Zepsuta pralka

  • Autor wątku Autor wątku Alchemik28
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Alchemik28

Stały bywalec
Dołączył
03.2009
Odpowiedzi
1 420
Moja babcia w zeszły piątek zakupiła pralke w jednej ze znanych sieci RTV AGD i przy pierwszym praniu okazalo sie , że pralka niestety nie działa moje pytanie brzmi w jaki sposób załatwiac sprawe by reklamacja była jak najszybciej uwzgledniona(pralka naprwiona wymieniona na nowa ewentualnie naprawiona) ...bo niestety w sklepie ta starsza osobe poprostu olali każąc zgłosic sie jej do serwisu gwarancyjnego producenta na drugim koncu miasta a owy serwis zadeklarowal ze przysle pracownika najszybciej za 10 dni.....troche to chyba niepowazne żeby blisko 90 letnia osobe zostawic w takej sytuacji....pozatym istnije chyba cos takiego jak niezgodnosc towaru z umową i sklep który jest 300 m od babci mieszkania od razu nakazywal jej kontakt z producentem...
 
A czy reklamacja była zgłoszona z ustawy czy z gwarancji?
Jeśli wyraźnie tego nie zaznaczono, to sklep wybrał zapewne "mniejsze zło" czyli gwarancję.
"Zostawienie w takiej sytuacji" jest możliwe, jeśli tak twierdzi gwarancja - no chyba że jest w niej zaznaczone, że usterki są diagnozowane i naprawiane w określonym czasie.
 
Wybiera chyba konsument a nie sprzedawca poza tym < babcia niczego nie podpisywała tak wiec taki wybór na życzenie sprzedawcy bez pisemnej deklaracji prawnie nie jest wiążący?
 
Skoro babcia nie wybrała to na jakiej podstawie reklamowała? Na podstawie "niczego"?
 
Skoro zgłosiła sie do sklepu to chyba na logike wybrała z ustawy niestety mili Panowie ze sklepu zamiast przyjać reklamacje odesłali ja do serwisu producenta który to po kontakcie telefonicznym dał jej do zrozumienia ,że lepiej załatwic to ze sklepem bo oni najwczesniej czas maja za 10-14 dni....dlatego uważam że babcia jeszcze nie wybrała sposobu załatwiania sprawy tylko raczej sondowała który sposób byłby dla niej bardziej korzystny a ja chciałbym jej w tym pomóc i załatwic to jak należy
 
Napisz jej po prostu zgłoszenie reklamacyjne (nie musi być na formularzu sklepowym), niech je podpisze i rozpocznie formalności... Tak będzie chyba najłatwiej.

Gdybanie po co poszła i co usłyszała, a dodatkowo mieszanie w to zdrowego rozsądku można odłożyć na półkę. Przeważnie w sklepach sieciowych (choć nie tylko) klient jest Szanownym Klientem do momentu, w którym pieniądze przechodzą z portfela do szuflady kasowej. Potem bywa z tym różnie.
 
Powrót
Góra