zderzenie z kotem - odmowa wypłaty odszkodwania z OC Rolnika TU

  • Autor wątku Autor wątku Lapiduh
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

Lapiduh

Użytkownik
Dołączył
07.2009
Odpowiedzi
94
Szanowni,
miałem kolizję z kotem, który wybiegł z posesji rolnika przez otwartą furtkę, i dostał się pod koła mojego auta, powodując uszkodzenia.
Właściciel kota podpisał oświadczenie ,że to jego kot i że wybiegł z jego posesji.
TU przysłało mi odmowę argumentując:
"W myśl art. 431 §1 Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody
niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi
odpowiedzialność, nie ponoszą winy.
Podstawą przyjęcia odpowiedzialności z tytułu OC rolnika jest określenie winy podmiotu wyrządzającego szkodę przy jednoczesnym
wystąpieniu trzech przesłanek odpowiedzialności czyli: faktu wystąpienia szkody, zawinionego działania bądź zaniechania sprawcy
wypadku ubezpieczeniowego oraz adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy działaniem bądź zaniechaniem a szkodą.
Jak wykazano w druku zgłoszenia szkody 14.09.2018 r. doszło do uszkodzenia Pana samochodu marki AUDI. Kot będący
własnością Pana ... wybiegł z posesji pod pojazd.
W dokumentacji szkodowej brak jest przesłanek uzasadniających zawinione działanie bądź zaniechanie ubezpieczonego w zakresie
zgłoszonych roszczeń. Zgodnie z oświadczeniem Ubezpieczonego kot znajdował się na jego posesji. Z uwagi na pełnioną funkcję w
gospodarstwie (kot poluje na myszy i inne szkodniki), zwierzę nie mogło zostać zamknięte w pomieszczeniu ani przywiązane.
Powyższe okoliczności wskazują iż szkoda ma charakter zdarzenia losowego które nie daje podstaw do przyjęcia winy
Ubezpieczonego. Zwierzę wyrządziło szkodę z własnego popędu, a więc w wyniku samoistnego, niezależnego od człowieka i
niekierowanego ręką człowieka zachowania się. Mając na uwadze powyższe stoimy na stanowisku iż właściciel zwierzęcia nie
kierował jego działaniem, nie miał możliwości przewidzenia powstania szkody ani zapobieżenia jej skutkom."
Czy mają prawo tak postapić? Jakie argumenty podjąć w odwołaniu?
Pozdrawiam
 
Prześlij to pismo do Rzecznika Finansowego i zapytaj, czy TU ma rację.
 
Przyznam, że jeśli chodzi o rzecznika, to trzeba najpierw wyczerpać postępowanie reklamacyjne, a więc najpierw muszę wysłać do TU reklamacje.
Swoją drogą to bardzo wygodne, że TU nie odpowiada za zdarzenia losowe, przecież każdy wypadek to z definicji zdarzenie losowe, a nie celowe działanie... coś, ktoś może mi doradzić odnośnie reklamacji?
 
Ostatnia edycja:
To tylko dla formalnosci napisz im w odpowiedzi, ze opuszczenie kota posesji bylo ucieczka ktore moglo zostac uniknione przez wlasciciela gdyby wlasciwie zabezpieczyl teren/ogrodzenie wiec wina wlasciciela jest jednoznaczna. Pewnie ci odpowiedza, zebys se poszedl do sądu a wtedy bedziesz mogl isc do rzecznika.
Ubezpieczyciel zawsze na peirwsze zgloszenie wymysla jakies bzdury byleby tylko ktos odpuscil a jak juz ktos odsyla ponownie pismo to zaczynaja myslec logicznie wiec moze w twoim przypadku tak bedzie.
 
Odpowiedź TU jest kuriozalna i nie ma zadnych podstaw
 
Mam zle doswiadczenia z tym NAJWIEKSZYM TU w Polsce, zawsze najbardziej z nimi jest pod górę. Pytanie czy interwencja rzecznika coś wogole da?
creeper1989 - wiem o Tym, brak odpowiedzialności za zdarzenia losowe oznacza że TU w ogóle może za nic nie odpowiadać.
 
Ostatnia edycja:
Idź do prawnika i piszcie przedsądowe wezwanie do wypłaty odszkodowania.
 
Wina rolnika jest tak oczywista, że TU wypłaci odszkodowanie już po reklamacji. Po prostu jadą medotyką zaporową i być może ktoś odpuści. Jak zobaczą, że nie odpuszczasz, to wypłaca
 
Jak widać w materii ubezpieczeń dalej nic się nie zmieniło i każdy miga się jak może. Jedyne co im sprawnie idzie to drukowanie polis i branie za nie opłat. Nie dalej jak tydzień temu rozmawiałem z agentem ubezpieczeniowym o OC gospodarstwa i ten zapewniał że każdy incydent w tym ucieczka kota przez ogrodzenie który wpada pod auto, ucieczka psa bo np potrafi wspiąć się po siatce albo listonosz wchodzący niechcący wypuści i pies zrobi szkodę, zerwana wiatrem blacha z dachu która przeleci i uszkodzi mienie sąsiada - wszystko obejmuje OC gospodarstwa.
Jak widać muszę dokładnie przeczytać całą umowę i skonfrontować to co w niej zapisane z tym co mówi agent ubezpieczeniowy.
 
Dlatego brać prawnika i pozywać. Prawnik zarobi, TU zapłaci. Prawie wszyscy będą zadowoleni.
 
Piasek80 OC rolnika jest ubezpieczeniem obowiązkowym i wszędzie jest takie samo, obejmuje te same ryzyka, ma taka sama sumę ubezpieczenia. Różnica polega na tym, że niektore TU a zwłaszcza jedno, zawsze szuka nawet najbardziej idiotycznych argumentów, żeby nie wypłacić odszkodowania. Różnica jest oczywiście również w wysokości składki.
 
Ostatnia edycja:
to są niestety statystyki, jak około 3% idzie do sądu a dodatkowo trzeba iść do prawnika zapłacić parę stówek za pomoc pozew itp to, wiadomo że nikomu się nie chce , na tym własnie żerują. Wina właściciela kota jest bezsporna.

Tak odbiegając trochę od tematu zauważam że największy ubezpieczyciel w PL nie rozwiązuje żadnych reklamacji tylko od razu każe iść do sądu - moim zdaniem to podlega pod celowe działanie i takim sprawom powinno przyjrzeć się KNF i UOKiK, sądy zakorkowane, każdy wyrok inny - nie ma ujednoliconych przepisów, ludzie znerwicowani przez co wolą ponieść już koszty niż chodzić i się prosić o stówkę czy dwie.
 
Tylko tutaj wpadamy w jakąś spiralę obłędu: ubezpieczasz się na okoliczność ew. odpowiedzialności prawnej czy finansowej a potem musisz się o nią sądzić. To po co człowiekowi takie ubezpieczenie.
 
Ubezpiecza się sprawca, sądzi poszkodowany. Umowa ubezpieczeniowa to umowa jak każda inna. Albo zgoda stron i rozwiązanie sporu albo brak porozumienia i sąd rozstrzyga.

W takiej sprawie jak opisana nie ma się co bać sądu. Skonsultować się w realu i pozywać. W międzyczasie doinformować się u prawnika jak dokumentować koszty i utracone korzyści w taki sposób by TU bolało bardziej.
 
Panowie, to nie jest forum polityczne. Proszę ograniczyć się do dyskusji na temat.

Piasek80 napisał:
Jak widać muszę dokładnie przeczytać całą umowę i skonfrontować to co w niej zapisane z tym co mówi agent ubezpieczeniowy.
Wyczytasz z niej tyle, że ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność wtedy, kiedy Ty jesteś na skutek jakiegoś zdarzenia zobowiązany do zapłaty odszkodowania osobie trzeciej z tytułu posiadania gospodarstwa rolnego. Jednym słowem, jeśli nie ma Twojej odpowiedzialności, to nawet w sądzie poszkodowany nic nie wywalczy. Temat odpowiedzialności cywilnej nie jest taki prosty: prawnicy się często głowią nad różnymi przypadkami. Z tytułu posiadania budynku, oderwania się jego części jest odpowiedzialność cywilna na zasadzie ryzyka (może być odpowiedzialność mimo braku winy), a i tak jak blacha z Twojego dachu spadnie na auto sąsiada w czasie huraganu, to odpowiedzialności nie będzie. Bo huragan to siła wyższa, która wyłącza odpowiedzialność.
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za wyjaśnienie jednakże teraz to już niewiele rozumiem. :mad:
Znaczy że moje OC pokryje szkodę sąsiadowi czy sąsiada w tym interes aby miał ubezpieczony swój pojazd od tego typu zdarzeń losowych bo ja i moje ubezpieczenie nie odpowiadamy za to co huragan urwał z mojej posesji i jaką szkodę to wyrządziło poza nią ?
 
oc zawsze warto mieć bo to przecież parę zł kosztuje. Chodzi o to że musi być Twoja wina, jak jest Twoja wina to zakład przyjmie odpowiedzialność i wypłaci odszkodowanie, natomiast w tej materii powstaje tyle interpretacji że okazuje się to nie takie proste, na przykładzie kota sam widzisz jak na czynniki pierwsze wszystko jest rozkładane.

Ostatnio gościowi drzewo spadło na dom i głowienie się czy drzewo wyrwał wiatr (zdarzenie losowe) czy zaistniała niedbałość właściciela bo było zbutwiałe (pokrycie z OC własciciela)
 
dawid285 napisał:
...Chodzi o to że musi być Twoja wina, jak jest Twoja wina to zakład przyjmie odpowiedzialność i wypłaci odszkodowanie...

Ciekawa teoria. Niestety nieprawdziwa.
 
Odpisałem reklamację na decyzję odmowna Pzu, argumentując, że to ubezpieczony umożliwił wydostanie się kota poprzez pozostawienie otwartej furtki. Otrzymałem odpowiedź z automatu, że mają 30 dni na ustosunkowanie się do tego. Czekamy...
 
@Lapiduh, czekamy na odpowiedź.

Piasek80 napisał:
Dziękuję za wyjaśnienie jednakże teraz to już niewiele rozumiem.
Pociesz się, że ja też po dwudziestu kilku latach wciąż się uczę. Sąsiada interes w tym, żeby zabezpieczyć swoje mienie, a Twój w tym, żeby zabezpieczyć swój interes- czyli takie ubezpieczenie, które pokryje szkody, za które jesteś odpowiedzialny- oto całe clou problemu.
 
Powrót
Góra