kolejna komplikacja a nieraz stacje sa duże i chaos na nich panuje spory, Dochodzi do tego jedzenie,picie, zakupy inne, dolewki płynów...Jesli ktos wykorzystuje to całe zamieszanie do niepłacenia top kradnie a nie "nie wiedział ile ma zapłacić". Jeśli komuś sie zdarzyło , że czegoś mu kasjer nie policzył i tego nie zauważył to na pewno nie było to pół baku paliwa czy gazu ;). MOzna nie zauwazyć 10 zł i sie z tego tłumaczyć ale nie 100 czy 200 zyla.
 
anty-ochrona napisał:
Złodziejom paliwa mówimy nie a tłumaczenie na poziomie dzieciaka z przedszkola możecie wciskać destructorowi.

Przecież pytający nie ukradł tego paliwa, poza tym 20 zł niedopłaty to nie jest 300, które ktoś wlał i pojechał nawet bez wizyty przy kasie. Poza tym to kasjer powinien wiedzieć, po to się pyta o numer dystrybutora przecież. Szczególnie, że tak jak napisał destructor kasjerka puściła przez szlaban.
 
Zostawiamy na tej stacji ok 6 tys rocznie (na co mam potwierdzenia płatności kartą, wydruki z konta), ponad to co najmniej 3 tys gdzie płatność była gotówką. Myślisz kris, że chciałbym lub moja żona ukraść 25 zł? Być może ty tak robisz.

Ja pytam co mogę z tym fantem zrobić, by za głupi błąd kasjerki i fakt, że przy kasie żona moja nie zwróciła uwagi na kwotę jaką płaci i co jest policzone nie dostać miana złodzieja.

Oczywiście pojechaliśmy na ową stację paliw dzisiaj i uregulowaliśmy te głupie 25 zł. Udałem się również na posterunek, gdzie złożyliśmy wyjaśnienie i przedstawiliśmy dowód zapłaty.
Funkcjonariusz wszystko wynotował, zanotował w protokole również wersję żony i poinformował nas, że teraz czekamy na decyzję komendanta, czy sprawa trafi do sądu czy będzie umorzona.

Gdyby to była stacja otwarta, gdzie spod dystrybutora można sobie odjechać w siną dal, to mógłbym to jeszcze zrozumieć, ale to jest stacja zamknięta, gdzie szlaban podnoszą po uregulowaniu płatności.

Swoją drogą ciekawy jestem, czy gdyby kasjerka przez swoją pomyłkę skasowała 25 zł. za dużo to czy również oskarżyłaby się o kradzież?
 
Powrót
Góra