L
lunkaa
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 7
Witam serdecznie,
bardzo proszę o pomoc w następującej kwestii. Mianowicie, 29 kwietnia br. zakupiłam telefon w salonie Play. Pan sprzedawca oczywiście bardzo miły, podpisałam umowę, wyszłam zadowolona z salonu. Po przyjściu do domu, jeszcze bardziej zadowolona wkładam kartę SIM, myslę sobie zaraz będę sprawdzać nowy sprzęt. Niestety... po włożeniu karty i uruchomieniu telefonu wyskoczył komunikat: ,,Brak karty SIM". Miły Pan z salonu twierdził, że aktywacja karty może trwać 24h, więc pomyślałam, że może faktycznie muszę jeszcze poczekać. Postanowiłam wlożyć inną kartę SIM, niestety znów pojawiał się ten sam komunikat. Po upływie 30 około min znów byłam w salonie, aby zareklamowac telefon, z myslą, że wymienią mi na nowy. Tutaj ,,miły" Pan stwierdził, że mogą jedynie oddać telefon do naprawy. Byłam niesamowicie zła, ponieważ uważam, że jeśli kupuję nową rzecz to powinna ona byc wolna od wad... Poczułam się bardzo zawiedziona i oszukana. Nie zgodziłam się na naprawę, lecz zażądałam wymiany telefonu na nowy. Ostatecznie ,,miły" Pan wyslał raport, w którym uwzglednił, że prosze o wymianę tel. na nowy. Po 2 tygodniach zadzwoniono do mnie z salonu i powiadomiono mnie, ze tel. jednak nie zostanie wymieniony na nowy, jedynie oddany na gwarancję. Zeby było śmieszniej miałabym dopłacić 40 zł za jego naprawę! Oczywiście nie zgodziłam się i po niemilej wymianie zdań rzuciłam słuchawka. Po 10 min Pan z salonu oddzwonił i stwierdził, że jednak wymienią mi na nowy, muszą jednak zrobić kosztorys zepsutego telefonu itp itd... Do dnia dzisiejszego (05.06.15) nie otrzymałam żadnej informacji od salonu... Czekam na nowy telefon ponad miesiąc czasu, zrobiłam już dwa doładowania po 50 zł. Czuję się bardzo oszkana i byłabym wdzięczna, aby jakaś miła duszyczka doradziła mi co z tym fantem zrobić.
Dodam jeszcze:
-po okazaniu telefonu, zaraz po stwierdzeniu, ze jest on wadliwy dziwnym trafem Pan z salonu od razu wiedział, że w slocie na karte brakuje milimetrowej blaszeczki (zamiast trzech były dwie) ..co za spostrzegawczość...
-podczas rozmowy telefonicznej Pan sprzedawca zasugerował mi, że to ja mogłam zepsuć telefon(bezczelne do kwadratu). W dowodzie oddania sprzetu do naprawy wyraznie jest napisane, ze karta byla włozona prawidlowo.
Proszę o wszelką pomoc.
Serdecznie pozdrawiam
bardzo proszę o pomoc w następującej kwestii. Mianowicie, 29 kwietnia br. zakupiłam telefon w salonie Play. Pan sprzedawca oczywiście bardzo miły, podpisałam umowę, wyszłam zadowolona z salonu. Po przyjściu do domu, jeszcze bardziej zadowolona wkładam kartę SIM, myslę sobie zaraz będę sprawdzać nowy sprzęt. Niestety... po włożeniu karty i uruchomieniu telefonu wyskoczył komunikat: ,,Brak karty SIM". Miły Pan z salonu twierdził, że aktywacja karty może trwać 24h, więc pomyślałam, że może faktycznie muszę jeszcze poczekać. Postanowiłam wlożyć inną kartę SIM, niestety znów pojawiał się ten sam komunikat. Po upływie 30 około min znów byłam w salonie, aby zareklamowac telefon, z myslą, że wymienią mi na nowy. Tutaj ,,miły" Pan stwierdził, że mogą jedynie oddać telefon do naprawy. Byłam niesamowicie zła, ponieważ uważam, że jeśli kupuję nową rzecz to powinna ona byc wolna od wad... Poczułam się bardzo zawiedziona i oszukana. Nie zgodziłam się na naprawę, lecz zażądałam wymiany telefonu na nowy. Ostatecznie ,,miły" Pan wyslał raport, w którym uwzglednił, że prosze o wymianę tel. na nowy. Po 2 tygodniach zadzwoniono do mnie z salonu i powiadomiono mnie, ze tel. jednak nie zostanie wymieniony na nowy, jedynie oddany na gwarancję. Zeby było śmieszniej miałabym dopłacić 40 zł za jego naprawę! Oczywiście nie zgodziłam się i po niemilej wymianie zdań rzuciłam słuchawka. Po 10 min Pan z salonu oddzwonił i stwierdził, że jednak wymienią mi na nowy, muszą jednak zrobić kosztorys zepsutego telefonu itp itd... Do dnia dzisiejszego (05.06.15) nie otrzymałam żadnej informacji od salonu... Czekam na nowy telefon ponad miesiąc czasu, zrobiłam już dwa doładowania po 50 zł. Czuję się bardzo oszkana i byłabym wdzięczna, aby jakaś miła duszyczka doradziła mi co z tym fantem zrobić.
Dodam jeszcze:
-po okazaniu telefonu, zaraz po stwierdzeniu, ze jest on wadliwy dziwnym trafem Pan z salonu od razu wiedział, że w slocie na karte brakuje milimetrowej blaszeczki (zamiast trzech były dwie) ..co za spostrzegawczość...
-podczas rozmowy telefonicznej Pan sprzedawca zasugerował mi, że to ja mogłam zepsuć telefon(bezczelne do kwadratu). W dowodzie oddania sprzetu do naprawy wyraznie jest napisane, ze karta byla włozona prawidlowo.
Proszę o wszelką pomoc.
Serdecznie pozdrawiam