J
juras27
Użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 132
Niedawno odbyło się z gromadzenie publiczne bez powiadamiania władz gminy-poza powiadomieniem telefonicznym Policji dzień przed zgromadzeniem.Od samego początku uczestnicy zgromadzenia występowali w liczbie 12osób.Pozostałe osoby w śród których były także osoby nie mające nic wspólnego ze sprawą przyglądały się z dala.Ponadto nie była to określona stała liczba ludzi lecz przechodnie ktoś przychodził ktoś inny odchodził itd.Jednak policja twierdzi że było 25osób.Po prostu policzyli sobie wszystkich.Zdaniem Policji dopiero po wydaniu polecenia że jest to zgromadzenie nielegalne część ludzi opuściła pobliski teren a część w liczbie 12 osób pozostała i te osoby zostały wylegitymowane.Jest to nie prawdą gdyż po przyjeździe policji nawet tyle osób ogółem nie było.Dopiero podczas rozmów ludzie zaciekawieni nie biorący udziału przyszli popatrzeć co się dzieje i zostali w ten sposób zakwalifikowani jako zgromadzenie.
Druga sprawa to to ,że pracownik stacji telefonii komórkowej złożył zawiadomienie w myśl art 191par1KK.Co jest bzdurą.Uczestnicy zgromadzenia założyli na otwartą bramę wejściową do przekaźnika kłódkę jako symbol oraz wywiesili transparent MY TEZ MAMY PRAWO DO ZYCIA. Widząc to w/w pracownik z takiej budki kamping gdzie śpi i pilnuje masztu wyciągnął dużą gumówkę i krzycząc do stojących spokojnie ludzi że zaraz ich powyrzyna bo ma żółte papiery i jemu można jedną taką osobę pociąć oraz że powybija zęby.Jego obelgi pozostały bez komentarza.Widząc że ludzie nie reagują rzucił gumówką i zaczął dzwonić do kierownictwa.Przez cały ten czas pracownik ten miał pełną swobodę działania.Nawet nie podszedł do bramy aby stwierdzić czy faktycznie nie zostanie wpuszczony.Przy bramie stało parę osób w tym z 2starsze kobiety.Nikt nie groził temu pracownikowi,ani też nie stosował siły czy przemocy.Po prostu gdyby chciał wejść to by został wpuszczony.Kłódka była symbolem mówiącym o wstrzymaniu i zamknięciu naszym zdaniem nielegalnej budowy. Panowała naprawdę spokojna atmosfera.Ludzie rozmawiali z policjantami, radnymi, wymieniali z nimi poglądy.Po około dwóch godzinach kiedy dowiedzieli się że na miejsce przyjedzie burmistrz miasta a nikt z pracowników instalujących anteny się nie pojawiał kłódka została ściągnięta i ten szumiący pseudopracownik śmigał w powietrzu wykonując jakieś nieokreślone prace.Mało tego tak śmigał ze mało nie spadł z dużej wysokości a było to na oczach policji.
Następnie pojawiła się telewizja zaproszona przez zgromadzonych oraz przyjechał burmistrz miasta i rozmowy prowadził z dala od przekaźnika na drodze.Nikt tutaj nie ucierpiał, nie został zwyzywany.Rozmowy były naprawdę kulturalne bez chamstwa i przekleństw.Po wysłuchaniu ludzie się rozeszli i na tym sprawa się zakończyła.Dodam jeszcze że została też okazana PETYCJA podpisana przez około 60 mieszkańców przeciwnych masztowi.Jak tutaj można mówić o wyczerpaniu znamion przestępstwa z art 191par1KK jest to dużym według mnie nadużyciem.
Co dziwne po tym zgromadzeniu nikt nie przyjeżdża na budowę.Ten pieniacz, krzykacz zniknął nie ma człowieka.Dzisiaj jest to już 3 dzień.Wcześniej zasuwali nawet w soboty i po ciemku.Coś jest nie tak-jednak z tą budową.Dodam że przekaźnik praktycznie już wykończony znajduje się na prywatnej ziemi przy drodze Gminnej dla ogółu dostępnej.
Sprawdzimy jeszcze czy furtka jest zamykana gdyż prawdopodobnie teren jest nie zabezpieczony i każdy może tam wejść.
Co o tym myślicie.
Druga sprawa to to ,że pracownik stacji telefonii komórkowej złożył zawiadomienie w myśl art 191par1KK.Co jest bzdurą.Uczestnicy zgromadzenia założyli na otwartą bramę wejściową do przekaźnika kłódkę jako symbol oraz wywiesili transparent MY TEZ MAMY PRAWO DO ZYCIA. Widząc to w/w pracownik z takiej budki kamping gdzie śpi i pilnuje masztu wyciągnął dużą gumówkę i krzycząc do stojących spokojnie ludzi że zaraz ich powyrzyna bo ma żółte papiery i jemu można jedną taką osobę pociąć oraz że powybija zęby.Jego obelgi pozostały bez komentarza.Widząc że ludzie nie reagują rzucił gumówką i zaczął dzwonić do kierownictwa.Przez cały ten czas pracownik ten miał pełną swobodę działania.Nawet nie podszedł do bramy aby stwierdzić czy faktycznie nie zostanie wpuszczony.Przy bramie stało parę osób w tym z 2starsze kobiety.Nikt nie groził temu pracownikowi,ani też nie stosował siły czy przemocy.Po prostu gdyby chciał wejść to by został wpuszczony.Kłódka była symbolem mówiącym o wstrzymaniu i zamknięciu naszym zdaniem nielegalnej budowy. Panowała naprawdę spokojna atmosfera.Ludzie rozmawiali z policjantami, radnymi, wymieniali z nimi poglądy.Po około dwóch godzinach kiedy dowiedzieli się że na miejsce przyjedzie burmistrz miasta a nikt z pracowników instalujących anteny się nie pojawiał kłódka została ściągnięta i ten szumiący pseudopracownik śmigał w powietrzu wykonując jakieś nieokreślone prace.Mało tego tak śmigał ze mało nie spadł z dużej wysokości a było to na oczach policji.
Następnie pojawiła się telewizja zaproszona przez zgromadzonych oraz przyjechał burmistrz miasta i rozmowy prowadził z dala od przekaźnika na drodze.Nikt tutaj nie ucierpiał, nie został zwyzywany.Rozmowy były naprawdę kulturalne bez chamstwa i przekleństw.Po wysłuchaniu ludzie się rozeszli i na tym sprawa się zakończyła.Dodam jeszcze że została też okazana PETYCJA podpisana przez około 60 mieszkańców przeciwnych masztowi.Jak tutaj można mówić o wyczerpaniu znamion przestępstwa z art 191par1KK jest to dużym według mnie nadużyciem.
Co dziwne po tym zgromadzeniu nikt nie przyjeżdża na budowę.Ten pieniacz, krzykacz zniknął nie ma człowieka.Dzisiaj jest to już 3 dzień.Wcześniej zasuwali nawet w soboty i po ciemku.Coś jest nie tak-jednak z tą budową.Dodam że przekaźnik praktycznie już wykończony znajduje się na prywatnej ziemi przy drodze Gminnej dla ogółu dostępnej.
Sprawdzimy jeszcze czy furtka jest zamykana gdyż prawdopodobnie teren jest nie zabezpieczony i każdy może tam wejść.
Co o tym myślicie.